28 sierpnia 2009, 22:00

1251533102

„Tak się nie mówi o Polsce!” to tytuł artykułu Hermana Liebermana, polskiego socjalisty, będący odpowiedzią na słynny francuski tekst „Czy mamy umierać za Gdańsk?”. Artykuł Liebermana został opublikowany 14 maja 1939 r. w Paryżu.

Poseł Bogusław Sonik prezentuje ten mało znany głos będący wyrazem woli narodu polskiego nieustąpienia wobec hitlerowskich żądań wobec Polski.

1 września mija 70. rocznica wybuchu II wojny światowej. Jesteśmy świadkami antypolskiej propagandy realizowanej za pomocą rosyjskich mediów, historyków i polityków. Próbują oni obarczyć Polskę winą za wybuch II wojny światowej. W tym kontekście historycznym chciałbym przypomnieć polemikę 1 1939 r. pomiędzy francuskim radykalnym socjalistą Marcelem Déat a polskim wybitnym politykiem, reprezentantem niepodległościowej lewicy Hermanem Liebermanem.

4 maja 1939 r. w paryskim „L’Oeuvre” (organie partii radykalnej) poseł Marcel Déat opublikował słynny do dziś artykuł Pt. „Czy mamy umierać za Gdańsk?”, w którym przedstawił Polaków jako naród napastliwy i zaborczy, pragnący wywołać wojnę europejską. Pisał, że Gdańsk jest miastem niemieckim i Francuzi nie będą umierać z powodu nierozwagi Polaków. Poza tym ironicznie wyrażał się o armii polskiej, nie przygotowanej do walki.

Artykuł ten, a szczególnie jego tytuł „Czy mamy umierać za Gdańsk?” do dziś pozostaje symbolem opuszczenia przez Zachodnią Europę swojego alianta, jakim była wówczas Polska.

Artykuł Déat doczekał się szybkiej reakcji Hermana Liebermana, polskiego socjalisty przebywającego wówczas na emigracji w Paryżu, uczestnika walk o niepodległą Polskę w latach 1914-18 (był członkiem Legionów Piłsudskiego). W 1941 r. Liebermann został Ministrem Sprawiedliwości w rządzie londyńskim. Po śmierci w 1941 r. został odznaczony Orderem Orła Białego. Pochowany w Londynie.

Marcel Déat po wybuchu wojny stał się jednym z czołowych kolaborantów z hitlerowskimi najeźdźcami. W 1945 r. skazany zaocznie na karę śmierci, ukrywał się we Włoszech, gdzie zmarł w 1955 r.

Na artykuł Déat Lieberman odpowiedział w wydawanym w Paryżu tygodniku „Świat i Polska”, 14 maja 1939 r., artykule „On ne parle pas ainsi de la Pologne!” („Tak się nie mówi o Polsce!”). Poddał on druzgocącej krytyce artykuł Déat, podkreślał jego jaskrawą ignorancję w sprawach polskich. Pisał, że Déat nie ma żadnego pojęcia o geopolitycznym, gospodarczym i militarnym znaczeniu Gdańska dla Polski, a swoje wiadomości zaczerpnął z jednostronnych źródeł niemieckich i prasy hitlerowskiej. Lieberman dobitnie stwierdzał, że „posiadanie Gdańska w tych rozmiarach, jakie stworzył traktat wersalski, jest kwestią życia i śmierci dla niepodległej Rzeczypospolitej Polskiej”. Niebezpiecznym zjawiskiem „pisał Lieberman „jest polityka ludzi uznających zasadę pokoju za wszelką cenę, chociażby za cenę zdrady przyjaciół.

Dziś, w przeddzień 70. rocznicy II wojny światowej warto przypomnieć tę mocną replikę Liebermana ma kapitulancki głos części opinii francuskiej, jaką reprezentował Marcel Déat. Jakże proroczo brzmiały słowa Liebermana: „chociażby nas wszyscy mieli opuścić, twierdzą nam będzie każdy próg”, a także ostatnie zdanie tego artykułu: „Jestem optymistą: Europa z konfliktu krwawego i tragicznego , który nam grozi, wyjść musi i wyjdzie, jako rodzina w umiłowaniu demokracji zrzeszonych, wolnych narodów”.

Niestety Herman Lieberman tego momentu już nie doczekał umierając na emigracji. Poniżej cytaty z artykułu Liebermana.

*******************************************

W roku 1882 premier Francji Freycinet wygłosił w toku dyskusji nad polityką zagraniczną mowę, z której zdaniem słuchających go posłów przebijała trwoga i małoduszny lęk o dobrobyt i życie obywateli wobec zagadnień zewnętrznej polityki francuskiej. Wtedy Gambetta, wódz umiarkowanej partii republikańskiej zawołał wzburzony do ministra:” On ne parle pas insi de la France!”(Tak się nie mówi o Francji). Po przeczytaniu artykułu p. Marcela Deat, zamieszczonego w „Oeuvre” pod tytułem „Czy mamy umierać za Gdańsk?” miałem ochotę w najwyższej pasji krzyknąć do autora szydzącego z polskiego narodu i armii polskiej: „PANIE DEAT, TAK SIĘ NIE MÓWI O POLSCE!”. Nowo wybrany poseł z Angouleme przedstawia w swoim artykule Polaków jako naród napastliwy i zaborczy, który swawolnie wywołać pragnie wojnę europejską, nie mając ku temu żadnej podstawy moralnej ani prawnej. Armia polska „zdaniem p. Deata „jest bardzo licho przygotowana do spełnienia roli bojowej i budzi wprost politowanie: Polacy z czystej fantazji porywają się z motyką na słońce, kierowani chorobliwą ambicją.

***************************

Pan Deat nie ma żadnego pojęcia o geopolitycznym, gospodarczym i militarnym znaczeniu Gdańska dla Polski. Ponadto nie zna wcale historii Gdańska jego stosunku do Polski w ciągu minionych stuleci. Nie wie wcale, że posiadanie Gdańska w tych rozmiarach, jakie stworzył traktat wersalski, jest kwestią życia i śmierci dla niepodległej Rzeczypospolitej polskiej. Swoje wiadomości o tym przedmiocie zapewne zaczerpnął z jednostronnych źródeł niemieckich i to nie bardzo poważnych, chyba z wyjątków hitlerowskiej prasy niemieckiej. Uważa on Gdańsk za materialnie już wcielony do Rzeszy Niemieckiej, czego dowodem ma być opanowanie rządu Wolnego Miasta przez partię narodowo-socjalistyczną. Zapomina jednak, że Polska wykonuje na obszarze Wolnego Miasta bardzo istotne prawa administracyjne, skarbowe i gospodarcze, poza tym utrzymuje na Westerplatte ważne urządzenia wojskowe i załogę, które mają rozstrzygające znaczenie strategiczne na wypadek wybuchu konfliktu wojennego. Do wymienionych praw należy: Fryderyk Wielki, który napisał w swoi politycznym testamencie: „ktokolwiek będzie posiadał ujście Wisły i Gdańsk, będzie w wyższym stopniu panem Polski aniżeli ten, kto będzie nią rządził”.


**********************************

W monachijskim uniwersytecie znajduje się pomnik, wystawiony studentom

niemieckim, poległym w wojnie światowej, na którym widnieje napis „Invictis victi victuri”( Niezwyciężonym, ci co zostali pokonani, a jutro zwyciężą”). Ziomkom p. Deata chyba Niemcy, jako zwycięzcy są aż nadto dobrze znani z nieokiełzanego barbarzyństwa. A i Polacy na swojej ziemi zwycięzców germańskich poznali. Dlatego nie chcą należeć więcej do zwyciężonych. Los dziejów poprzez niejedną burzę wojenną połączył ich z Francją w braterskim sojuszu. A ponieważ ukorzenie się przed dyktatem Hitlera z biegiem czasu powalić by musiało Polskę u stóp rozhukanego zaborcy. Przeto się bronimy i

zacięcie bronić będziemy, by ocalić niepodległy byt Ojczyzny a przez to także wolność Francji i cywilizację Zachodu. To co wypowiedział polski minister spraw zagranicznych 5 maja (mowa o wystąpieniu Ministra Józefa Becka w polskim sejmie, w którym odrzucił niemieckie żadania wobec Polski) tego roku jest wyrazem uczuć i niezłomnej woli nie tylko rządu polskiego, ale w pierwszym rzędzie uczuć niezłomnej woli wszystkich obywateli polskich bez różnicy narodowości. Gdy faszyzm włoski rzucił wyzwanie rządowi Francuskiemu żądając Nicei, Korsyki, Tunisu i Dżibutti premier Daladier odpowiedział mocno i gromkim głosem” ani jednej piędzi ziemi,ani jednego z naszych praw nie oddamy”. Tak samo i z tą samą stanowczością przeciwstawił się rozbójniczym zachciankom polski minister a za każdym jego słowem stoimy my wszyscy, polscy socjaliści, którzy z pewnością

nie pożądamy cudzych ziem i ucisku innych narodów: stoją robotnicy i chłopi polscy, słowami pieśni narodowej wołając do całego świata: chociażby nas wszyscy mieli opuścić, twierdzą nam będzie każdy próg!”

**********************************

Akcja ludzi wyznających zasadę WSZYSTKO ZABIERZ, TYLKO MNIE ZOSTAW, czyli zwolenników pokoju za wszelką cenę, chociażby nawet za cenę zdrady przyjaciół i przekreślenia własnego podpisu na umowach międzynarodowych.

Mylą się jednak grubo ci, skrajnym samolubstwem zaślepieni kombinatorzy. Jeśli sądzą, że egoizmem i zdradą okupić się da utrzymanie pokoju europejskiego. Setkami tysięcy ruszą nad granicę Polski jej chłopi i robotnicy i zmierzą się z „wilkiem germańskim’, a od tego zderzenia niewątpliwie zadrży Europa w swych posadach.


***********************************

Jestem optymistą: Europa z konfliktu krwawego i tragicznego, który nam grozi wyjść musi i wyjdzie, jako rodzina w umiłowaniu demokracji zrzeszonych, wolnych narodów.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *