20 grudnia 2009, 23:00

„Jerzy Lejszkies (1953 – 2009)
Bogusław Sonik

Jurek był moim przyjacielem z licealnej ławki w X liceum. Zawsze życzliwy całemu światu. SMS z wiadomością o jego śmierci był jak grom. Co się stało z moją klasą?
Przed oczyma przedefilowały mi obrazy moich szkolnych kolegów, którzy odeszli na zawsze. Piotrek Filipek, Krzysiek Ławryńczyk, Marcin Nartowski, Jacek Weiss, Teresa Kowal. Teraz Jurek. Mieszkał przy Rynku, ja na Floriańskiej. Z okna Jego salonu, w którym królował fortepian, roztaczał się wspaniały widok na Sukiennice, ratusz i kościół św. Wojciecha. Przez te kilka licealnych lat nie rozstawaliśmy się ze sobą. Spędzaliśmy wspólnie wakacje, był zawsze gościem mojego domu w Boże Narodzenie i Wielkanoc. Nie mieliśmy przed sobą tajemnic. Podkochiwaliśmy się w naszych koleżankach z klasy, razem opracowywaliśmy strategie, jak to się wówczas mówiło, ich podrywania. Po szkole mknęliśmy na Basztową do pięknej Marty, do której wzdychał Jurek. Tam przy greckich i węgierskich winach spędzaliśmy urocze popołudnia, od czasu do czasu namawiając Martę, by w swym wielkim mieszkaniu zorganizowała prywatkę. Bo to przecież na nich można było zatańczyć z wymarzoną wybranką…”

https://boguslawsonik.pl/wp-content/uploads/2022/10/2009_12_21_GW_JERZY_LEJSZKIES_1953-2009.pdf

Źródło: Gazeta Wyborcza, 21 grudnia 2009

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *