Szczyt Rady Europejskiej (w dniach 22 – 23 listopada), na którym szefowie państw UE mieli wypracować ostateczny  kształt wieloletniego unijnego budżetu zakończył się niestety fiaskiem. Na przeszkodzie do porozumienia stanęły zbyt duże rozbieżności w stanowiskach państw członkowskich. Decyzja o kształcie nowego budżetu zostaje więc odłożona na styczeń 2013 roku.

„Friends of cohesion” meeting in Brussels. Family Picture

Niewątpliwie zeszłotygodniowe spotkanie szefów państw było niezwykle istotne z punktu widzenia Polski, gdyż właśnie wtedy miała zapaść decyzja o tym ile pieniędzy z unijnych dotacji zasili polską kieszeń. Walka o miliardy była niezwykle zacięta i podzieliła kraje członkowskie UE na dwa obozy. Tak zwani płatnicy netto, czyli przede wszystkim Niemcy, Francja i Wielka Brytania domagali się znaczących cięć unijnych wydatków. Po przeciwnej stronie barykady i z odmiennymi żądaniami stali natomiast beneficjenci netto, którzy w przeciwieństwie do płatników, więcej otrzymują z unijnego budżetu niż do niego wpłacają.  W drugiej grupie znajduje się m.in. Polska, dla której każde euro z unijnych funduszy jest na wagę złota. To właśnie dzięki nim Polska zdołała jak dotąd skutecznie  obronić się przed szalejąca recesją. Tylko w 2012r. otrzymaliśmy 72,5 mld zł, przy składce członkowskiej w wysokości 16 mld zł.  

Czwartkowe i piątkowe negocjacje prowadzono wokół propozycji przedstawionej przez Szefa Rady Europejskiej H. van Rumpuya, która zakładała 72,4 mld euro dla Polski w ramach funduszu spójności oraz 20 mld euro wsparcia dla rolnictwa. To i tak więcej niż otrzymaliśmy na lata 2007 – 2013. Problem jednak w tym, że niewielu chciało przyjąć te postulaty. Szef RE chciał pozostawienia wydatków na poziomie 973 mld euro, czyli o 20 miliardów euro mniej niż w obecnym, wieloletnim budżecie.  Mimo to państwa  – płatnicy netto –  chcą wyższych redukcji. Na czele grupy, która domaga się znacznych oszczędności jest Wielka Brytania, która chciałaby, aby wydatki zmniejszyć aż o 60 mld euro. Komisarz UE ds. Budżetu i Programowania Finansowego, Janusz Lewandowski tak podsumowuje obecny pat negocjacyjny – Potwierdza się tradycja, która nie jest najlepszą tradycją, mianowicie, że potrzebne są przynajmniej dwa szczyty, aby osiągnąć porozumienie w sprawie długoletnich inwestycji i pieniędzy.  (…)Niekoniecznie Polska musiałaby być wielką ofiarą tych porozumień, ale spróbujemy jeszcze raz.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *