budżet

Na co wydamy fundusze europejskie?

Polska jest pierwszym krajem Unii Europejskiej , który rozpoczął oficjalne rozmowy z Komisją Europejską na temat wykorzystania funduszy z budżetu UE na lata 2014-2020. Rozmowy dotyczą umowy partnerstwa – kontraktu w którym Polska opisuje w jaki sposób zrealizuje swoje cele rozwojowe przy wykorzystaniu unijnych pieniędzy. Największa część funduszy europejskich dla Polski w latach 2014-2020 rozdysponowana zostanie w ramach programu „Infrastruktura i Środowisko”. Pozostałe realizowane za unijne pieniądze programy to m.in. „Inteligentny Rozwój”, „Polska Cyfrowa” oraz „Wiedza, Edukacja, Rozwój” – program zastępujący „Kapitał Ludzki”. Na bazie umowy partnerskiej tworzone są też krajowe i regionalne programy operacyjne, określające w jaki sposób fundusze unijne trafiają do beneficjentów – m.in. samorządów i przedsiębiorstw. Ostateczna wersja umowy partnerstwa zostanie sformułowana po konsultacjach, m.in. z marszałkami województw.

Rządy zatwierdziły zwiększenie unijnego budżetu na 2013 rok!

Państwa UE zatwierdziły w środę, 30. października zwiększenie unijnego budżetu na 2013 rok o 3,9 mld euro na uregulowanie zaległych należności. Spełniły tym samym najważniejszy warunek, od którego europarlament uzależnił zgodę na wieloletni budżet UE na okres 2014-2020. Decyzję podjęto w procedurze pisemnej. Przeciwko wyłożeniu dodatkowych 3,9 mld euro do kasy Unii głosowały Dania, Finlandia, Holandia, Szwecja i Wielka Brytania. Jednocześnie państwa Unii zgodziły się na przeznaczenie 400 mln euro na usuwanie skutków tegorocznych powodzi w Niemczech, Austrii i Czechach oraz zwalczanie skutków suszy i pożarów lasów w Rumunii. Tym razem przeciwna była tylko Wielka Brytania. Dodajmy, że Parlament Europejski ma głosować nad obiema nowelizacjami budżetu na 2013 roku, a także nad nowymi wieloletnimi ramami finansowymi UE na posiedzeniu, które rozpocznie się już 18. listopada w Strasburgu. Planowane początkowo na wrzesień głosowanie nad wieloletnim budżetem dwukrotnie przesuwano, bo eurodeputowani domagali się od rządów państw UE ostatecznej zgody na załatanie grożącej UE w tym roku dziury budżetowej.

PE zaakceptował nowy budżet!

Pierwsze wyniki negocjacji z dnia 19 czerwca Parlament uznał za niewystarczające, w związku z tym rozmowy zostały wznowione w zeszłym tygodniu, przed rozpoczęciem posiedzenia Rady Europejskiej. Przewodniczący PE Martin Schulz, główny negocjator ze strony PE Alain Lamassoure (EPP, FR), Premier Irlandii Enda Kenny, minister ds. zagranicznych Eamon Gilmore oraz przewodniczący Komisji Europejskiej José Manuel Barroso osiągnęli porozumienie, które uzyskało następnie poparcie ze strony głównych grup politycznych w PE oraz państw członkowskich. W środę, 3 lipca PE zaakceptował wynegocjowany z Radą wieloletni budżet na lata 2014-2020.   Parlamentowi udało się utrzymać priorytety zawarte w mandacie negocjacyjnym, co ułatwi finansowanie walki z bezrobociem wśród młodzieży, badań, programu Erasmus oraz wsparcia dla małych i średnich przedsiębiorstw. Jednym z głównych osiągnięć PE, było także włączenie "klauzuli rewizyjnej" do tekstu porozumienia, w celu zapewnienia Parlamentowi wybranemu na kolejną kadencję oraz nowej Komisji możliwości wpływu na wieloletni budżet. Bez tej klauzuli instytucje te byłyby skazane na budżet ustalony podczas poprzedniej kadencji. Podczas ostatniej rundy negocjacji, ustalono, że Europejski Fundusz Pomocy Najbardziej Potrzebującym powinien zostać powiększony z 2, 5 miliarda do 3, 5 miliarda euro. Dodatkowy miliard będzie mógł być użyty przez państwa członkowskie, na zasadzie dobrowolności na dystrybucję żywności. Rada zobowiązała się także do wypełnienia swojej obietnicy uregulowania płatności za rok 2013, ocenianych na 11, 2 miliarda euro. Projekt nowego budżetu zostanie włączony do rozporządzenia po wyrażeniu zgody przez Parlament w głosowaniu większościowym, czyli najwcześniej jesienią, jak tylko spełnione zostaną wszystkie warunki techniczne i prawne do finalizacji dokumentów końcowych, tak aby odzwierciedlały one całość porozumienia wypracowanego pomiędzy Parlamentem i Radą.

W oczekiwaniu na ustalenia szczytu – na co Polska może...

300 miliardów złotych dla Polski w ramach polityki spójności  - czy to realna suma?  Premier Donald Tusk zaznaczył dzisiaj, że stawka ta nie budzi według jego wiedzy „zasadniczych emocji”. Dodał jednak, że nie należy w tych kwestiach być przesadnym optymistą - Jestem ostrożnym optymistą, jeśli chodzi o polskie postulaty i jestem ciągle pełen niepokoju, jeśli chodzi o możliwość przekonania niektórych innych partnerów, szczególnie Brytyjczyków do uzyskania kompromisu. Czyli czuję mniej obaw, jeśli chodzi o polską pozycję, a więcej obaw, jeśli chodzi o Europę jako całość - powiedział dziś Donald Tusk. Punktem wyjścia dla dzisiejszych negocjacji będzie listopadowa propozycja szefa Rady Europejskiej Hermana van Rompuya, zakładająca wydatki UE na poziomie prawie 972 mld euro (75 mld euro mniej niż pierwotna propozycja Komisji Europejskiej). Niemcy, Holandia, Wielka Brytania i Szwecja domagają się jednak, aby kwotę tą pomniejszyć dalej o 30 miliardów euro. Aby zrealizować te postulaty, należy oczywiście dokonać znaczących cięć w wydatkach UE. Polsce zależy, aby ochronić przed tymi cięciami przede wszystkim politykę spójności(której Polska jest głównym beneficjentem) i Wspólną Politykę Rolną, której razem z nami będzie też broniła Francja. Przypomnijmy, że w ramach WPR na lata 2007 – 2013 Polsce przyznano 13,9 % całej puli programu, czyli ok. 13,4 mld euro. Tymczasem już listopadowa propozycja Van Rompuya przewiduje zmniejszenie tego przydziału o ok. 2,5-3 mld euro. Również w ramach wspomnianej wyżej polityki spójności zgodnie z propozycją Przewodniczącego RE Polska dostanie zamiast ok. 77 mld euro (pierwotna propozycja Komisji) – 72,4 mld euro. Czy Polsce uda się wynegocjować satysfakcjonujące rozwiązania budżetowe? I czy w ogóle europejscy przywódcy osiągną kompromis? O tym zadecydują najbliższe godziny. Zapraszamy do śledzenia na bieżąco naszej strony -  www.boguslawsonik.pl, na której postaramy się zaprezentować Państwu najświeższe doniesienia z drugiej rundy budżetowej batalii. Więcej o szczycie pisaliśmy tutaj. Wypowiedź Posła Sonika znajdą Państwo tu.

Parlament Europejski ostrzega-zgoda Rady na budżet to...

Zeszłotygodniowe negocjacje budżetowe nie dobiegły jeszcze końca.  Zaproponowany plan musi być zaakceptowany przez Parlament Europejski. 8 lutego br. Rada uzgodniła wspólne stanowisko, ale cztery największe siły polityczne w Parlamencie Europejskim zapowiedziały, że obecny projekt może nie uzyskać wystarczającego poparcia gdyż nie tylko nie poprawi on sytuacji w Europie, ale może nawet zaowocować wpadnięciem w deficyt strukturalny. Cztery frakcje Parlamentu Europejskiego (EPP, S&D, ALDE i Greens/EFA) są zdecydowania za budżet promującym wzrost gospodarczy i tworzeniem nowych miejsc pracy ale niepokojąca  jest  dla nich kwestia dotycząca przewidzianych zobowiązaniami i płatności. Liderzy ugrupowań stwierdzili we wspólnym oświadczeniu, że: "Ze zdumieniem spoglądamy na zgodę liderów UE co do budżetu, który może doprowadzić nas do deficytu strukturalnego. Wprowadzenie dużej różnicy pomiędzy płatnościami a zobowiązaniami jest sposobem na ukrycie problemów, a nie na ich rozwiązanie". Przewodniczący grup wezwali także UE do opracowania systemu finansowania działań ze środków własnych, dzięki czemu państwa członkowskie płaciłyby mniejsze składki. Przypomnijmy raz jeszcze, że porozumienie osiągnięte podczas szczytu musi zostać zaakceptowane przez eurodeputowanych zatem przed Parlamentem i Radą ostateczna tura negocjacji. Ostatecznym głosowaniem Parlament podejmie negocjacje w sprawie budżetu z Radą. Przewodniczący PE Martin Schulz komentował: "Istnieją pewne elementy rozczarowujące i zachęcające. Zanim zadecydujemy w Parlamencie, musimy propozycje i decyzje w nim zawarte dokładnie sprawdzić i przeanalizować”. Więcej w temacie budżetu znajdą Państwo tutaj, a komentarz Posła Sonika w programie "Polityka bliżej" tu.    

Szczyt UE - Środki dla Polski z polityki spójności mogą...

Po całonocnych próbach osiągnięcia wstępnego porozumienia, szef Rady Europejskiej Herman Van Rompuy przedstawił przywódcom nową propozycję budżetu UE na lata 2014-2020. Przewiduje ona dalsze cięcia w stosunku do jego listopadowej propozycji o ok. 12 mld euro, co w efekcie oznaczałoby 960 mld euro w zobowiązaniach oraz 908 mld euro w płatnościach. Co istotne w nowej propozycji Przewodniczącego RE zostałby utrzymany limit dostępu do środków polityki spójności, co może oznaczać, że Polsce przypadnie z tej polityki ok. 72,8 mld euro – czyli tyle samo ile przewidywała listopadowa propozycja.  Dodajmy, że nowa propozycja zakłada środki na politykę rolną w wys. ok. 373,5 mld euro, z czego ok. 277,8 mld euro na dopłaty bezpośrednie i tzw. środki rynkowe. Oznacza to wzrost środków przeznaczonych na rolnictwo o ok. 1,2 mld euro względem projektu z listopada. W swojej propozycji Van Rompuy założył także dodatkowy względem listopadowego projektu 1 mld euro oszczędności na unijnej administracji.   Szczyt rozpoczął się z 5 godzinnym opóźnieniem, szefowie państw i rządów rozmawiali w mniejszych grupach i dwustronnie. Aktualnie trwa przerwa w obradach przeznaczona na poprawki redakcyjne w projekcie, prace mają być wznowione w południe. Jak donoszą źródła PAP w Brukseli, możemy z ostrożnym optymizmem patrzeć w na przebieg negocjacji  - Po dobie budżetowych rozmów w Brukseli, unijni urzędnicy sądzą, że przywódcy UE mogą osiągnąć porozumienie ws. budżetu na lata 2014-20 na podstawie przedstawionej nad ranem propozycji Van Rompuya. Nie wygląda, by ktoś miał zerwać rozmowy - mówią źródła. więcej o szczycie znajdą Państwo tutaj i tu, a także wypowiedź Posła Sonika.    

Polska największym beneficjentem!Teraz wszystko w rękach...

Polska w latach 2014-20 powinna otrzymać kwotę o cztery miliardy większą niż w budżecie na lata 2007-12. Ten wzrost to zasługa większej kwoty na politykę spójności. To blisko 73 mld euro, czyli po średnim kursie około 303 mld złotych. Dla mnie to jeden z najszczęśliwszych dni w moim życiu – powiedział premier Donald Tusk  po zakończeniu szczytu Unii Europejskiej w Brukseli. – Nie tylko udało się zdobyć więcej niż w poprzednim budżecie, ale też jesteśmy liderem jako największy beneficjent EU – ocenił w telewizyjnym wywiadzie na żywo premier. Raz jeszcze podsumowując ustalenia szczytu Polska będzie beneficjentem w sumie 105,8 mld euro, czyli 441 mld zł, w tym: 72,9      mld euro na politykę spójności (to 4 mld więcej niż obecnie) 28,5      mld euro na wspólną politykę rolną (w poprzednim budżecie była  to kwota 26 mld euro). Szacunki polskiej składki do budżeu to 30 mld euro. Jedyna działka, w której tracimy w porównaniu z obecnym budżetem (o około 3,5 mld euro) to fundusze na rozwój wsi, czyli tzw. II filar polityki rolnej. Dostaliśmy tutaj dokładnie 28,5 mld euro, czyli ponad 188 mld złotych.Komisja Europejka pierwotnie oferowała nam z budżetu (na różne polityki) 111,5 mld euro. Jednak ta kwota nie miała szans na utrzymanie się w negocjacjach z głównymi płatnikami UE. Przy malejącym unijnym budżecie (o 4 proc. w stosunku do obecnej siedmiolatki) Polska jest jednym z nielicznych krajów, które otrzymają więcej niż obecnie. Od czwartku dobiegały z Brukseli różne głosy, jednak od początku były one niegroźne dla Polski. Grupa wspierająca politykę spójności domagała się cały czas korzystniejszych zasad wydawania unijnych pieniędzy. Chodziło głównie o możliwość przesuwania większych kwot z II filaru polityki rolnej na bezpośrednie dopłaty do rolników. Większość tych postulatów została spełniona. Pierwszy dzień szczytu w tym głównie noc z czwartku na piątek to także konflikt między Davidem Cameronem oraz François Hollande'em. Hollande odmawiał udziału we wspólnych spotkaniach. To właśnie dla Camerona i Hollande’a negocjacje pierwszy raz w historii podzielono na dwie kategorie tj. płatności i zobowiązania. Zobowiązania to kwoty na unijne inwestycje, a płatności to realna gotówka wypłacana w fakturach tych inwestycji, które beneficjenci dosyłają do Brukseli.Warto jednak zauważyć, że właśnie ten ogromny rozdźwięk pomiędzy płatnościami i zobowiązaniami, na które zgodził się szczyt przyczynił się do powstania unijnego deficytu budżetowego, którego boi się Parlament Europejski. Przewodniczący Parlamentu Martin Schulz w nocnej konferencji prasowej w ostrych słowach informował uczestników szczytu, że nie podpisze budżetu z zaplanowanym deficytem (europosłowie mają prawa weta). Groźby weta po ogłoszeniu budżetowego porozumienia powtórzyły również frakcje konserwatywna, socjaldemokratyczna i liberalna oraz Zieloni. Teraz wszystko w rękach Parlamentu Europejskiego! Między innymi o nowym budżecie przeczytają Państwo w najnowszym Biuletynie Europejskim, który ukaże się już w zbliżającym się tygodniu. Rozłożymy w nim dzisiejsze ustalenia na czynniki pierwsze by wspólnie podsumować przyszłe korzyści dla Polski. Już dziś zapraszamy do lektury Biuletynu i śledzenia naszej strony internetowej!    

Druga runda rozmów na szczycie

Kolejna próba uzgodnienia unijnego budżetu na lata 2014 – 2020 zostanie podjęta już 7 lutego podczas dwudniowego szczytu szefów rządów i państw UE. Decyzja o kształcie unijnych finansów będzie niezmiernie istotna szczególnie dla Polski, która dzięki unijnym funduszom zdołała jak dotąd skutecznie obronić się przed szalejącą recesją - Pytanie czy kompromis podczas lutowego szczytu będzie możliwy staje się tym ciekawsze, gdy weźmiemy pod uwagę ostatnie doniesienia z Wielkiej Brytanii, gdzie David Cameron zapowiedział przeprowadzenie referendum nt. pozostania Wielkiej Brytanii w UE – dodaje Poseł do Parlamentu Europejskiego Bogusław Sonik. Przypomnijmy, że listopadowy szczyt Rady Europejskiej, na którym szefowie państw UE mieli wypracować ostateczny  kształt wieloletniego unijnego budżetu, zakończył się niestety fiaskiem. Na przeszkodzie do porozumienia stanęły zbyt duże rozbieżności w stanowiskach państw członkowskich. Walka o miliardy była niezwykle zacięta i podzieliła kraje członkowskie UE na dwa obozy. Tak zwani płatnicy netto, czyli przede wszystkim Niemcy, Francja i Wielka Brytania domagali się znaczących cięć unijnych wydatków. Po przeciwnej stronie barykady i z odmiennymi żądaniami stali natomiast beneficjenci netto (m.in. Polska), którzy w przeciwieństwie do płatników, więcej otrzymują z unijnego budżetu niż do niego wpłacają. Dla nich każde euro z unijnych funduszy było na wagę złota. Ostatecznie propozycja szefa Rady Europejskiej Hermana Van Rompuya, zakładająca cięcia w wysokości 75 mld euro w stosunku do pierwotnego projektu Komisji Europejskiej, opiewającego na około 1 bln euro, uznana została przez Wielką Brytanię i Niemcy za niewystarczającą. Czy podczas zbliżającego się szczytu uda się przełamać ten pat decyzyjny? Według Bogusława Sonika - By szczyt zakończył się realizacją zaplanowanych celów wszyscy uczestnicy będę zmuszeni pójść na kompromis, a żaden kraj nie może liczyć na spełnienie wszystkich życzeń. Budżet UE musi natomiast koncentrować się na zagwarantowaniu wzrostu gospodarczego i miejsc pracy w całej Unii skupiając się na rozwoju badań, innowacjach i inwestycjach. Poseł Sonik o unijnym szczycie mówił tutaj.  

Eurodeputowani ostrzegają – nie chcemy wysokich cięć w ...

Podczas dzisiejszej debaty, dzień przed szczytem Rady Europejskiej nasiliły się żądania kierowane pod adresem europejskich przywódców, o rozsądek w dokonywaniu cięć w wieloletnim unijnym budżecie na lata 2014 – 2020. Swój sprzeciw wobec radykalnych oszczędności wyraził Przewodniczący KE  - Jose Manuel Barosso, równocześnie znacząco krytykując rządy państw członkowskich UE, które podczas negocjacji budżetowych myślą wyłącznie o swoich interesach, zapominając o „europejskim wymiarze” budżetu, który zakłada przede wszystkim solidarność. Przewodniczący KE podkreślił również, że gra na zwłokę w kwestii ostatecznego określenia kształtu budżetu nie będzie służyć dobru UE - Kryzys jeszcze się nie skończył, a wieloletni budżet UE jest dla wielu państw ważnym narzędziem walki z kryzysem gospodarczym i socjalnym - ocenił. Ostre słowa przeciwko znaczącym cięciom w wieloletnim budżecie płyną także z PE, gdzie właśnie trwa sesja plenarna. Warto dodać, że głos eurodeputowanych nie jest bez znaczenia, gdyż zgodnie z Traktatem Lizbońskim, jeśli na szczycie w Brukseli uda się uzgodnić nowe wieloletnie ramy finansowe UE, to właśnie PE będzie musiał to przypieczętować swoją zgodą. A jak dzisiaj ostrzegali eurodeputowani -  zgody nie będzie, jeśli uzgodniony na szczycie budżet będzie zakładał wysokie oszczędności, nie zważając jednocześnie na potrzeby obywateli.  - Wielu może uważać, ze jesteśmy nieodpowiedzialni, ale naszą odpowiedzialnością jest to, byśmy mogli powiedzieć nie - podkreślił szef frakcji chadeckiej Europejskiej Partii Ludowej Joseph Daul. - Nie chcemy oszczędności. Potrzebujemy tlenu dla gospodarek i ambitnego budżetu Unii - powiedział z kolei przewodniczący grupy socjalistów i demokratów Hannes Swoboda. Wygląda na to, że w sprawie wieloletniego budżetu eurodeputowani starają się mówić jednym głosem. Czy tego głosu posłuchają europejscy przywódcy? To okaże się już jutro. Zapraszamy do śledzenia najświeższych relacji na naszej stronie internetowej. Poseł Sonik wypowiedział się o szczycie tutaj. Więcej informacji o szczycie znajdą Państwo w tym miejscu.