3 sierpnia 2005, 22:00

„Do historii weszła wypowiedź francuskiego ministra spraw zagranicznych Claude’a Cheysona, który zapytany rano 13 grudnia 1981 roku, co zrobi Francja po wprowadzeniu stanu wojennego w Polsce, odpowiedział: „Oczywiście nic”. Co zrobi Polska po prowokacji z przejęciem Związku Polaków na Białorusi i represjach wymierzonych w jego działaczy? Sugeruję, by nie brać przykładu z nieszczęsnego Cheysona, który do końca swej kariery politycznej musiał się tłumaczyć z tego niefortunnego sformułowania. Przykładem do naśladowania powinien być raczej prezydent Francois Mitterrand, który kilka dni później zdecydował o uruchomieniu sekcji polskiej Radia France Internationale (RFI). Tak naprawdę było ono reaktywacją polskiej redakcji RFI. Kilka lat wcześniej (w 1975 roku) Edward Gierek przekonał ówczesnego prezydenta Francji Valerego Giscard d’Estaign, że wolne słowo płynące do Polski na falach RFI jest niepotrzebne i szkodliwe dla wzajemnych stosunków Warszawy z Paryżem. Późniejszy twórca traktatu konstytucyjnego dla Europy zamknął polską redakcję, a jej pracownicy rozproszeni zostali po innych redakcjach językowych. Oczywiście marzyli o tym, że kiedyś znowu wróci na antenę sekcja polska…”

Źródło: Rzeczpospolita, 4 sierpnia 2005

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *