17 stycznia 2008, 23:00

„Limuzyny wożą ich na każde zawołanie, w gabinetach są łóżka, a za to wszystko euro sypią się do kieszeni. Europoseł nie ma powodów do narzekań. Gdy tylko zaczynałem pracę w Komisji Europejskiej i pierwszy raz mnie tu prowadzili, to po jednej stronie korytarza widziałem biura, a po drugiej takie wąskie drzwi – wspomina Hubert Szlaszewski z Sekretariatu Generalnego Komisji Europejskiej. – Bardzo się bałem, by nie wsadzili mnie w te wąskie drzwi. Na szczęście potem okazało się, że są to… szafy…”

Źródło: Kurier Poranny, 18 stycznia 2008

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *