Wystąpienie na sesji plenarnej PE. Strasburg

14. lutego 2006

Bogusław Sonik (EPP- ED):

Panie Przewodniczący!

Unia Europejska poszukuje wciąż bodźców do rozwoju, które pozwolą stworzyć Unię na miarę wyzwań trzeciego tysiąclecia. Dyrektywa miała uczynić Unię Europejską silniejszą w skali globalnej, konkurencyjną wobec gospodarek światowych. Ale ktoś zapomniał, że jesteśmy dziś wspólnotą 25 krajów, a nie 15. Zwycięża w tej sali myślenie, że konkurencją dla Unii Europejskiej nie są Chiny, Stany Zjednoczone, ale właśnie nowe państwa członkowskie. Unia Europejska jakby bała się własnego oblicza.

Mobilizacja państw starej Unii przeciwko dyrektywie prowadzi do zaostrzenia retoryki konfliktu, wyraźniej polaryzacji na Unię starą i nową. Unia dzieli się dziś znowu na lepszych i gorszych, przy czym to kraje bogate reprezentują politykę krótkowzroczną, wynikającą z obaw, a nie z racjonalnych przesłanek. Paradoksalnie to państwa bogate, uchodzące dotychczas za największych zwolenników integracji opierają się obecnie pełnej realizacji integracyjnych założeń traktatowych, strasząc dumpingiem socjalnym ze strony nowych państw i zagrożeniem dla europejskiego modelu socjalnego. Wierzę jednak, że nowe państwa członkowskie sobie poradzą. Wzrost gospodarczy w strefie euro jest znikomy, gospodarka rozwija się wolno. Opór wobec pełnego otwarcia rynku usług niesie ze sobą perspektywę utraty kluczowego bodźca, przyspieszającego wzrost gospodarczy Unii i tworzenia nowych miejsc pracy. Dlatego nowe państwa członkowskie w tej rysującej się Europie dwóch prędkości, uważane dotychczas za maruderów, powinny wypracować sposób szybkiej reakcji na taktyczne koalicje coraz częściej zawierane wbrew ich interesom.

Dyrektywa w swoim pierwotnym kształcie dawała nową szansę Unii Europejskiej 25 krajów. Teraz, bez artykułów zakazujących dyskryminacji firm  świadczących usługi za granicą i bez zasady kraju pochodzenia, powoli traci sens i przejrzystość.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *