Multimedia

Agnieszka Holland o wpadce Prezydenta Obamy ws. "polskich...

Wywiad z Agnieszką Holland w Radiu Zet 07:09, 31 Maj 2012   Monika Olejnik: A gościem Radia ZET jest Agnieszka Holland, wita Monika Olejnik, dzień dobry. Agnieszka Holland: Dzień dobry państwu. Monika Olejnik: Biały Dom mówi, to było tylko błędne wyrażenie, żałuje, ubolewa, a my cały czas żądamy przeprosin. Agnieszka Holland: No, Biały Dom jest w trudnej sytuacji, bo prawdopodobnie się tam zastanawiają czy bardziej się opłaci właśnie przepraszam, czy bardziej się opłaci wierzyć, że ta sprawa przycichnie, bo na pewno jest to im bardzo nie na rękę i bardzo nie na rękę jest to prezydentowi Obamie, który w końcu po to między innymi, bo każdy polityk ma jakiś swój cel wyborczy, nie oszukujmy się, po to między innymi odznaczył medalem bohaterskiego Polaka Jana Karskiego, żeby zrobić ukłon w stronę i Polonii, i przede wszystkim Polaków w Polsce. Monika Olejnik: Według polityków PiS, Joachima Brudzińskiego to, że powiedział Obama o polskich obozach śmierci to był ukłon w stronę wyborów pochodzenia niemieckiego. Agnieszka Holland: No, trudno to komentować, dlatego że Himalaje absurdu, które wypuszcza z siebie przy takich okazjach PiS i jego politycy są po prostu tak absurdalne, że nadają się na kabaret. Jak z tym można polemizować. No gdyby chciał się przypodobać niemieckim wyborcom to by odznaczył najważniejszym, amerykańskim medalem niemieckiego antyfaszystę, czy kogoś takiego, a nie patriotę i członka ruchu oporu polskiego, wybitnego Polaka Jana Karskiego, prawda. Monika Olejnik: Ale jak do tego mogło dojść, że prezydent Ameryki wykazuje się taką ignorancją, mówi o polskich obozach śmierci, czy to jest taka kalka powtarzana, z którą walczy MSZ, prostujemy, prostujemy, a dalej się mówi polskie obozy śmierci. Agnieszka Holland: Tak, to jest taka kalka, która od wielu, wielu dziesiątek lat funkcjonuje i ona nie polega na złej woli, tylko na pewnym sposobie myślenia i mówienia Amerykanów, czy Anglosasów w ogóle, dlatego, że polski obóz koncentracyjny, czy polski obóz śmierci ma dwa znaczenia. Chodzi tutaj o miejsce geograficzne, że to w Polsce miało miejsce, to nie sugeruje bynajmniej, że Polacy byli autorami tych instytucji. I od dziesiątków lat to funkcjonuje i od jakiś piętnastu lat, od kiedy mamy wolną Polskę i świadomą dyplomację się z tym walczy przy pomocy różnych sprostowań, monitów, itd., walczy i MSZ, i ambasadorzy w poszczególnych krajach, i intelektualiści i publicyści. Na przykład takim wielkim bojownikiem w tej sprawie w Parlamencie Europejskim jest poseł PO Bogusław Sonik i to odnosi pewien skutek. No, ale jest to, trzeba powiedzieć, jest to bardzo żmudna walka. Ja powiem jako przykład, że na przykład, co mnie zaskoczyło, jak zamieszkałam w Stanach, że mnóstwo polskich Żydów, znaczy Żydów pochodzących z Polski, nawet nie urodzonych, tylko pochodzących gdzieś tam mówią o sobie, że są Polish, czyli, że są polscy, mimo że jak wiadomo no diaspora żydowska w Stanach nie jest w swej większości przyjazna Polsce, ale oni się z tym identyfikują na zasadzie miejsca pochodzenia, miejsca zamieszkania, także jeżeli się chce specyfikacji dokonać, że to jest nie Polak rdzenny czy etniczny, to się mówi, że to jest Polish jud, czyli polski Żyd, a o Polakach etnicznych się mówi polish catholic. Z tym miałam zawsze problem, dlatego że na przykład mówiłam o swoim ojcu, że był polskim Żydem i mówiłam o matce, że była, że jest etniczną Polką i oni wtedy mówili, a polish catholic, ona jest polską katoliczką. Moja mama nie jest akurat bynajmniej katoliczką, więc to było zupełnie nieadekwatne. To mówię żeby pokazać jak dużo nieporozumień jest związanych, nieporozumień czy też właśnie z tym podwójnym używaniem tego przymiotnika. Monika Olejnik: No dobrze, ale to co zrobił Obama, bardziej Polsce zaszkodzi, czy pomoże, czy świat sobie jeszcze raz przypomni o tym, że te obozy koncentracyjne to były niemieckie obozy koncentracyjne, że to nie były polskie obozy koncentracyjne, że były w Polsce, ale to były niemieckie obozy koncentracyjne, czy z drugiej strony takie domaganie się przeprosin, takie stawianie do muru Obamy doprowadzi do tego, że on nie przeprosi, a my się będziemy źle czuli z tym wszystkim. Agnieszka Holland: Czy Obama przeprosi czy nie przeprosi jest jego problemem tak naprawdę, bo był już jakiś rodzaj przeproszenia Białego Domu, natomiast czy sam Obama to zrobi czy nie, to będzie jego kłopot. Natomiast z punktu widzenia jakby lobbingu na rzecz właściwego używania tego określenia i wiedzy na temat tego, kto był sprawcą i twórcą obozów koncentracyjnych, obozów zagłady na terenie Polski, to w sumie jest to bardzo korzystne, dlatego że wczoraj w całej prasie międzynarodowej, we wszystkich mediach właściwie ważniejszych były spore dosyć wzmianki czy artykuły na ten temat. Monika Olejnik: O oburzeniu. Agnieszka Holland: O oburzeniu, o tym co to znaczy, itd., itd., także to o co zabiegają nasze służby dyplomatyczne już od wielu lat nagle nabrało niebywałego przyspieszenia, więc przychylałabym się do głosu tych, którzy mówią, że dobrze, to znaczy, że dobrze nie, że on to powiedział, ale że to wyjdzie na korzyść tej akurat sprawie. Monika Olejnik: I poznają historię Jana Karskiego, bo pewnie wielu... Agnieszka Holland: Więc właśnie do tego chciałabym wrócić, że tutaj w rozgwarze takim się zapomina o bohaterze tego wydarzenia, czyli o Janie Karskim i o tym, że uhonorowanie Jana Karskiego jest jakby uhonorowaniem no bohaterskiej Polski, nie tylko, ale też pewnym rodzajem bicia się w piersi Amerykanów, dlatego że Jan Karski, który był polskim kurierem rządu londyńskiego, przywiózł z Polski te straszne informacje na temat zagłady Żydów, która się wtedy tam odgrywała z taką intencją żeby alianci zrobili wszystko żeby to wszystko w miarę możliwości powstrzymać. Jak wiadomo jego kasandryczne wieści zostały przyjęte i z niedowierzaniem i z obojętnością. On spotkał się i z prezydentem Rooseveltem i z wieloma, innymi politykami i amerykańskimi, i angielskimi no i tutaj wina Amerykanów i wina świata, który w jakiś sposób zaakceptował zagładę jest bezprzykładna. I całe życie, cała misja Jana Karskiego polegała na tym, żeby właśnie, żeby to się ni mogło już powtórzyć. I trzeba powiedzieć, że on jest znany światowo głównie z tego właśnie, że był takim kurierem w sprawie Holocaustu, w sprawie zagłady polskich Żydów, czy Żydów w ogóle na terenach Polski, ale jego celem było również zwrócenie uwagi na ruch oporu w Polsce i na sytuację Polaków pod okupacją niemiecką. No i on na przykład chciał film nakręcić, chciał żeby powstał film na ten temat i w Hollywood były zabiegi na ten temat, na temat tego filmu, bo doszedł do wniosku, że dla Amerykanów, którzy są niedouczeni, niezbyt się interesują w ogóle inną częścią świata niż ich własna, najbardziej działają takie przekazy audiowizualne, czyli wtedy kino, dzisiaj kino, telewizja, to mu się nie udało, zresztą między innymi dlatego, że prezydent Roosevelt, no był wtedy wielkim sojusznikiem Związku Radzieckiego i wszystkie inne przekazy na temat bohaterstwa na terenach okupowanych nie były mu na rękę, szczególnie Polaków. Więc rzeczywiście jest w tej historii polsko-amerykańskiej dużo takich bolesnych i nieopowiedzianych, niedopowiedzianych miejsc. I myślę, że warto by się nad tym zastanowić i warto by o tym rozmawiać na przykład z mediami czy z politykami amerykańskimi, a nie przyczepiać się do jednej, językowej pomyłki, która w sumie, jak myślę, może nam wyjść na dobre. Monika Olejnik: I może jeszcze do tego, że Jan Karski mógł dostać za życia ten medal, a dostał 12 lat po śmierci. Agnieszka Holland: No były wielkie zabiegi, tutaj Fundacja Kościuszkowska odegrała dużą rolę, no o takie rzeczy się zabiega, to się lobbuje, no po prostu wiadomo, że nie jesteśmy na pierwszych miejscach...  Monika Olejnik: Mamy słabą Polonię po prostu. Agnieszka Holland: Mamy słabą Polonię, to jest prawda. Ale tutaj Fundacja Kościuszkowska, teraz ma prezesa Aleksa Strążyńskiego, który jest wybitnym dziennikarzem i historykiem i muszę powiedzieć, że on jest bardziej skuteczny niż jego poprzednicy. Natomiast, jeżeli chodzi o Kongres Polonii, czy jakieś takie organizacje, które powinny no być, właśnie propagować wiedzę na temat polskiej historii, polskiej kultury, polskiej sytuacji obecnie, no tam na ogół nic takiego się nie dzieje, oni nie mają przebicia, chociażby dlatego, że mają tą bardzo taką nieprzyjemną łatkę antysemityzmu, którą sami sobie zresztą przyczepili skwapliwie.  Monika Olejnik: Agnieszka Holland jest gościem Radia ZET, Monika Olejnik, przechodzimy teraz na www.radiozet.pl Monika Olejnik: A taka jeszcze dramatyczna historia, bo ten medal odbierał Adam Rotfeld teraz są do niego pretensje, że powinien nie przyjąć, Leszek Miller powiedział, że nie powinien przyjąć medalu, ktoś powiedział, że natychmiast powinien zareagować. Agnieszka Holland: Ja nie wiem czy Miller chyba on będzie sojusznikiem PiS... Monika Olejnik: Jesteśmy w internecie cały czas. Agnieszka Holland: Jesteśmy w internecie, ja wiem. Że chyba będzie sojusznikiem PiS bo zaczyna mówić podobne bzdury, zawsze był dosyć rozsądny, prawda, w tym co mówił, przynajmniej jeśli chodzi o sprawy międzynarodowe. No oczywiście, że Rotfeld nie mógł nie przyjąć tego medalu, jak sobie wyobrażamy, zrobić tam demonstrację? To była protokolarna uroczystość i jedyne co on mógł zrobić to natychmiast starać się jakby uruchomić reakcję strony amerykańskiej i to robił zarówno on, jak i polski ambasador. Monika Olejnik: On to czynił, to uczynił. Agnieszka Holland: Tak, tak to jest akurat, no tak wytrawny dyplomata i tak wytrawny polityk, i tak wspaniały człowiek, że czepianie się go, że nie zrobił, nie zdjął majtek pośrodku tego salonu, jest po prostu jakimś idiotyzmem, nie równym temu, że co mówił Joachim Brudziński u pani, wczoraj w „Kropce nad i”, że to wszystko było zrobione... Monika Olejnik: Powinien postawić do kąta, tak, prezydenta Obamę. Agnieszka Holland: ...i tak, to wszystko zostało zrobione po to żeby zdobyć wyborców niemieckiego pochodzenia. Prezes Kaczyński z kolei właściwie de facto wypowiedział wojnę Stanom Zjednoczonym, także teraz mamy dwie wielkie wojny, bo przedtem wypowiedzieli, PiS wypowiedział wojnę Rosji... Monika Olejnik: Mamy polsko-ruską i polsko-amerykańską. Agnieszka Holland: Polsko-ruską i polsko-amerykańską, no więc jednocześnie cały czas mamy polsko-niemiecką, w każdym razie w wersji pisowskiej,  więc nie wiem naprawdę jaka będzie ta sytuacja Polski, niezależnie od tego jak się nazywają obozy zagłady. Monika Olejnik: Jarosław Kaczyński wczoraj powiedział tak, ważną rzecz: ludzie, którzy głoszą, że Polaków bardziej bali się w czasie wojny niż Niemców, powinni, ludzie powinni odejść na dobrze zasłużoną emeryturę, to było o Władysławie Bartoszewskim. Agnieszka Holland: No szczerze mówią, że ten człowiek nie ma wstydu, mówię o Brudzińskim... Monika Olejnik: Nie, nie, to powiedział Jarosław Kaczyński. Agnieszka Holland: To Jarosław Kaczyński, nie to powiedział Brudziński u pani. Monika Olejnik: Nie, nie, ale Jarosław Kaczyński wczoraj powiedział podczas konferencji... Agnieszka Holland: Aha, też, również? Monika Olejnik: Tak. Agnieszka Holland: No ja bym bardzo chciała żeby Jarosław Kaczyński przeszedł na emeryturę, naprawdę, bo tyle jakby żółci, złości, złego, które on wprowadza w życie publiczne w Polsce jest zupełnie niebywałe. A na dokładkę nie można się tak naprawdę, nie można się kłócić z rządzącą opcją w tej chwili, do której ja mam ogromną ilość pretensji, no bo nie ma alternatywy, bo cały czas jakby blokuje to Kaczyński właśnie. Monika Olejnik: To chodziło o słowa „mieszkałem w domu pełnym inteligencji, ale jeśli ktoś z nas odczuwał strach, to nie przed Niemcami. Gdy jakiś oficer zobaczył mnie na ulicy, a nie miał rozkazu aresztowania, niczego nie musiałem się obawiać. Ale polski sąsiad, który zauważył, że kupiłem więcej chleba niż zwykle, to jego musiałem się bać”, tak powiedział dla niemieckiej gazety Władysław Bartoszewski. Agnieszka Holland: No wie pani, to jest powszechnie znana rzecz, że w czasie wojny ukrywający się Żydzi, czy ludzie ukrywający Żydów bardziej się bali sąsiadów, czy szmalcowników na ulicy, niż Niemców, którzy nie rozpoznawali po prostu kto jest Żydem, czy nie. W takiej sytuacji była moja ciotka, siostra mojego ojca,  która przedostała się z getta, zresztą w trumnie swojej siostry, otrzymała fałszywe papiery dzięki pomocy bardzo takiego kochanego Polaka, inżyniera, który znał tę rodzinę sprzed wojny i on sam jej powiedział – natychmiast zgłaszaj się na roboty do Niemiec, dlatego że tutaj, ona miała semicki wygląd, tutaj mogą cię natychmiast pokazać na ulicy, możesz tutaj, jesteś w niebezpieczeństwie i ona rzeczywiście, na zasadzie pod latarnią najciemniej, wyjechała na roboty do Niemiec i tam z kolei kilku Polaków doniosło Niemcom, że ona nie jest Polką tylko Żydówką i uratował ją jej późniejszy mąż, Polak z Powiśla,  który powiedział, że to nieprawda, że ona jest jego narzeczoną sprzed wojny. Więc te stosunki polsko-żydowskie w czasie okupacji jak wiemy... Monika Olejnik: Nie były proste... Agnieszka Holland: Jak coraz więcej wiemy nie były proste i rzeczywiście, rzeczywiście Bartoszewski ukrywając Żydów mógł się bać, że sąsiedzi mogą donieść. Monika Olejnik: Ewa Wierzyńska, to jest wicedyrektor Muzeum Historii Polski „Salonik 24” napisała właśnie to o czym mówiłyśmy, że ta sprawa może nagłośnić w Ameryce naszą historię, nauczanie o Holocauście, ale mówi tak: „Przed nami emocje Euro 2012, no i Żydy na plakatach i murach dobrze widocznych z okien pociągów, gwiazdy Dawida na szubienicy, koszmary Żydek z pieniążkiem w każdym bez wyjątku sklepie z pamiątkami, oburzając się na prezydenta Obamę przy niedzielnym obiedzie, zastanówmy się więc nad tym dlaczego zupełnie obojętnie przechodzimy koło antyżydowskich i antysemickich napisów i graffiti”. Agnieszka Holland: No tutaj wracamy tego co przedwczoraj było Monika Olejnik: Tak, BBC... Agnieszka Holland: ... czyli film w BBC. No tak, no oczywiście, to znaczy to jest coś takiego, że uderz w stół, nożyce się odezwą, prawda. Że u nas takie wzmożenie oburzenia następuje ktoś z zewnątrz pokaże nam to co sami, czego sami nie chcemy widzieć. I fakt tolerowania na przykład tego typu zachowań czy na stadionach, czy na ulicach, czy w jakiś innych miejscach... Monika Olejnik: Na murach... Agnieszka Holland: ... na murach, tolerancja i zarówno organów ścigania, jak i prawa w Polsce jest czymś haniebnym i to się mści teraz, to się po prostu mści, wszystko to jest sprawą edukacji, wszystko to jest sprawą tego, że jeżeli rzeczy są bezkarne, albo jeżeli rzeczy nie są prostowane, albo jeżeli – no to one się plenią. To jest oczywiście wstyd dla Polski, ale to jest wstyd w Polsce. Monika Olejnik: No tak, ale jak trener piłkarski mówi nie przyjeżdżajcie do Polski, bo wrócicie w trumnach, no to już jest... Agnieszka Holland: Nie, no to jest oczywiście jakaś histeryczna przesada i prawdopodobnie ten film, ja go nie oglądałam, ale z tego co czytałam i słyszałam był bardzo taki nieobiektywny. Monika Olejnik: Bardzo nieobiektywny. Agnieszka Holland: Tak, ale tym niemniej nas, my ciągle krytykujemy, zawsze mówimy a Murzynów tam biją, w Ameryce, prawda, a tam też... Monika Olejnik: Tak, przecież Włosi to... Agnieszka Holland: Krytykujemy BBC, a krytykujmy na przykład polską telewizję, która na ten temat nie zrobiła żadnego porządnego materiału, czy filmu dokumentalnego, to zjawisko nie zostało nigdy przebadane tak dokładnie i do końca, właściwie jedyną osobą, którą znam, która ściga konsekwentnie antysemickie wypowiedzi w internecie jest minister Sikorski, a przecież internet polski po prostu pęka od tego. Monika Olejnik: No tak, po wczorajszym moim wywiadzie z posłem Brudzińskim był wpis „bydłoszewski”. Agnieszka Holland: No. No nie, już od wielu lat prof. Władysława Bartoszewskiego wygwizdują na rocznicę powstania warszawskiego, to jest po prostu, no nie chcę nawet używać słów. To znaczy się wszystko tutaj myli z wszystkim, to jest, ludzie, którzy dalibóg nie zrobili, ani dla wolności, ani dla miejsca Polski w świecie niczego opluwają tych, którzy są naszą chlubą, więc... więc no cóż mogę na to powiedzieć. Jest to rzeczywiście pod tym względem bardzo nieprzyjemny kraj. Ja teraz spędziłam w Czechach pół roku, bo tam kręciłem i miałam takie przyjemne wrażenie, chociaż oczywiście tam jest mnóstwo kłopotów i sytuacja polityczna obrzydliwie też tam wygląda, ale jakaś taka życzliwość międzyludzka i pewien rodzaj takiego, jakiegoś nie plucia na bliźniego tylko dlatego, że ma inne poglądy, była urzekająca. Także w sumie, jak wróciłam kilka dni temu do Warszawy i natychmiast włączyłam media i zobaczyłam, poczułam się sama opluta, no więc wyłączyłam te media już i używam ich coraz mniej w Polsce. Monika Olejnik: A oczyma reżyserki co pani widzi, co się będzie działo 10 czerwca i 12 czerwca, 10 czerwca marsz procesyjny, jak mówi Jarosław Kaczyński, a 12 czerwca z kolei Rosjanie chcą przemarsz zrobić. Agnieszka Holland: No pożyjemy, zobaczymy, ja myślę, że Kaczyński zrozumiał, że jakieś awantury byłyby niepopularne bardzo, a w tej chwili poczuli wiatr w skrzydła bo rośnie im, a Platformie słabnie, więc znowu jest taka nadzieja, że może odzyskamy, prawda, to Ministerstwo Spraw Zagranicznych i wszystkie inne i będzie raczej mitygował nastroje, tak mi się wydaje, na to wygląda. A ten marsz 12 czerwca, co to może być nie mam pojęcia, co oni mogą przemaszerować, no byłoby, właściwie... Monika Olejnik: Będą się cieszyć z tego, że Rosja jest Rosją, od 90 roku. Agnieszka Holland: No właśnie, no właśnie. Ale tak... Monika Olejnik: Pożyjemy, zobaczymy. Dziękuję bardzo Agnieszka Holland była gościem Radia ZET, dziękuje Monika Olejnik. Agnieszka Holland: Dziękuję.

Łupki w programie "Minęła dwudziesta"

Wczorajszy program "Minęła dwudziesta" poświęcony był m.in. mitom i faktom oraz  wątpliwościom związanym z wydobywaniem gazu łupkowego. Gośćmi drugiej części programu są Bogusław Sonik (PO), Janusz Steinhoff (były minister gospodarki) i Dariusz Szwed (Zieloni 2004). W programie również początek sejmowych prac nad zmianą systemu emerytalnego. PSL wprowadza pakiet dodatkowy dla polityki prorodzinnej. O propozycjach PSL pt. „Z myślą o rodzinie” mówi prezes ludowców, wicepremier Waldemar Pawlak. W rozmowie również o wizycie premiera Chin w Polsce. (TVP.pl)

Bogusław Sonik (PO): gaz łupkowy jest bezpieczny

Europoseł Platformy Obywatelskiej Bogusław Sonik podczas Poranka Radia Wnet mówił o tym, iż wydobywanie gazu łupkowego w Polsce jest zupełnie bezpieczne i nie szkodzi środowisku. Bogusław Sonik dodał, że w Unii Europejskiej może pojawić się jednak próba moratorium ograniczająca wydobycie gazu łupkowego.    - Proponuję traktowanie gazu łupkowego tak jak każdych innych kopalin, które wiążą się z pewnymi uciążliwościami zarówno dla obywateli, jak i dla środowiska. Po to stworzyliśmy przepisy unijne i krajowe, by ograniczać do maksimum te niedogodności i gwarantować obywatelom bezpieczeństwo - mówił europoseł.  Więcej w rozmowie Katarzyny Adamiak - Sroczyńskiej i Krzysztofa Skowrońskiego. Zapraszamy do słuchania. Radio Wnet.pl, nagranie z 20. kwietnia 2012

Gaz łupkowy – szansa, czy zagrożenie?

Nagranie opublikowane przez Posła na Sejm RP Andrzeja Czerwińskiego Ile gazu łupkowego jest na Sądecczyźnie i czy opłaca się go tu wydobywać? Jakie wiążą się z tym zagrożenia? Nad tymi pytaniami zastanawiali się we wtorek 3 kwietnia posłowie i lokalni samorządowcy podczas debaty w Instytucie Technicznym Państwowej Wyższej Szkoły Zawodowej w Nowym Sączu. Mieszkańcy naszego regionu mogą być jednak spokojni: w najbliższym czasie nie ma szans, żeby Sądecczyzna zaroiła się wieżami wiertniczymi. Według najnowszych badań, tutejsze złoża gazu łupkowego są znikome i nieopłacalne pod względem przemysłowego wykorzystania.i Jeśli na Sądecczyźnie są źródła gazu, to są to na pewno jakieś mikroźródła, które nie nadają się do przemysłowej produkcji. Tak więc z punktu widzenia uzdrowisk, z punktu widzenia naszej strategii rozwoju jest to dobra wiadomość. Tutaj nie będzie przemysłu gazowego i nic nie zapowiada, żeby się coś zmieniło. Drugiego Kuwejtu gazowego czy Kataru tutaj nie będzie – żartuje poseł Andrzej Czerwiński.Podkreślił jednak, że aby to ostatecznie określić, potrzeba jeszcze co najmniej dwóch, trzech lat szczegółowych badań geologicznych. Tego samego zdania jest główny prelegent debaty w PWSZ – europoseł Bogusław Sonik.– Myślę, że trzeba jeszcze poczekać na badania. Tak się zdarza w życiu. Jedni się cieszą, drudzy się martwią. Generalnie zależy nam na tym, aby w Polsce było jak najwięcej gazu, żeby Polska się usamodzielniła gospodarczo. Myślę, że gdyby na Sądecczyźnie znaleziono gaz, to też byłby powód do radości – mówi.W swoim wystąpieniu próbował również rozwiać obawy wielu ludzi, że wydobycie gazu łupkowego na skalę przemysłową może zniszczyć środowisko naturalne, a w przypadku Sądecczyzny również jej najcenniejszy skarb, czyli wody mineralne. Zaznaczył, że dotychczas zebrane dane świadczą o całkowitym bezpieczeństwie stosowanych przy tym metod i nie ma powodu do strachu.– Z mojej wiedzy, i taki raport prezentuję Parlamentowi Europejskiemu, wynika, że przy stosowaniu wszystkich zabezpieczeń i prawa górniczego oraz środowiskowego, które obowiązuje, a także norm europejskich, żadnych zagrożeń nie ma. Na pewno trzeba postępować ostrożnie w terenach, które są zasobne w wody mineralne, szczególnie te nasączone dwutlenkiem węgla – zapewnia Bogusław Sonik.Niepokoju co do przyszłych poszukiwań gazu łupkowego i innych złóż mineralnych w naszym regionie nie ukrywali natomiast obecni podczas debaty przedstawiciele Starostwa Powiatowego w Nowym Sączu.– My jesteśmy przede wszystkim zainteresowani tym, żeby poszukiwania gazu łupkowego nie zniszczyły tych bogactw, które mamy. Chodzi tu o złoża wód mineralnych, które na naszym terenie są bardzo bogate, z których żyje cała Dolina Popradu. Nie tylko produkcja wody mineralnej, ale i cała działalność leczniczo-uzdrowiskowa – mówi Jan Golonka, starosta nowosądecki.Starosta zapewnił, że jest w stałym kontakcie z fachowcami z Państwowego Instytutu Geologicznego, którzy mają podobne zastrzeżenia. Absolutnie nie jest jednak przeciwnikiem alternatywnych źródeł energii.– Są różne metody poszukiwań. Natomiast każda metoda może spowodować ruchy we fliszu karpackim i górotworze, które mogą zmienić skład wody mineralnej albo nawet zniszczyć całe złoża mineralne, czego się obawiamy po prostu – dodaje.Arkadiusz Arendowskitv-ns.pl