1 czerwca 2012, 12:15

Parlament Europejski opowiedział się w zeszłym tygodniu, znaczną większością głosów, za wprowadzeniem podatku od transakcji finansowych (taxe sur les transactions financières – TTF/ financial transaction tax – FTT). PE lekko zmodyfikował projekt przygotowany przez Komisję Europejską, np. obejmując podatkiem także handel walutami.

Francja i Niemcy popierają ten projekt, ale szereg innych państw, z Wielką Brytania na czele, nie – obawiając się, że doprowadzi to do ucieczki usług finansowych z państw, gdzie będzie obowiązywał TTF do tych, które będą od niego wolne. Dlatego szerokie poparcie PE dla tego pomysłu ma znaczenie polityczne, czytamy na stronach portalu „20 minutes”: „>>Raport stanowi mocne przesłanie dla Rady Europejskiej: ten podatek ma szerokie poparcie naszego zgromadzenia i obywateli. (…) Zachęcam Radę do potraktowania tej propozycji bardzo serio i do okazania odpowiedzialności<<, powiedziała w czasie debaty Finka Sirpa Pietikäinen, w imieniu konserwatystów (EPL)” (http://www.20minutes.fr/economie/939389-parlement-europeen-approuve-taxe-transactions-financieres).

O TTF mówi z dużym entuzjazmem francuska eurodeputowana z frakcji socjalistów i demokratów, Pervenche Berès w wywiadzie dla „Teleeurope.eu”.

Pytana o cele tego podatku francuska socjalistka odpowiada: „Pierwszy cel dotyczy regulacji: jak wiele podatków miałby on wpływ na zachowanie się podmiotów rynkowych, włącznie z wymiarem >>karnym<< wobec tych, którzy przejawiają zachowania najbardziej spekulacyjne. Drugim celem byłby wpływ na ruch kapitałów. Trzecim wreszcie, uzyskanie [nowych] przychodów finansowych”.

Najbardziej sporną kwestią wiążąca się z TTF jest ewentualny odpływ kapitałów do miejsc, gdzie tego podatku nie ma. Tym bardziej, że Wielka Brytania z jednej strony jest siedzibą ogromnej ilości usług finansowych, a z drugiej – sprzeciwia się TTF. Pytana o możliwości przeciwdziałania ucieczkom kapitałów (w domyśle: do City), Pervenche Berès odpowiada: „Nie chodzi o to, żeby stworzyć podatek kieszonkowy. Ale czekać, aż wszystkie państwa [Unii Europejskiej] będą gotowe, żeby go przyjąć, znaczyłoby strzelać sobie w stopę. Zresztą François Hollande zawsze mówił w czasie kampanii wyborczej, że wprowadzenie tego podatku powinno się odbyć w ramach procedury wzmocnionej współpracy [czyli bez konieczności udziału wszystkich państw członkowskich]. Francja i Niemcy są zgodne, aby iść w tym kierunku, to stanowi już niezłą bazę. Może nie jako podmioty rynkowe, ale co najmniej jako kraje o znacznym potencjale gospodarczym. W każdym razie ważne jest, aby ten projekt pojawił się na stole negocjacyjnym: od początku kryzysu nigdy nie mówi się o środkach na sfinansowanie inwestycji. Otóż, ten podatek (…) pozwoliłby zarazem zasilić budżet UE, jak i budżety państw-członków. Przyszedł więc na niego czas!”(http://europarlement.touteleurope.eu/vivez/actualites/details-actualite/actualite/pervenche-beres-le-moment-de-la-taxe-sur-les-transactions-financieres-est-venu.html).

Nietrudno zauważyć, że odpowiedź jest nieco wymijająca.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *