10 marca 2006, 23:00

Wojna o historię
Liliana Sonik


Po co nam polityka historyczna? Sądząc po reakcjach publicystycznych – po nic. Jedni utożsamiają ją z propagowaniem nacjonalizmu i wskazują na niebezpieczeństwo „patriotycznego kiczu”. Inni nie ufają „projektantom nowej polityki historycznej, którzy chcą wzmocnić narodową krzepę Polaków poprzez
robienie im wody z mózgu”
Większość tych opinii fundowana jest na zadawnionych zadrach i lękach sprzed dziesięcioleci. Pewną rolę grają również aktualne polityczne sympatie, a raczej antypatie. Ale odmawianie polityce historycznej racji bytu jest zabiegiem nonsensownym i niebezpiecznym – likwiduje debatę nad jej kształtem. Wojna, jaką jej wypowiedziano, przypomina oburzenie, które mógł odczuwać Molierowski pan Jourdain, gdy uświadomiono mu, że mówi prozą. Polityka historyczna – nazwana lub nienazwana – istnieje. Prowadzi ją każde nowoczesne państwo. Zawsze wewnętrzną, coraz częściej skierowaną też na zewnątrz.

Źródło: Rzeczpospolita, 11 marca 2006

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *