2 maja 2012, 12:45

Wynik wyborów prezydenckich we Francji zajmuje liderów Unii Europejskiej – jeszcze przed ostatecznym rozstrzygnięciem (6 maja). Najwyraźniej w tych kręgach traktuje się zwycięstwo Francois Hollande’a jako całkiem prawdopodobne. Jednym z problemów, które by się z tym wiązały, jest jego zgłoszona w kampanii wyborczej propozycja renegocjowania paktu budżetowego. Konkurent Hollande’a do Pałacu Elizejskiego, Nicolas Sarkozy, nie zostawia na tej propozycji suchej nitki. Ale i ci, którzy z Hollandem o nic nie konkurują, mają obawy o skutki tej propozycji, gdyby rzeczywiście kandydat socjalistów został prezydentem.

W tym kontekście warto zwrócić uwagę na niedawną wypowiedź szefa Europejskiego Banku Centralnego, Mario Draghi’ego, który oświadczył w środę (25 kwietnia), że Unia potrzebuje teraz, po ustanowieniu reguł dyscypliny budżetowej, energicznych działań na rzecz stymulowania wzrostu gospodarczego. W tym celu należałoby, powiedział Draghi, ustanowić „pakt wzrostu”. To, naturalnie natychmiast podchwycił Hollande, jako wyraz poparcia dla swojego stanowiska. Pisze o tym „Le Nouvel Observateur” w swoim wydaniu internetowym, zwracając jednak uwagę, że pozycja nie jest identyczna z pozycją Hollande’a. Podstawowa różnica polega na tym, że Hollande domaga się renegocjowania paktu budżetowego, podczas gdy Draghi mówi, że trzeba dokończyć proces jego ratyfikacji, po czym dopiero opracować osobny akt prawny na temat stymulowania wzrostu (http://tempsreel.nouvelobs.com/economie/20120425.REU4900/francois-hollande-salue-les-propos-de-la-bce-sur-la-croissance.html)
Sam Hollande niedawno uściślił swoją zapowiedź z kampanii wyborczej, ogłaszając, że zaraz po wyborze na urząd prezydenta wyśle do państw-sygnatariuszy paktu memorandum w tej sprawie. Memorandum będzie zawierać konkretne propozycje, które miałyby zostać dopisane do obecnego paktu i dopiero w takim kształcie, ratyfikowane. Najważniejszą z nich jest ustanowienie euro-obligacji. Nie jest to temat, co do którego w Unii panuje zgoda. Według „Bourcier.com” to „oznaczałoby pewnego rodzaju centralizację refinansowania długu publicznego krajów zadłużonych-członków strefy euro poprzez nowy produkt finansowy mający gwarancje całej strefy. A zatem, ci, którzy najlepiej się prowadzą [i mogą najtaniej refinansować swój dług na rynku], płaciliby więcej niż obecnie …” (http://www.boursier.com/actualites/economie/francois-hollande-adressera-un-memorandum-aux-chefs-d-etat-pour-renegocier-le-traite-europeen-14592.html).

W końcu warto odnotować, że bliski współpracownik François Hollande’a, Jean-Louis Bianco uczestniczył 26 kwietnia (w czwartek) w kolokwium w Berlinie z udziałem m.in. oraz posła do Bundestagu Johanna Wadephula z rządzącej CDU oraz sekretarza stanu w niemieckim MSZ Michaela Linka. Wymiana zdań była tu o tyle istotna, że można ją – twierdzi „Le Monde” – interpretować jako relatywnie przychylną odpowiedź Berlina na stanowisko Hollande’a w sprawie paktu budżetowego. Relatywnie przychylną, bo z czterech punktów zapowiadanego przez Hollande’a memorandum rząd niemiecki sprzeciwia się tylko euro-obligacjom. Pozostałe propozycje – podwyższenie kapitału Europejskiego Banku Inwestycyjnego, użycie wszystkich niewykorzystanych unijnych funduszy strukturalnych dla pobudzenia inwestycji oraz podatek od operacji finansowych – Angela Merkel przyjmuje. Stąd uspokajający ton paryskiego dziennika, mimo że w tekście pisze się również, że pani kanclerz twardo domaga się dokończenia procesu ratyfikacji paktu.: „W przypadku zwycięstwa François Hollande’a nie powinno dojść do zderzenia z Niemcami” (http://www.lemonde.fr/europe/article/2012/04/27/croissance-les-reponses-de-berlin-aux-demandes-de-hollande_1692332_3214.html).

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *