16 października 2012, 09:30

2whitesmokestudio-110

W zeszłotygodniowym  wydaniu tygodnika „Wprost”, red. Bartłomiej Mayer w artykule pt. „UE a gaz z łupków”, zastosował pewne skróty myślowe, pojawiające się ostatnio na forum publicznym, które tworzą negatywne emocje i wprowadzają w błąd społeczeństwo na temat zarówno gazu łupkowego, jak i funkcjonowania Unii Europejskiej. Powstało stereotypowe stwierdzenie – „Unia zabroni Polsce wydobywania gazu łupkowego”. W tym miejscu należy odróżnić dwie podstawowe kwestie wynikające z  zapisów traktowych.

Jedno to suwerenność państw w zakresie eksploatacji wyboru surowców energetycznych w finalnym zużyciu energii, co należy do tzw. wyłącznych kompetencji państw członkowskich.

Druga to sprawa  ochrony środowiska, która już jest obszarem dzielonym między Unią, a danym państwem członkowskim, podobnie z resztą, jak wspólna europejska polityka energetyczna.  Oznacza to, że organy Unii Europejskiej  mogą wprowadzać  takie zapisy legislacyjne, mające na celu ochronę środowiska, które  mogą utrudniać daną działalność, bądź w rezultacie, ze względów głównie ekonomicznych, doprowadzić do jej zaniechania. Chciałem przypomnieć, że Parlament Europejski może wypowiadać się publicznie w każdej kwestii stanowiącej przedmiot dyskusji publicznej. Parlament jest przede wszystkim organem prawodawczym, który wspólnie z Radą stanowi akty prawne, a jego kompetencje zostały zdecydowanie wzmocnione wraz z wejściem w życie traktatu lizbońskiego.

Gaz łupkowy jest dla nas Polaków, a także dla wszystkich obywateli Unii „nowością”. Oczywiście każda nowość budzi zarówno pewne obawy przed nieznanym, ale też otwiera możliwości.

Biorąc pod uwagę intensywność debaty nad kwestią wydobycia gazu łupkowego oraz emocje, jakie temu towarzyszą, można by odnieść wrażenie, że mamy do czynienia z jakąś niezwykle niebezpieczną działalnością. Czy to oznaczałoby, że jest to bardziej niebezpieczna działalność przemysłowa niż inne? Otóż, tak nie jest.

Należy wyraźnie podkreślić, że ta żarliwa debata jest tylko i wyłącznie efektem naszej wiedzy o skutkach środowiskowych działalności przemysłowej oraz naszej świadomości, że jesteśmy w stanie ograniczyć te skutki. Debata jest także efektem wysokiej świadomości społeczeństwa i jego poczucia o współdecydowaniu o sprawach, które dzieją się w jego najbliższym otoczeniu.

W obecnych czasach mamy tę przewagę, że możemy od początku przewidzieć, z jakimi z problemami środowiskowymi zderzymy się przy eksploatacji gazu w Europie i w związku z tym możemy konsekwentnie zaplanować działania zapobiegające negatywnym skutkom tego wydobycia dla środowiska i zdrowia ludzi.

Przygotowywany przeze mnie, na forum Parlamentu Europejskiego, raport nie jest „raportem Sonika”, tylko stanowiskiem całego Parlamentu Europejskiego w sprawie oddziaływania na środowisko procesu wydobywania gazu łupkowego. (Zwyczajowo nazywany od nazwiska posła sprawozdawcy). Ten rodzaj legislacji należącej to tzw. soft-law (prawa miękkiego) UE, jest niezwykle istotna, dlatego że wyraża zdanie przedstawicieli danych państw członkowskich, zasiadających w europarlamencie. Co więcej jest wskazówką dla Komisji Europejskiej, jaki stosunek ma Parlament w konkretnej kwestii.

Potrzeba przygotowania tego typu dokumentu powstała w ubiegłym roku, w momencie gorącej debaty na temat tego paliwa w Komisji Ochrony Środowiska. Posłowie zdecydowali wówczas, że czas na rozpoczęcie prac nad raportem, który będzie oficjalnym stanowiskiem całego Parlamentu Europejskiego w tej kwestii. Jako wiceprzewodniczący komisji ochrony środowiska, otrzymałem poparcie największej grupy politycznej i zostałem wyznaczony na sprawozdawcę tego kluczowego raportu.

Podczas prac nad sprawozdaniem zapoznałem się z  wynikami wielu ekspertyz naukowców, praktyków, urzędników. Odwiedziłem miejsca, gdzie prowadzi się odwierty gazu łupkowego. Rozmawiałem z politykami, ekologami, przedstawicielami lokalnych społeczności. Zebrane doświadczenie znalazło swoje odzwierciedlenie w mojej propozycji sprawozdania

Komisja Ochrony Środowiska Parlamentu Europejskiego, po burzliwych dyskusjach, ścieraniu się skrajnych stanowisk, przyjęła przygotowany przeze mnie raport  w sprawie wpływu działalności wydobywczej gazu łupkowego na środowisko. Zakładany przeze mnie cel, czyli uzyskanie zgody na wydobycie gazu łupkowego w Europie, został osiągnięty. To uważam za ogromny sukces, gdyż nie wprowadzono ogólnoeuropejskiego zakazu wydobycia gazu łupkowego, a także stosowania technologii szczelinowania hydraulicznego.

Odbiór proponowanego przeze mnie raportu w Polsce jest skrajnie różny. Wiele społeczności lokalnych, zagorzałych przeciwników eksploatacji, uważa że  proponowany kształt raportu, niewystarczająco chroni środowisko i zdrowie ludzi.  Z drugiej strony, pojawiają się głosy niektórych ekspertów i urzędników, że zapisy wymagające stosowania najwyższych standardów w procesach wydobywania gazu łupkowego mogą zaprzepaścić Polską szansę na stanie się łupkowym „eldorado”. Rozwiązanie jest jedno: trzeba znaleźć „złoty środek”. Gaz łupkowy, to surowiec, który może być wydobywany. Jest on mniej emisyjny niż paliwa kopalne, w oparciu o które w Polsce obecnie produkuje się ponad 90 proc. energii. Pokazują to doświadczenia amerykańskie, gdzie według Międzynarodowej Agencji Energetycznej (IEA), w ciągu ostatnich pięciu lat odnotowano spadek emisji o 450 mln ton, właśnie dzięki zastosowaniu gazu łupkowego.

Należy jednak pamiętać, ze proces wydobywania gazu łupkowego, jak każda inna działalność wydobywcza nieodzownie łączy się z pewną ingerencją w środowisko. Dlatego konieczne jest  uwzględnienie szeregu ograniczeń, ponieważ nikt dzisiaj nie odważy się, i nie powinien mieć odwagi, aby wchodzić na pola i wiercić, kiedy nie będą spełnione i zagwarantowane najwyższe standardy bezpieczeństwa.

Główne postulaty, które podnosi raport to stworzenie europejskiego katalogu najlepszych dostępnych praktyk technologicznych, prowadzenie stałego monitoringu i kontroli procesu wydobycia, opracowanie najwyższych standardów bezpieczeństwa i minimalizowanie ryzyka, a także wprowadzenie odpowiedzialności za wszystkie wyrządzone szkody – opartej na zasadzie „zanieczyszczający płaci” oraz pełna przejrzystość działań.

Ten raport, tak jak wspomniałem jest wskazówką dla Komisji do  podjęcia dalszych działań. W listopadzie dokument ma trafić na sesję plenarną razem z raportem Komisji Przemysłu i Energii. Na pewno konieczna będzie mobilizacja sił przed tą debatą, aby nie dopuścić do wprowadzenia niekorzystnych poprawek w obu raportach. Debata na pewno będzie burzliwa i trudna.

Pamiętajmy, aby zadbać także o nasze krajowe podwórko, trzeba dotrzeć do społeczeństwa z wiarygodną  informacją. Wtedy administracja publiczna oraz inwestorzy będą mieli większe możliwości na pokonanie barier w procesie konsultacji społecznych. Nie zaprzepaśćmy danej nam szansy. 

Bogusław Sonik, Poseł do Parlamentu Europejskiego

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *