15 lipca 2007, 22:00

„POLITYCY WOBEC ZMIAN KLIMATU 

Rolą polityków nie jest bycie za, lub przeciw ekologom. Rządzący mają zapewnić ludziom możliwie najlepsze warunki do życia i wszechstronnego rozwoju a następnym pokoleniom zostawić świat w lepszej kondycji.
Zadaniem polityków nie jest dziś roztrząsanie kwestii, czy zmiany klimatyczne faktycznie następują, a jeśli tak, to czy aby na pewno za sprawą działalności człowieka. Tego typu rozważania – podobnie jak stawianie pytań w rodzaju „kto na walce z globalnym ociepleniem zyska?” – polityczna Europa ma już za sobą. Pewne wybory zostały uczynione, decyzje podjęte. Odpowiedzią na wątpliwości niech będzie zasada prewencji. Perturbacje pogodowe widoczne są gołym okiem. Ubiegłoroczna zima bez śniegu, El Ninjo, rozrastająca się powierzchnia Sahary, tsunami, i zdewastowany Nowy Orlean. Wszystkie te, choć do siebie niepodobne zjawiska, w oczach Duponta, Schultza czy Kowalskiego układają się w jedną sekwencję. Zaniepokojeni ludzie chcą znać przyczyny zakłóceń i katastrof klimatycznych. Wśród naukowców nie ma jednomyślności, jednak teza o znaczącym wpływie działalności człowieka na klimat zaczyna przeważać. Polityka nie jest meteorologią, choć bywa, że meteorologia staje się czasem polityką. Z politycznym wykorzystywaniem problemu zmian klimatycznych mieliśmy w przeszłości do czynienia. Wydaje się jednak, że etap ten mamy za sobą. Politycy nie mogą abstrahować od opinii specjalistów. I nawet gdyby pozostały wątpliwości, co do realnej skali wpływu działań ludzkich na klimat, decyzje polityczne uzasadnione są zasadą prewencji…”

Źródło: Wprost, 16 lipca 2007

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *