30 grudnia 2007, 23:00

„Decydujmy sami 
Liliana Sonik 

Od kilku lat moi francuscy znajomi spędzają święta Bożego Narodzenia w Polsce. Nie mają polskich korzeni. Nie są religijni; pochodzą z rodziny, w której ateizm sięga czasów rewolucji francuskiej. Przyjeżdżają do Polski, gdyż – jak twierdzą – u nich nie ma świąt tylko weekend wypełniony jedzeniem i przymusem megaprezentów. U nas szukają atmosfery „święta”, czyli tego, co święte, stanowi opozycję do profanum, jest wyjątkowe. Zanurzają się w klimat polskich świąt, zachwyceni wyludnionymi ulicami, zamkniętymi sklepami, nieliczną ofertą otwartych i pustych restauracji i liczną ofertę otwartych i pełnych kościołów. Jak długo jeszcze? Jak długo uda nam się zachować wyjątkowość świąt? Wygląda na to, że św. Mikołaj polegnie pokonany przez mikołajki. 6 grudnia był świętem zbyt skromnym, o zbyt małym „targecie”, bo obejmującym głównie dzieci. Czy jednak chcemy, by w wyobraźni naszych dzieci tajemniczego świętego zastąpił gruby krasnal wymyślony dla reklamy cocacoli albo panienki w czerwonym bikini i kapturku – aluzji do uszu króliczka? Raczej nie chcemy, ale bezradnie podporządkowujemy się trendom. Cóż, mikołajki nikomu nie wadzą, są religijnie neutralne, oznaczają wyłącznie napędzający gospodarkę wymóg kupowania prezentów. Na tej metamorfozie coś jednak ważnego tracimy…”

Źródło: Dziennik Polski, 31 grudnia 2007

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *