gaz łupkowy

Komisje w Parlamencie Europejskim mają znaczenie!

Za czasów Bogusława Sonika - wiceprzewodniczącego komisji ENVI, Polska mogła sama decydować: "w listopadzie 2012 roku, Parlament Europejski poprzedniej kadencji przyjął raport o wpływie działalności wydobywczej gazu łupkowego i oleju łupkowego na środowisko przygotowany przez posła Bogusława Sonika. W przyjętej rezolucji PE podkreślił, że korzyści wynikające z wydobycia gazu łupkowego dla gospodarki i bezpieczeństwa energetycznego. Wówczas zdaniem Parlamentu, to państwa członkowskie powinny same decydować, czy wydobywać gaz łupkowy". Czytaj więcej: http://biznesalert.pl/parlament-europejski-zaleca-zatrzymanie-poszukiwan-gazu-lupkowego/

"Mogę walczyć o gaz łupkowy w Polsce"

Po dwóch kadencjach w Parlamencie Europejskim kończy pan pracę w Brukseli. Nie czuje pan żalu do kolegów z PO za trzecie miejsce na liście? - Nie ma czasu na żal. Dwie kadencje to ogromne doświadczenie i wyzwanie. Myślę, że sprostałem i jestem zadowolony, że ten Parlament, który kiedyś tylko oglądałem jako dziennikarz, mogłem oglądać jako uczestnik biorący udział w grze. Jesteśmy w przeddzień 25 lat wolności w Polsce. Myślę, że to piękna klamra. (...) Gdyby pan się miał zając sprawą gazu łupkowego w Polsce to gdzie pan widzi swoje miejsce? - To miejsce na styku przemysłu i administracji państwowej. Tu jest klucz. Potrzebujemy odwiertów, które są drogie a przedsiębiorcy potrzebują pewności prawnej, że jak osiągną sukces to będą mieli dochód. Z drugiej strony jest jeszcze ministerstwo środowiska, które trzyma klucz do legislacji. Kolejnym członem są konsultacje społeczne, trzeba kontynuować działalność dyskusyjną i informacyjną.

Radio Kraków, 30 maja 2014

Nieoficjalny komunikat KE ws. polityki energetycznej

Obecnie rozgrywa się prawdziwa walka o energetyczną niezależność i bezpieczeństwo. Ostatnie przetasowania na energetycznej szachownicy – niestety na korzyść Rosji  - pokazują, że UE musi podjąć zdecydowane działania, aby uniezależnić (szczególnie państwa Europy Wschodniej) od zewnętrznych dostaw. Obawy o europejską niezależność energetyczną wraz z postulatami konkretnych działań znalazły swój wyraz w projekcie komunikatu Komisji Europejskiej ws. Europejskiej Strategii Bezpieczeństwa Energetycznego, do którego dzięki swoim staraniom dotarł Poseł Bogusław Sonik. Dokument ma być omawiany na czerwcowym szczycie UE. Obecnie znajduje się on w ostatniej fazie konsultacji i zostanie opublikowany w środę – 28 maja. - Zapisy projektu komunikatu, do którego udało mi się dotrzeć pokazują, że wielokrotnie wyrażane m.in. przeze  mnie ostrzeżenia, iż Europa musi podjąć bardziej zdecydowane działania w kwestii bezpieczeństwa energetycznego, znalazły poparcie. Unijni decydenci doceniają kluczowe znaczenie wydobycia rodzimych surowców – w tym przede wszystkim gazu łupkowego – o co jeszcze niedawno toczyłem batalię w PE.  Jak widać mój wysiłek nie poszedł na marne. – komentuje Sonik KE zauważa również, że rosyjska strategia polegająca na wykupywaniu rafinerii w Europie jest wysoce niebezpieczna dla UE oraz że niektóre państwa, tzn. regionu bałtyckiego i wschodniej Europy są bardziej narażone na przerwy w dostawach  energii. Dlatego konieczne  jest stworzenie europejskiego rynku energii. Najpilniejszym problemem do rozwiązania według KE mogą okazać się dostawy energii podczas najbliższej zimy 2014/2015. KE proponuje więc konkretne działania, które mają zapobiec zakłóceniom. Na liście strategicznych projektów infrastruktury energetycznej wraz z zapewnieniem ich finansowania są interkonektory pomiędzy Polską i Czechami oraz Polską i Słowacją (do 2019 r.), a także pomiędzy Polska a Litwą (do 2016 r.).  - Widać korzystną zmianę tonu wypowiedzi KE. Co więcej wiele zapisów  (np. o mechanizmach solidarnościowych) współgra z polską koncepcją unii energetycznej. Otwarto również drogę dla sprowadzania gazu LNG spoza Europy. To pozytywnie nastraja na przyszłość – dodaje Sonik

Nasz sukces w Brukseli: co nam się udało

"Bitwy w Brukseli: co nam się udało, na czym polegliśmy" Obroniliśmy łupki i wygraliśmy batalię o wyższe dotacje. A pokonała nas polityka klimatyczna Dobiega końca VII kandencja europarlamentu. Z tej okazji podsumowujemy najważniejsze obszary, w których błyszczeli lub na których polegli polscy deputowani w latach 2009–2014. (...) Bitwa o łupki Łupki w tej kadencji zostały obronione. W najgorszym wariancie groziło nam, że Parlament Europejski opowie się – idąc śladem Francji – za memorandum na eksploatację gazu łupkowego. To postulat Zielonych wspieranych m.in. przez socjalistów. To mogło być argumentem dla Komisji Europejskiej, która przymierzała się do wprowadzenia antyłupkowych regulacji. Kluczowy był raport o środowiskowych aspektach wydobywania gazu łupkowego przygotowany przez Bogusława Sonika. Pozostawia on decyzję o eksploatacji gazu w kompetencji krajów członkowskich. Został uznany za zielone światło dla łupków. Częściowo pod jego wpływem Komisja w lutym tego roku zamiast oczekiwanej dyrektywy przyjęła tylko rekomendacje w sprawie tego gazu, zbliżone do stanowiska PE. W ochronę łupków obok Sonika zaangażował się Konrad Szymański z PiS. (...) Czytaj więcej w:

Dziennik Gazeta Prawna, 22 maja 2014

Sonik: Mniej środków z UE na energetykę

Na temat przyjętych w kwietniu przez Komisję Europejską nowych wytycznych 
odnośnie pomocy publicznej dla energetyki i ochrony środowiska pisze w „Rzeczpospolitej” europoseł Bogusław Sonik. Jak ocenia w dzienniku Sonik, przyjęte 9 kwietnia przez KE nowe zasady w sprawie pomocy publicznej dla energetyki i ochrony środowiska, które wejdą w życie od 30 czerwca i będą brane pod uwagę przy przydziale środków z nowego budżetu unijnego na lata 2014–2020, znacznie ograniczą możliwości pozyskiwania unijnych środków przez nasz kraj na te cele. Jednocześnie europoseł zaznacza, że po negocjacjach z krajami członkowskimi oraz organizacjami branżowymi, KE nieco złagodziła swoje stanowisko, i w przypadku ciepłownictwa oraz dystrybucji i przesyłu energii elektrycznej możliwości wsparcia będą podobne jak w latach 2007–2013. Czytaj więcej na www.biznesalert.pl

"biznesalert.pl", 13 maja 2014

Stanowisko Wielkiej Brytanii ws. polityki energetycznej...

Poseł Bogusław Sonik dotarł do nie opublikowanych jeszcze dotąd dokumentów ws. stanowiska Wielkiej Brytanii odnośnie polityki bezpieczeństwa energetycznego UE, które jest przygotowywane w kontekście czerwcowego szczytu UE. Według Sonika istnieje wiele punktów zbieżnych pomiędzy stanowiskiem polskiego i brytyjskiego rządu, pomimo, iż Brytyjczycy podkreślają odejście od polityki energetycznej opartej na węglu i dość ostrożnie podchodzą do pomysłu wspólnych europejskich zakupów energii.

"CIRE.pl", 13 maja 2014

Kongres Naftowy ‘East Meets West’

W dniach 9-10 kwietnia w Akademii Górniczo-Hutniczej im. Stanisława Staszica w Krakowie odbędzie się Międzynarodowy Studencki Kongres Naftowy ‘East Meets West’. Patronat nad wydarzeniem objął Poseł Bogusław Sonik. Kongres jest jednym z największych i najbardziej znanych tego typu przedsięwzięć na świecie. Jego pierwsza edycja odbyła się w 2010 roku jako nieduża konferencja, aby przez kolejne lata ewoluować i rozwinąć się do obecnych rozmiarów. ‘East Meets West’ jest doskonałym przykładem na to, jak szalony studencki pomysł można przeistoczyć w wielkie, profesjonalne, międzynarodowe wydarzenie. Dzisiaj  zajmuje ono bardzo ważne miejsce na światowej mapie wydarzeń naftowych. Kongres od samego początku pełni rolę pomostu pomiędzy szeroko rozumianym przemysłem naftowym, a środowiskiem uniwersyteckim. Jest okazją do spotkania studentów i profesjonalistów, do zderzenia dwóch całkowicie różnych podejść: studenckiego – pełnego zapału, pomysłów i wyobrażeń oraz profesjonalnego – opartego na wiedzy i wieloletnim doświadczeniu. Rozmowy i spotkania owocują licznymi ciekawymi pomysłami i projektami. Corocznie mamy zaszczyt gościć około 400 osób, w tym wielu wybitnych przedstawicieli nauki i przemysłu, będących autorytetami w swoich dziedzinach. W ciągu wszystkich dotychczasowych edycji w Kongresie udział wzięli obywatele ponad 40 krajów leżących na 5 kontynentach. Gościliśmy przedstawicieli ponad 20 dobrze znanych, międzynarodowych firm sektora energetycznego. Od samego początku cieszymy się wsparciem władz Akademii Górniczo - Hutniczej, przedstawicieli władz państwowych i lokalnych, mediów oraz przedsiębiorstw. Patronatem honorowym Kongres obejmowali m.in. Jego Magnificencja Rektor AGH, Marszałek Województwa Małopolskiego, Minister Gospodarki, Minister Środowiska oraz Minister Nauki i Szkolnictwa Wyższego. Każdego roku w ramach Kongresu odbywają się dwa konkursy prac studenckich, w których niezależne jury wybiera najlepszą prezentację oraz najlepszy plakat. Pozostałe sesje nieustannie ewoluują, w różnych latach odbywały się: Sesja Techniczna, Sesja Karierowa, Panel Distinguished Guests, Prezentacje Sekcji Studenckich SPE oraz warsztaty tematyczne. Równolegle do paneli kongresowych każdorazowo odbywają się targi kariery oraz sesje rekrutacyjne. W czasie Sesji Technicznych przedstawiciele przemysłu prezentują najnowsze rozwiązania technologiczne. Sesje Karierowe są dla studentów doskonałą okazją do zapoznania się z ofertą zaproszonych przez nas firm. Panel Distnguished Guests to ogromna dawka wiedzy, doświadczenia i cennych porad, jakie na przykładzie swoich ścieżek kariery serwują studentom wybitni przedstawiciele przemysłu naftowego. Prezentacje Sekcji Studenckich SPE to dla każdego studenta zaangażowanego w działalność tej organizacji niepowtarzalna okazja do wymiany doświadczeń oraz zaczerpnięcia inspiracji do realizacji nowych projektów. Każdego roku uczestnikom Kongresu proponujemy udział w warsztatach tematycznych – do tej pory przeprowadzone zostały m.in. zajęcia przygotowujące do rekrutacji oraz warsztaty pomagające lepiej organizować pracę sekcji studenckiej. Sesje rekrutacyjne niejednokrotnie pokazały, że uczestnicy Kongresu ‘East Meets West’ to doskonały materiał na pracownika – wielu studentów po rozmowach rekrutacyjnych zostało zaproszonych na staże oraz otrzymało propozycję pracy. Bardzo ważną częścią Kongresu ‘East Meets West’ jest integracja jego uczestników. Dlatego też stałym elementem każdej edycji są bankiet i oficjalna kolacja, w czasie których nasi goście poza miłym spędzeniem czasu mają okazję zasmakować polskiej gościnności i lepiej poznać innych uczestników. Specjalnie dla studentów w dzień poprzedzający oficjalne rozpoczęcie Kongresu organizujemy zajęcia integracyjne, takie jak choćby gra miejska. Co roku, niezmiennie, uczestnicy Kongresu są oczarowani atmosferą, jaka otacza ‘East Meets West’ – sposobem organizacji, otoczeniem, nowo poznanymi ludźmi, Krakowem. Wiele nawiązanych znajomości przerodziło się w trwałe przyjaźnie, a niektórzy uczestnicy corocznie powracają, już nie jako studenci, ale jako przedstawiciele firm naftowych.

Sonik o gazie łupkowym dla Dziennik.pl

5. kwietnia Bogusław Sonik rozmawiał o gazie łupkowym i bezpieczeństwie energetycznym, w internetowym studiu Dziennik.pl. Polska miała być krajem gazem łupkowym płynącym, tymczasem do rozpoczęcia regularnego wydobycia wciąż bardzo daleko. Czy i jak wpłynie to na naszą sytuację energetyczną? A może w walce o niezależność pomoże nam sam Władimir Putin? Dominika Ćosić rozmawiała z Bogusławem Sonikiem z PO i Konradem Szymańskim z PiS. - Gaz łupkowy jest przedmiotem walki politycznej dla ugrupowań Zielonych i lewicy, podobnie jak kiedyś rośliny genetycznie modyfikowane - stwierdził europoseł Platformy Obywatelskiej Bogusław Sonik. Przyznał, że łupki zapewne będą wykorzystywane do straszenia obywateli katastrofą, którą może rzekomo grozić wydobywanie tego rodzaju gazu. Konrad Szymański z Prawa i Sprawiedliwości zwrócił uwagę, że zaistnienie gazu łupkowego na rynku surowców energetycznych wywoła ruchy warte miliardy euro - dla jednych zyski, dla innych straty. - Dlatego ta sprawa będzie przedmiotem permanentnej dyskusji, gry interesów - dodał. W styczniu Komisja Europejska wydała rekomendację dla krajów, które chcą szukać i wydobywać gaz łupkowy. Jest w niej mowa m.in. o tym, że przed rozpoczęciem wydobycia trzeba zbadać jakość i czystość gleby, wody i powietrza, by potem monitorować zmiany. Przede wszystkim jednak jeszcze przed przyznaniem koncesji na wydobycie wydana ma zostać ocena możliwych skutków dla środowiska. Opinia publiczna zaś ma być informowana o wykorzystywanych chemikaliach. Bogusław Sonik odpowiadał, że ustawa, choć z poślizgiem, została przygotowana. Problem jego zdaniem tkwi gdzie indziej - chodzi o to, że okazało się, iż gaz łupkowy jest w Polsce głębiej niż np. w USA, gdzie złoża często znajdują się zaledwie kilkaset metrów pod ziemią. Mówiąc zaś o przygotowanym przez rząd projekcie ustawy przyznał, że zakłada on przyznawanie ulg podatkowych do 2020 roku tak, by zachęcić inwestorów do wykonywania jak największej liczby odwiertów. Na pytanie, jak to, co wydarzyło się na Ukrainie, wpłynęło na postrzeganie sprawy bezpieczeństwa energetycznego, Konrad Szymański odpowiedział: Zmiana nastroju jest, zmiana tonu dyskusji się odbyła. To nam bardzo pomogło, ale ja bym poczekał chwilę na fakty. Eurodeputowany PiS dodał przy tym, że jego zdaniem polityka energetyczna może skutecznie odepchnąć Rosję od tej części Europy. Sonik z kolei zwrócił uwagę, że od 2005 roku wraca przeświadczenie o politycznej roli polityki energetycznej. Wraca też idea Jerzego Buzka budowy wspólnoty energetycznej, m.in. wspólnych zakupów gazu, co Konrad Szymański określił jako głęboko nieprzemyślane. - Taki pomysł oznacza, że bylibyśmy jeszcze bardziej zależny od rosyjskiego gazu, tyle że byłby on przekazywany przez niemieckich pośredników

Miller i Kowal o planie stworzenia europejskiej unii...

Polityka energetyczna powinna być prowadzona jako wspólnotowa, podobnie jak polityka rolna - uważa szef SLD Leszek Miller. Paweł Kowal (Polska Razem) ostrzega z kolei, by nie regulować wydobycia gazu łupkowego na poziomie unijnym. Zarówno politycy SLD, jak i Polski Razem odnosili się w niedzielę do pomysłu stworzenia unii energetycznej, który premier Donald Tusk ma przedstawić w Brukseli. Według propozycji Tuska unia energetyczna miałby opierać się m.in. na mechanizmie solidarności gazowej, wspólnych zakupach energii, rehabilitacji węgla oraz radykalnej dywersyfikacji źródeł dostaw energii. Założenia tego projektu Tusk przedstawił w sobotę w Tychach. Program przedstawiony przez Tuska to "krok w dobrym kierunku, ale dalece niewystarczający" - ocenił Miller podczas sobotniego spotkania z dziennikarzami. Według niego, w ogólnej koncepcji wspólnotowej polityki energetycznej należy uwzględnić dodatkowe elementy, np. nie odwoływać się do solidarności gazowej, tylko "dążyć do tego, żeby cała Unia była jednolitym rynkiem, a więc polityka energetyczna powinna być wprowadzona do traktatu o UE jako polityka wspólnotowa - podobnie jak jest ze wspólną polityką rolną". SLD proponuje również, by jednolita polityka obowiązywała dostawców spoza Unii. "Dostawca nie powinien wybierać sposobu traktowania poszczególnych państw Unii, jak to jest obecnie. Inaczej zewnętrzny dostawca traktuje firmy niemieckie, inaczej francuskie i polskie. Polska płaci stosunkowo wysoką cenę" - podkreślił Miller. Zdaniem SLD plan Tuska powinien zostać uzupełniony o zamysł, zgodnie z którym interkonektory będą służyły nie tylko do przesyłu gazu, ale też ropy i energii. "Powinien to być priorytet unijnej polityki spójności" - uważa Miller. Według niego potrzebny jest też większy nacisk na miks energetyczny, "to znaczy na źródła surowcowe i energetyczne, jakie już są na terenie Unii". Chodzi o energię z wiatru, wody, biomasy, gazu łupkowego i szelfowego oraz węgla kamiennego i brunatnego. Są to "źródła dość obfite, które można w szerszym zakresie wykorzystywać" - powiedział Miller. Zdaniem SLD unijne programy badawcze powinny się bardziej niż dotąd skupiać na obszarze energetycznym, np. nowych technologiach wydobycia i spalania węgla, magazynowania energii i rozwoju energetyki rozproszonej (małych, lokalnych elektrowni). Według Millera należy też unowocześnić technologie spalania i wydobycia węgla, dzięki czemu węgiel stanie się tańszy, a jednocześnie jego spalanie stanie się bardziej efektywne, co oznacza mniej emisji CO2. Reprezentujący "Polskę Razem" Paweł Kowal ostrzegał z kolei, że Polska nie powinna dążyć do regulowania wydobycia gazu łupkowego na poziomie unijnym. Na niedzielnej konferencji prasowej stwierdził, że premier "powinien już dawno stworzyć pakiet ustaw, które pozwoliłyby wydobywać polski gaz łupkowy". "Nie ma powodu, żeby oddawać go pod jakieś regulacje unijne. Gdyby premier zapytał posłów Bogusława Sonika i Lenę Kolarską-Bobińską - wiedziałby, że każda próba regulacji gazu łupkowego na poziomie unijnym kończy się dla gazu niebezpiecznie - w taki sposób, że nigdy tej puszki, dzięki UE, nie będziemy mogli otworzyć" - powiedział. Przekonywał też, że większość rozwiązań proponowanych przez premiera "albo już została zrobiona przez unijnego komisarza ds. energii Guenthera Oettingera, albo może zostać zrobiona w ramach wszystkich porozumień, jakie Polska zawarła w ramach UE". "Polacy nie są za tym, by tworzyć nowe instytucje unijne. Nie ma potrzeby wydawać dodatkowych środków. Trzeba tylko zrobić to, czego oczekują od nas nasi partnerzy w Europejskiej Wspólnocie Energetycznej - lepiej koordynować sprawy energetyczne i doprowadzić do tego, żeby zasady opisane w trzecim pakiecie energetycznym wreszcie zaczęły obowiązywać. Potrzeba decyzji politycznych" - przekonywał Kowal. Pomysł na unię energetyczną to "pomysł pod publiczkę; nie wnosi niczego nowego i robi Polakom wodę z mózgów, ponieważ sprawia wrażenie, że nic w tej sprawie się nie dzieje" - ocenił Kowal.

Wyborcza.biz, 30 marca 2014

Gazowy szantaż

W 2005 roku, w Rzeczpospolitej ukazał się mój artykuł traktujący o przysłżosci naszego bezpieczeństwa energetycznego. Jak się okaząło po latach - zaskakująco trafny.  Pełna treść: Gdyby rząd nie wycofał się z kontraktu z Norwegią, już dzisiaj odbieralibyśmy stamtąd gaz, a zależność od dostaw z Rosji byłaby mniejsza. Choć europejscy i amerykańscy eksperci ostrzegają przed budową gazociągu bałtyckiego, polski rząd zachowuje w tej sprawie niezrozumiałą bierność.  Nie rozumiem, dlaczego budowa gazociągu bałtyckiego budziła w Polsce tak nikłe zainteresowanie. W grę wchodzą ogromne pieniądze, przede wszystkim zaś - bezpieczeństwo energetyczne, czyli jeden z najważniejszych strategicznych celów Polski. Minister Adam Rotfeld uznał, że decyzja Moskwy i Berlina o przeprowadzeniu rurociągu ze wschodu pod Bałtykiem z pominięciem Polski jest podyktowana "racjami ekonomicznymi". Nie zgadzam się z tym poglądem. Rurociąg bałtycki powstaje wbrew logice ekonomicznej i ekologicznej, za to zgodnie z logiką wykluczania Polski i dawnych republik sowieckich z decyzji o fundamentalnym dla nas znaczeniu. Gdyby budowa rurociągu bałtyckiego była czysto ekonomicznym porozumieniem spółek, których swobody decyzji politycy ani dyplomaci nie mogą naruszać, nigdy nie zdecydowano by się na tak kosztowne przedsięwzięcie. Koszt budowy jednej nitki gazociągu północnoeuropejskiego (przy maksymalnej przepustowości 30 mld m sześc.) szacuje się bowiem na 8 - 10 mld dolarów (wyliczenia International Energy Agency), a budowy drugiej nitki gazociągu jamalskiego - na 2 - 2,5 mld dolarów przy maksymalnej przepustowości ok. 33 mld m sześc. Jak widać, inwestorzy są gotowi płacić niemal czterokrotnie więcej za nieco mniejszą wydajność. Zatem nie względy ekonomiczne mają na uwadze. Przeciwnie. Mamy do czynienia z decyzją polityczną o strategicznym znaczeniu. Rurociąg bałtycki, zwany też północnoeuropejskim, ma połączyć bezpośrednio Rosję z Niemcami. Budowany będzie wbrew naszemu bezpieczeństwu energetycznemu. Naszemu, ale także Litwy i Łotwy, Ukrainy, Białorusi, również Czech i Słowacji oraz - w aspekcie bezpieczeństwa ekologicznego - wbrew interesom Estonii, Szwecji i Danii.   Ograniczone pole manewru Unia Europejska potrzebuje rosyjskiego gazu. Około 23 proc. jego unijnego zużycia pochodzi z Rosji. W Niemczech jest to już ponad 32 proc. - Jeszcze bardziej zależne są od tych dostaw nowe kraje UE, gdzie z Rosji pochodzi 73 do 100 proc. gazu - uważa Agata Łoskot, ekspert Ośrodka Studiów Wschodnich. Niektórzy fachowcy przewidują, że za 15 - 20 lat 70 proc. zużywanego w UE gazu będzie importowane z Rosji. Polska potrzebuje zarówno rosyjskiego gazu, jak i rozumnej dywersyfikacji dostaw. Nie niechęć wobec Rosji, lecz zdrowy rozsądek każą nam różnicować ich źródła. Bezpieczeństwo energetyczne to bowiem jeden z podstawowych celów każdego państwa; uważa się je także za jeden z priorytetów Unii Europejskiej. Tymczasem budowa gazociągu bałtyckiego ogranicza zasadniczo nasze pole manewru, na zawsze przekreślając możliwość importu gazu ze źródeł norweskich. Dlaczego? Bo prawo morskie wyklucza budowę dwu krzyżujących się nitek. Gdybyśmy - jak chciał rząd Buzka - zdecydowali się rozpocząć budowę gazociągu norweskiego, dzisiaj problem by nie istniał. W 2001 roku Polska podpisała umowę na zakup gazu z Norwegii: miał powstać gazociąg biegnący po dnie Bałtyku ze Skandynawii do Niechorza. Gdyby rząd Millera nie wycofał się z kontraktu, już dzisiaj odbieralibyśmy gaz z Norwegii, a bezpośrednie połączenie rurociągowe Rosji z Niemcami nie mogłoby powstać. Nasza pozycja w relacjach gospodarczych, a więc i politycznych, byłaby bez porównania korzystniejsza – także wewnątrz UE.   Ostatni atut - stracony Nie ulega wątpliwości, że dzisiaj celem Rosji jest utrzymanie quasi-monopolu na dostawy gazu i ropy do Europy Środkowej. Celem jeszcze ważniejszym wydaje się uniezależnienie od krajów, przez które dotychczas przesyłano gaz tranzytem na Zachód, czyli od Polski, Białorusi, Ukrainy i Słowacji: płynie przez nie ok. 70 proc. rosyjskich dostaw do Europy Zachodniej. Gazociąg bałtycki zapewnia realizację obydwu tych celów. Państwa Europy Środkowej staną się enklawą energetyczną tym bardziej zależną od dostaw rosyjskich, żegazociąg bałtycki biegł będzie po morskim dnie, a nie przez ich terytorium. Gazprom nie ukrywa swoich intencji, podkreślając, że gazociąg bałtycki obniży "ryzyko związane z tymi państwami". Rosja uzyska pełną niezależność, równocześnie uzależniając od siebie kraje Europy Środkowej. Dla Polski czy Słowacji (także Ukrainy) fakt, iż gazociąg biegł przez ich tereny, był jedynym atutem nieco równoważącym pozycję zależności energetycznej od Rosji. Budowa rurociągu bałtyckiego tę kartę wytrąca nam z ręki. Pryskają nawet pozory jakiejkolwiek równowagi. A przecież "równowaga uzależnienia" jest najlepszą rękojmią poprawnych stosunków wzajemnych.   Krótkowzroczność kanclerza Schrödera Sądzę, że jeśli na tę kwestię spojrzeć perspektywicznie, powstanie w UE enklawy państw niemal totalnie uzależnionych energetycznie od Rosji trzeba uznać za fakt sprzeczny z interesami Wspólnoty. Zawarte ponad naszymi głowami porozumienie Berlin - Moskwa jest nie tylko wyrazem braku solidarności wśród państw UE, ale przede wszystkim dowodem krótkowzroczności kanclerza Schrödera. Na uwagę zasługuje jednak stanowisko Friedberta Pflüegera, jednego z czołowych polityków CDU/CSU, który po podpisaniu porozumienia Gazpromu i firmy BASF w Hanowerze stwierdził, że bezpieczeństwo energetyczne Niemiec jest zagrożone. Ostrzegł też Europę, że Rosja tradycyjnie wykorzystuje energię jako potencjalny środek nacisku na zależne państwa ("New Europe", kwiecień 17 - 23. 2005). Bo to głównie Niemcy są zwolennikiem budowy gazociągu pod Bałtykiem, choć zwiększeniem dostaw rosyjskiego gazu zainteresowanych jest wiele państw. Kraje "15" sprowadzają gaz przede wszystkim z Norwegii i Algierii, a dostawy rosyjskie zaspokajają zaledwie 18 proc. ich potrzeb. Poza Niemcami rosyjskim gazem szczególnie zainteresowana jest Wielka Brytania, której zasoby na Morzu Północnym kończą się i która w najbliższych latach stanie się importerem gazu i ropy. Trudno się zatem dziwić, że kraje "15" chcą zwiększyć rosyjskie dostawy. Rosji również na tym zależy, gdyż UE stanowi dla niej najważniejszy i najbardziej dochodowy rynek zbytu gazu. Jego eksport zapewnia Rosji 12 proc. wpływów walutowych.   Druga nitka albo projekt Amber Co zatem zrobić, by wzrost eksportu rosyjskich paliw do UE nie odbywał się kosztem zaniedbania, czy nawet ogrzebania, interesów Polski i innych krajów Europy Środkowej? Takim rozwiązaniem była druga nitka gazociągu jamalskiego (niemal trzykrotnie tańsza w realizacji i eksploatacji) lub alternatywny projekt rurociągu Amber. Ten ostatni - przebiegający przez np.: Łotwę, Litwę, okręg kaliningradzkii Polskę - mógł lepiej spełnić oczekiwania zainteresowanych. Nie przystąpiono do jego budowy ze względu na "brak zainteresowania Gazpromu". - Gazprom nie jest jednak zwykłą spółką naftową, lecz instrumentem strategicznej polityki Kremla - uważa dr Przemysław Żurawski, ekspert EPL-ED, pracownik Wydziału Studiów Międzynarodowych i Politologii UŁ. Rząd rosyjski ma 38,37 proc. udziałów w Gazpromie i mianuje pięciu (spośród dziewięciu) jego dyrektorów. Prezes Gazpromu Aleksiej Miller nie kryje, że polityka tej firmy kształtowana jest w bezpośrednim porozumieniu z prezydentem Putinem "Der Spiegel". Wprawdzie Unia Europejska działa na zupełnie innych zasadach, lecz również dysponuje instrumentami (natury politycznej i ekonomicznej), które pozwalają na wywieranie nacisku w kwestii handlu paliwami. Uznając wagę rynku paliw w stosunkach gospodarczych z Rosją, nadano sprawie wysoką rangę polityczną. W ramach tzw. dialogu energetycznego prowadzone są regularne spotkania na poziomie ministerialnym. Natomiast instrumenty ekonomiczne, jakimi dysponuje Komisja Europejska, polegają bądź na bezpośrednim wsparciu finansowym, bądź ułatwieniu linii kredytowych dla przedsięwzięć uznanych za istotne. Gazociąg północnoeuropejski to przedsięwzięcie europejskiego koncernu EON (poszukującego partnerów w Wielkiej Brytanii, Francji, Holandii) oraz Gazpromu. KE teoretycznie wsparła koncepcję budowy drugiej nitki gazociągu jamalskiego, lecz w praktyce zdecydowano o priorytetowym charakterze budowy trasy bałtyckiej. Rozmowy na ten temat prowadzono na najwyższym szczeblu, szczególnie intensywnie - w 2003 roku. Prezydentowi Putinowi udało się wówczas przekonać do swych racji i Berlin, i Londyn.   Zawinił rząd Millera A ówczesny nasz rząd zrobił wszystko, by ułatwić mu zadanie. W lutym 2003 r. wicepremier Marek Pol podpisał na dostawy gazu z Rosji umowę, którą Najwyższa Izba Kontroli uznała potem za niezgodną z interesem Polski: "W trakcie renegocjacji warunków dostaw gazu z Rosji doszło do rażących naruszeń ustawy z 14 kwietnia 2000 r. o umowach międzynarodowych, za co główną odpowiedzialność ponoszą: premier Leszek Miller oraz wicepremier Marek Pol, a także minister gospodarki Jacek Piechota. Renegocjacje niekorzystnego dla Polski kontraktu na dostawy gazu z Rosji, doprowadziły do dalszego faktycznego ograniczenia możliwości dywersyfikacji". W pokontrolnym raporcie NIK napisano dalej: "Analiza poszczególnych rozwiązań zawartych w protokole wskazuje na zagrożenie dla bezpieczeństwa energetycznego kraju oraz niedostateczną ochronę interesów strony polskiej". W lutym 2003 roku w "Sygnałach dnia" wicepremier Pol oświadczył, że druga nitka gazociągu jamalskiego jest niepotrzebna: "nikt nie wybuduje rury, która będzie prowadziła donikąd i nie będzie miała końca, czyli odbiorców gazu. Zarówno my, w Polsce, na początku lat 90., jak i nasi partnerzy w Europie po prostu pomyliliśmy się w założeniach gazowych. Takich ilości gazu Europa nie potrzebuje, jak wtedy zakładano, stąd problem z drugą nitką". Kto wtedy doradzał wicepremierowi? Jak można było do tego stopnia się mylić? W tym samym roku rząd Millera wycofał się też z zaawansowanego już projektu budowy gazociągu łączącego Polskę z Norwegią. W wyniku tych decyzji Polska i inne kraje znalazły się w wyjątkowo niekorzystnej sytuacji.   Potrzebna wola polityczna Najistotniejsze jest, że budowa gazociągu bałtyckiego umożliwi Rosji stosowanie szantażu energetycznego (umotywowanego politycznie) wobec krajów Europy Środkowo-Wschodniej. Dotychczas było to niemożliwe, bo odcięcie dostaw do tych państw oznaczało konflikt finansowy z krajami "15", czego Rosja unikała za wszelką cenę. Projekt bałtycki daje potężny instrument politycznego wpływu na sytuację w byłych krajach satelickich Rosji. Jedynie wola polityczna może dzisiaj sprawić, by znaleziono rozwiązanie nieco dla nas korzystniejsze. Podobne decyzje nie leżą bezpośrednio w gestii Parlamentu Europejskiego. Jednak planowana debata na forum Parlamentu niewątpliwie przyczyni się do wykazania skali problemu. Zarówno względy strategiczne, jak ekonomiczne i ekologiczne przemawiają bowiem przeciw gazociągowi bałtyckiemu, a za drugą nitką gazociągu jamalskiego lub projektu Amber. Na skutek budowy gazociągu bałtyckiego poszkodowanych będzie aż osiem krajów europejskich, w tym sześciu członków UE. Pozostaje dla mnie tajemnicą, dlaczego polskiemu rządowi nie udało się przekonać d o tych racji unijnych partnerów.  

Rzeczpospolita, 2 lipca 2005

Gaz z Rosji da się zastąpić

Można go szybko sprowadzić z Norwegii czy Afryki albo zastąpić innymi paliwami. Eksperci widzą duże szanse na energetyczną niezależność UE od Moskwy. Ewentualna rezygnacja Unii Europejskiej z importu gazu ziemnego z Rosji jest poważnym wyzwaniem, ale możliwym do realizacji – przekonuje Georg Zachmann z instytutu Breugel, szacownego think tanku z Brukseli. W jego ocenie alternatywą są dostawy z innych kierunków, zmniejszenie zużycia gazu i zastępowanie innymi paliwami. Kraje UE importują z Rosji łącznie około 130 mld m sześc. gazu rocznie. W ubiegłym roku import ten zaspokajał 27 proc. popytu na to paliwo w Unii. Zdaniem Zachmanna rezygnacja z nich wywarłaby mniejszy wpływ na gospodarkę unijną niż kryzys naftowy z lat 70., który doprowadził do drastycznego wzrostu ceny ropy. Co ważniejsze, wstrzymanie importu z Rosji miałoby dużo bardziej dotkliwe skutki dla Moskwy niż dla UE. Koordynując działania poszczególnych krajów, Unia mogłaby znacznie ograniczyć koszty zastosowania w przyszłości jakiejś formy embarga na dostawy ze Wschodu. Alternatywne dostawy Import z Rosji przede wszystkim może być zastąpiony dostawami z innych kierunków. Jednym z nich jest Norwegia. Według Zachmanna rurociągiem z tego kraju można zwiększyć dostawy do 120–130 mld m sześc. rocznie. W 2013 r. wyniosły 102 mld m sześc. Takie możliwości widzą też inni eksperci. – Zwiększenie dostaw gazu z Norwegii do UE jest jak najbardziej możliwe – mówi Sławomir Hinc, prezes PGNiG Upstream International, która w ubiegłym roku wydobyła w tym państwie 0,34 mld m sześc. błękitnego paliwa. W jego ocenie Norwegia jest w stanie nie tylko zwiększyć dostawy, ale i zaoferować elastyczne ceny. Co więcej, niedawno w tym kraju udostępniono do poszukiwań Morze Barentsa, co poszerza możliwości importu w dłuższym terminie. – To obszar, który według części specjalistów może kryć złoża równie obfite w ropę i gaz, jak Morze Północne – twierdzi Hinc. Dodatkowe dostawy można realizować również gazociągami z Afryki Północnej. W tym przypadku chodzi o zwiększenie importu z 35 mld do 50 mld m sześc. rocznie. Koszt takiego gazu może być nieco wyższy niż średnia cena rosyjskiego w Europie i wynieść 350 dol. za 1 tys. m sześc. W ocenie ekspertów największe możliwości wiążą się jednak ze wzrostem importu przez terminale przyjmujące skroplony gaz ziemny (LNG). Łączne moce wszystkich terminali znajdujących się na terenie UE wynoszą aż 180 mld m sześc. rocznie, a kolejne 35 mld jest w budowie. Tymczasem w 2013 r. sprowadzono przez nie tylko 46 mld m sześc. surowca. Polska poradzi sobie bez gazu z Ukrainy Z danych GLE, europejskiego stowarzyszenia operatorów terminali LNG, wynika, że obecnie wszystkie takie porty na Starym Kontynencie mają wolne moce. – Nie brakuje także surowca – mówi Maciej Mazur, dyrektor komunikacji korporacyjnej Polskiego LNG, firmy, która odpowiada za budowę terminalu w Świnoujściu. Dodaje, że skroplony gaz to także paliwo atrakcyjne cenowo. – Od kilku lat mamy do czynienia ze sporym regionalnym zróżnicowaniem i spadkiem cen. To z powodu wzrastającej podaży LNG na świecie, jak i okresowego zmniejszenia zapotrzebowania wynikającego ze spowolnienia europejskich gospodarek – uważa Mazur. Ponadto jest wielu eksporterów LNG, do których dołączają nowi gracze, tacy jak Australia czy USA. Poza poszukiwaniem alternatywnych kierunków dostaw Unia może zmniejszyć zużycie gazu, zastępując go innymi paliwami, takimi jak węgiel czy ropa. Chodzi zwłaszcza o zmianę surowca przy produkcji ciepła i energii elektrycznej. Możliwości zastąpienia gazu innymi paliwami istnieją również przy produkcji przemysłowej. Na poziomie Wspólnoty można wreszcie dążyć do ograniczenia zużycia błekitnego paliwa, chociażby przez stosowanie energooszczędnych technologii przy ogrzewaniu mieszkań i innych pomieszczeń. Nowa solidarność W ocenie Bogusława Sonika, europosła PO, całkowite uniezależnienie się UE od dostaw gazu z Rosji jest teoretycznie możliwe. – Dotychczas w Brukseli skupiano się na zmianach klimatycznych na świecie. Sytuacja międzynarodowa, zwłaszcza na Ukrainie, jest jednak na tyle dynamiczna, że dziś dominuje myślenie o uniezależnieniu się Europy od dostaw gazu z Rosji – twierdzi Sonik. Można go szybko sprowadzić z Norwegii czy Afryki albo zastąpić innymi paliwami. Eksperci widzą duże szanse na energetyczną niezależność UE od Moskwy. W efekcie coraz bardziej możliwe jest urzeczywistnienie się wizji „solidarności gazowej". Polegałaby na dostawach surowca z państw UE mających jego dostatek do krajów cierpiących na niedobór. Marek Belka, prezes NBP, uważa, że Polsce raczej nie grożą ograniczenia dostaw gazu i ropy z Rosji. – Z prostego powodu: Rosjanie będą mieli dzisiaj raczej ból głowy związany z nieuchronnie, stopniowo przebiegającą redukcją zapotrzebowania na gaz i ropę ze strony Europy, a także zarysowującym się coraz wyraźniej spadkiem cen gazu na świecie – powiedział Belka. Gaz z USA nie trafi szybko do UE Kraje europejskie nie mogą liczyć na szybkie uruchomienie przez USA eksportu gazu ziemnego wydobywanego w tym kraju ze źródeł niekonwencjonalnych. Ernest Moniz, szef amerykańskiego Departamentu Energii był wielokrotnie pytany, czy sytuacja na Ukrainie i działania Rosji są tymi czynnikami, które spowodują przyspieszenie planów administracji dotyczących rozpoczęcia dostaw na Stary Kontynent. W odpowiedzi dla amerykańskiej edycji "Bloomberg Businessweeka" Moniz krótko powiedział: nie. Tym samym każdy z 24 wniosków na eksport skroplonego gazu ziemnego LNG do krajów nie należących do strefy wolnego handlu z USA będzie rozpatrywany tak, "jakby Krymie nadal był częścią Ukrainy". Zdaniem Moniza, być może w przyszłości USA będą w jakimś stopniu uwzględniać kryterium geopolityczneprzy rozpatrywaniu wniosków na eksport LNG. Wielu ekspertów od pewnego czasu zwraca uwagę, że najlepszym rodzajem sankcji dla Rosji w związku z aneksją Krymu byłoby doprowadzanie do obniżki światowych cen gazu poprzez eksport taniego gazu z USA. Dziś w Europie paliwo to jest około trzy razy droższe niż za Oceanem Atlantyckim. W USA surowiec jest tani głównie za sprawą wydobycia gazu z łupków i ograniczenia jego eksportu. Gdyby część tego paliwa trafiła do Europy, ceny gazu ziemnego mogłyby tu mocno spaść, doprowadzając do ograniczenia rosyjskich dostaw i tym samym wpływów Moskwy z handlu błękitnym paliwem. Na razie szanse na to są jednak na to niewielkie.

Rzeczpospolita, 25 marca 2014

Obronić przed Rosją nasz „łupkowy rynek”

Konferencja w Krakowie. Na AGH dyskutowano o tym, czy gaz łupkowy stanie się w Polsce ważnym źródłem energii. Wykorzystanie tego paliwa może też zmienić układ sił na świecie. – Gaz w naszych skałach łupkowych jest – podkreślał prof. Jerzy Nawrocki, dyrektor Państwowego Instytutu Geologicznego. To ważne stwierdzenie, bo wcześniej raz po raz słyszeliśmy, że tak naprawdę nie wiemy nic pewnego o polskich złożach. Zapewnienie prof. Nawrockiego jest tym bardziej istotne, że padło na konferencji, która zgromadziła na krakowskiej AGH wielu specjalistów z całego kraju. Niemal wszyscy podkreślali, że w polskich łupkach tkwi ogromny potencjał, ale jest też mnóstwo do zrobienia. Za zimny prysznic trzeba uznać to, że dysponujący koncesją na poszukiwanie złóż gazu i ropy na Podkarpaciu niemiecki koncern energetyczny RWE uzgodnił właśnie warunki sprzedaży części swojego działu wydobywczego funduszowi LetterOne. Fundusz ten należy do rosyjskiego holdingu Alfa Group, którego głównym udziałowcem jest rosyjski oligarcha Michaił Fridman. Transakcja musi jeszcze zostać zatwierdzona przez radę nadzorczą RWE i władze kilku krajów. – Spełniają się czarne scenariusze, przestrzegające przed tym, że rosyjskie firmy będą odkupywać od zachodnich koncernów koncesje na poszukiwanie gazu i ropy w Polsce – mówi europoseł PO Bogusław Sonik, współorganizator wczorajszej konferencji na AGH. Sławomir Brodziński, główny geolog kraju powołał się na najnowszy raport Międzynarodowej Agencji Energetycznej (MAE), z którego wynika, że wzrost wydobycia gazu w USA zagrozi interesom największych eksporterów tego surowca, z Rosją na czele. Według MAE, z tego powodu czekają nas poważne wstrząsy. Jej eksperci prognozują, że Moskwa zareaguje najpewniej w „charakterystyczny dla siebie sposób”. Andrzej Jagusiewicz, główny inspektor ochrony środowiska zapewnił, iż eksperci dokładnie rozpoznali zagrożenia, jakie mogą spowodować poszukiwania, wiercenia i eksploatacja gazu łupkowego. Nie powinniśmy się obawiać pod warunkiem, że firmy wykorzystają najnowocześniejsze technologie. Zwrócił uwagę, że na łupkach skorzystać mogą gminy, które nie będą przeszkadzać w poszukiwaniu i wierceniu. Jagusiewicz przypomniał, że najzamożniejszy w Polsce jest Kleszczów – gmina, w której zlokalizowana jest kopalnia węgla brunatnego „Bełchatów”. – „Gminy łupkowe” mogą być równie bogate – mówił. Zwracano uwagę na konieczność zwiększenia liczby tzw. odwiertów poziomych z obecnych ośmiu do co najmniej 150-300. Potrzeba na to większych pieniędzy, bo wykonanie jednego odwiertu kosztuje ok. 50 mln zł.

Dziennik Polski, 18 marca 2014

Wrażenia po debacie – „Łupki – nasza przyszła energia?”

W dniu dzisiejszym, na Akademii Górniczo-Hutniczej w Krakowie miała miejsce debata na temat przyszłości gazu łupkowego w Polsce: „Łupki – nasza przyszłą energia?”. Frekwencja przeszła nasze najśmielsze oczekiwania. Czy łupkowa gorączka opanuje Europę? Na to pytanie starali się odpowiedzieć uczestnicy debaty. Podstawowym celem dyskusji było pokazanie ogromnego potencjału technologicznego i eksperckiego z zakresu wydobycia gazu z łupków, który drzemie w Małopolsce. Wszystko to dzięki silnej kadrze specjalistów z Akademii Górniczo - Hutniczej w Krakowie, czy też Instytutu Nafty i Gazu. Debatę zorganizował Poseł Bogusław Sonik  przy współpracy rektora AGH – prof. Tadeusza Słomki. Poseł Bogusław Sonik – autor raportu dot. wydobycia gazu z łupków nie krył swojego zadowolenia przedstawiając aktualny stan unijnego prawodawstwa w tej dziedzinie.  - Cieszę się, że udało się wywalczyć na forum UE zielone światło dla wydobycia gazu z łupków. Ostania decyzja Komisji Europejskiej, która wydała w tej sprawie jedynie rekomendację, a nie legislacyjną dyrektywę oznacza swobodę dla państw członkowskich w kształtowaniu ich polityki energetycznej. To ważne, szczególnie dzisiaj, kiedy bezpieczeństwo energetyczne nabiera niezwykłego znaczenia, w związku z kryzysem na Ukrainie – podkreślił Sonik. Sławomir Brodziński – Główny Geolog Kraju – przedstawił nowe zapisy w prawie geologicznym i górniczym, których podstawowym celem jest ułatwienie procedur związanych z wydobyciem gazu z łupków. Zaznaczył, że działalność wydobywcza jest zawsze połączona z odziaływaniem na środowisko - Zadaniem administracji jest dopilnowanie, by przedsiębiorcy nie przekraczali wyznaczonych standardów. Mamy ku temu środki prawne i organizacyjne. - Polskie prawo jak najbardziej spełnia standardy wyznaczone w unijnych rekomendacjach w dziedzinie poszukiwania i wydobycia gazu z łupków. Gwarantują również odpowiedni poziom ochrony środowiska – podkreślił Główny Inspektor Ochrony Środowiska, Andrzej Jagusiewicz. Dodał również, że Polska i tak już dużo przespała, jeśli chodzi o wydobycie gaz z łupków i nie może sobie pozwolić  na kolejne opóźnienia. Dziękujemy za tłumne przybycie oraz za ciekawe głosy w dyskusji!Zapraszamy do zapoznania się ze sprawozdaniem z wydarzenia --> link Dostępna jest także relacja wideo -> link

"Łupki, nasza przyszła energia?" Zapraszamy na debatę!

Aktualne wydarzenia  pokazują, że kwestia bezpieczeństwa energetycznego powinna być jednym z priorytetów polskiej i europejskiej polityki. Na nowo odżywa debata o gazie z łupków i szansie jaką może przynieść jego eksploatacja, szczególnie w kwestii niezależności energetycznej Polski i Europy. W styczniu Komisja Europejska dała zielone światło dla wydobycia gazu z łupków. Dzięki Raportowi SONIKA udało się wypracować stanowisko Parlamentu Europejskiego, które stało się podstawą takiej decyzji KE oraz polskiego sukcesu w kończącej się kadencji PE. Obecnie konieczny jest silny, merytoryczny głos w dyskusji o gazie z łupków. W związku z tym zapraszamy debatę otwartą „ŁUPKI, nasza przyszła energia?", która odbędzie się w poniedziałek, 17 marca 2014 roku o godzinie 11.00 w Auli Głównej (budynek A0) Akademii Górniczo-Hutniczej w Krakowie. Uczestnikami debaty będą: Sławomir Brodziński - Główny Geolog Kraju, Podsekretarz Stanu w Ministerstwie Środowiska  Andrzej Jagusiewicz - Główny Inspektor Ochrony Środowiska prof. dr. hab. Jerzy Nawrocki - Dyrektor Państwowego Instytutu Geologicznego - Państwowego Instytutu Badawczego prof. dr hab. inż. Wojciech Górecki - Kierownik Katedry Surowców Energetycznych, Wydział Geologii, Geofizyki i Ochrony Środowiska, AGH prof. dr hab. inż. Stanisław Rychlicki - Zastępca Kierownika Katedry Inżynierii Naftowej, Wydział Wiertnictwa, Nafty i Gazu, AGH prof. dr hab. Piotr Such - Zastępca Dyrektora ds. Poszukiwań Złóż Węglowodorów, Instytut Nafty i Gazu w Krakowie dr inż. Andrzej Sikora - Prezes Zarządu Instytutu Studiów Energetycznych dr Adam Czyżewski  - Główny Ekonomista PKN Orlen Jerzy Hadro - Geolog, Chevron Polska Energy Resources Sp. z o. o. Małgorzata Kołodziej-Nowakowska - Ekspert ds. Energii i Środowiska, Instytut Rozwoju Regionalnego, moderator debaty Debata organizowana jest przez Posła do Parlamentu Europejskiego Bogusława Sonika, przy wsparciu Delegacji Polskiej EPL w Parlamencie Europejskim we współpracy z Akademią Górniczo-Hutniczą, studentami AGH, ambasadorami programu GeoTalent, Klubem Jagielloński i Instytutem Rozwoju Regionalnego. Serdecznie zapraszamy na debatę. Potwierdznie udziału prosimy przesłać na adres boguslawsonik@boguslawsonik.pl Szczegółowe informacje