Artykuły

"Punkt Oparcia" to film o tym jak Wschód powrócił na Zachód

Dokument pokazuje zaangażowanie Parlamentu Europejskiego w obronę więźniów politycznych z krajów Europy Środkowo – Wschodniej, w latach 1979-89, kiedy były one częścią bloku sowieckiego. Film w reżyserii Anny Ferens zostanie pokazany w 2 programie Telewizji Polskiej w poniedziałek 5 maja 2014 r. o godz. 22.50. „Punkt Oparcia”/„A Place to Stand” to pasjonująca opowieść o tym, jak w latach 80-tych Parlament Europejski upominał się o wolność dla więźniów politycznych i swobody demokratyczne w krajach bloku wschodniego. Autorka dokumentu wykorzystała niepublikowane materiały archiwalne, odwiedziła z kamerą bohaterów tamtych wydarzeń: ówczesnych europosłów oraz działaczy opozycji demokratycznej i byłych więźniów politycznych z Polski, Estonii, Czechosłowacji, Rumunii i innych krajów wschodnioeuropejskich. W rezultacie powstał przejmujący film dokumentalny pokazujący drogę do wolności jaką przeszliśmy w ciągu ostatnich dekad. Obraz pokazuje też, że Parlament Europejski jest wciąż miejscem żywej debaty i autentycznych emocji w obronie wartości podstawowych. Dla demokratycznej opozycji był przez to właśnie bezcennym "punktem oparcia". - Wszyscy wiemy, że do upadku komunizmu przyczynił się Ronald Reagan, Margaret Thatcher i nasz papież Jan Paweł II, a to, że wsparcie było również w Parlamencie Europejskim, nie jest wiedzą powszechną - powiedziała reżyserka Anna Ferens. Film inauguruje jubileuszowy rok 2014, w którym obchodzimy 25-lecie demokratycznych zmian w Europie Środkowej i Wschodniej oraz 10-lecie rozszerzenia UE o nowe państwa członkowskie. Premiera filmu odbyła się na początku 2014 roku w Parlamencie Europejskim. W marcu i kwietniu tego roku „Punkt oparcia” został pokazany w Stanach Zjednoczonych, zaczynając od Festiwalu Filmowego Unii Europejskiej w Chicago, poprzez University of Michigan, Ann Arbor, University of Southern California, Los Angeles i Columbia University w Nowym Jorku. Dokument jest częścią projektu: „Parlament Europejski - powrót Wschodu na Zachód” zrealizowanego przez Stowarzyszenia Maj 77’, Narodowe Centrum Kultury oraz Europejską Sieć Pamięć i Solidarność.

Polskie Radio, 30 kwietnia 2014

Walka o Polskę, regiony i Europę Walka o Polskę, regiony...

Rozmowa z Bogusławem Sonikiem - Posłem do Parlamentu Europejskiego - Od dziesięciu lat jest Pan eurodeputowanym z okręgu małopolskiego i świętokrzyskiego. W jaki sposób europoseł może reprezentować swój region? Czy w ogóle jest możliwe bycie nie tylko polskim europosłem, ale też – tak jak w Pana przypadku  - małopolskim i świętokrzyskim? - Nasza sytuacja jest diametralnie inna od tej, jaką mają posłowie do polskiego Sejmu, którzy w jasny sposób swój okręg wyborczy prezentują. Pomimo to, każdy z nas, a ja na pewno, pamięta o tym skąd pochodzi i z jakiego okręgu jest wybrany. Wiele tematów przez nas podejmowanych  ma bezpośredni wręcz wpływ na życie mieszkańców naszych regionów. Podam przykład - kiedy było przyjmowane rozporządzenie REACH dotyczące oznaczania i wprowadzania do obrotu produktów chemicznych, jednym z problemów było to jak zakwalifikować gips. To istotny temat dla województwa świętokrzyskiego. Pojechałem tam wtedy. We Włoszczowej oglądałem miejsca gdzie  jest produkowany gips, rozmawiałem z pracownikami. Wykorzystałem tę wiedzę. Widząc, że w raporcie czy legislacji są zapisy, które odbiją się na przemyśle czy innej gałęzi gospodarki istotnej dla mojego regionu, staram się włączyć w proces tworzenia tego aktu prawnego. Zasięgam rady mieszkańców, specjalistów, przedsiębiorców -  tak, aby ich głos był słyszalny w Brukseli i miał wpływ na legislację. Drugi sposób na reprezentowanie regionu na forum Parlamentu Europejskiego to oczywiście przedsięwzięcia przez nas organizowane – wystawy, spotkania, dyskusje, tzw. hearingi – sięgamy w nich po specjalistów z regionu. Są też oczywiście spotkania, na których prezentujemy nasze regiony. - Mam wrażenie, że w Polsce wciąż za mało zdajemy sobie sprawę ze znaczenia Parlamentu Europejskiego i wpływu decyzji, podejmowanych w Brukseli czy Strasburgu na nasze życie…- No właśnie, a po wejściu w życie traktatu z Lizbony prawie 80 proc prawa obowiązującego w Polce w tych dziedzinach, gdzie Unia Europejska ma kompetencje, zapada w Brukseli. To my jako europosłowie negocjujemy wielkość budżetu unijnego i podział na główne gałęzie, podobnie jak się to dzieje w przypadku wielkich inwestycji. Jeśli chodzi o ważne projekty infrastrukturalne, to decyzje zapadają na szczeblu krajowym czy wojewódzkim. Ale to my możemy nadać sprawom bieg. - Eurodeputowani mogą też zapraszać swoich wyborców do Parlamentu?- Rocznie PE pozwala na zaproszenie 110 osób w ramach wizyt studyjnych. Goście mają wtedy okazję zobaczyć Parlament od środka, poznać posłów, urzędników, dyplomatów i zobaczyć jak ta machina funkcjonuje. No i wreszcie możemy też otwierać biura w naszych regionach. To możliwość dla młodych ludzi do odbycia stażu czyli rodzaj okna na świat. W moim biurze takie staże są organizowane systematycznie.  - W rankingach najlepszych europosłów Pana nazwisko powtarza się regularnie. Pana pracę doceniają akredytowani dziennikarze, ale też koledzy eurodeputowani, którzy przyznali Panu nagrodę MEP Awards dla najlepszego europosła. A co Pan osobiście uważa za swój największy sukces i w pierwszej i w drugiej kadencji?- To na pewno polityka energetyczna. Jako pierwszy zwróciłem uwagę na strategiczny charakter Gazociągu Północnego, na to, że omija on Polskę. Od tego zaczęła się wielka dyskusja i zmiana myślenia. Dopiero wtedy zrozumiano, że energetyka to nie tylko zróżnicowanie źródeł energii i ich podział na np. odnawialne i tradycyjne. Politycy europejscy zrozumieli, że energetyka to także polityka międzynarodowa. Doprowadziło to do kolejnych decyzji Unii np. wydawania rozporządzenia w sprawie solidarności gazowej - czyli wspierania siebie w razie kryzysów gazowych przez poszczególne kraje, dostarczania paliwa, budowania konektorów (łączników), takich przedsięwzięć jak gazoport. Nareszcie zaczęło się myślenie strategiczne i uniezależnianie się od partnerów zewnętrznych. I to jest początek polityki energetycznej. Druga sprawa, z której jestem dumny, to polityka historyczna. Wbrew pozorom ona także ma istotne znaczenie i trzeba wykorzystać arenę, jaką jest PE do przeprowadzania ważnych batalii. Moim sukcesem jest to, że obóz koncentracyjny w Oświęcimiu został oficjalnie nazwany niemieckim nazistowskim. To było spektakularne osiągnięcie i wbrew pozorom wcale nie łatwe. Dla nas są to kwestie oczywiste, ale spróbujmy przekonać do nich posłów z innych krajów, o innych doświadczeniach historycznych. Za tym poszły inne decyzje, ale także pieniądze europejskie na wspieranie Muzeum w Auschwitz. To odpowiedzialność przede wszystkim niemiecka, ale także europejska by zachować w dobrym stanie to, co świadczy o pamięci tamtej zbrodni. I na końcu, w tej kadencji bardzo ważna była na pewno walka o gaz łupkowy. Przygotowania do napisania raportu o jego wpływie na środowisko naturalne trwały ponad półtora roku. Wchodziły w to seminaria, konferencje, wysłuchania, które organizowałem po to, by pokazać kwestię gazu łupkowego bez histerii i negatywnych stereotypów. Udało się odrzucić moratorium w sprawie zakazu wydobycia gazu w całej Unii. To było ciekawe doświadczenie. Byliśmy w stanie pozyskać sojuszników, dzięki którym w głosowaniu uzyskaliśmy zapewnienie, że każdy kraj ma prawo do samodzielnego podejmowania decyzji w tej sprawie, zachowując ostrożność i minimalizując ryzyko. Jak utrzymamy ten trend, to pomoże nam w przyszłej eksploatacji gazu łupkowego.  - Na koniec chyba najważniejsze pytanie - co jest najtrudniejsze w byciu europosłem? Zrozumienie skomplikowanych mechanizmów, na jakich opiera się Parlament Europejski?- Wszystko się łączy ze sobą. Najważniejsze jest doświadczenie i umiejętność poruszania się w tej przestrzeni politycznej i administracyjnej. Nie można bowiem zapominać o strukturze administracyjnej. Nie wystarczy mieć dobrych intencji, trzeba znać regulaminy, znać terminy i aktywnie działać. Pomocne są często polskie placówki dyplomatyczne, które nas informują o stanowisku Polski w ważnych dla nas sprawach. I wtedy zajmujemy się szukaniem poparcia dla naszych idei. Jednymi z najbardziej skutecznych są europosłowie niemieccy. I nie jest przypadkiem, że większość z niemieckich eurodeputowanych – jak choćby obecny przewodniczący PE Martin Schulz czy poprzedni, Hans Gert Poettering jest tu obecna od kilku kadencji. Aby być dobrym, czyli skutecznym europosłem trzeba znać tę instytucję od podszewki, a w tym pomóc może tylko doświadczenie. rozmawiała Dominika Cosic

Podwawelski.pl, 28 kwietnia 2014

Ankieta Rzeczpospolitej

Na pytania "Rzeczpospolitej" odpowiada Bogusław Sonik, kandydat do Parlamentu Europejskiego z listy PO. 1.  Przyszłość integracji. Czy Unia Europejska powinna pozostać dalej związkiem państw, zmierzać w kierunku federalizacji, czy też stawać się w dłuższej perspektywie superpaństwem? W mojej opinii nie ma przesłanek ku temu,  by Unia Europejska w najbliższym czasie stała się „super państwem”. Poziom integracji pomiędzy krajami UE jest zjawiskiem wcześniej na taką skalę niespotykanym. Pomimo dalszej potrzeby harmonizacji i ujednoliceń w poszczególnych obszarach, nie wolno zapominać, iż niektóre kompetencje leżą wyłącznie w gestii państw członkowskich i nie ma potrzeby dokonywania ich transferu na poziom ponadnarodowy. Obecnie bardziej preferowanymi przez instytucje unijne sposobami współpracy są tzw. „otwarte metody koordynacji”, polegające na wyznaczaniu celów oraz monitorowaniu i egzekwowaniu reform zaproponowanych przez państwa członkowskie. Są to rozwiązania dzięki którym unijne przepisy są wdrażane w sposób indywidualny dopasowany do środowiska  każdego z państw członkowskich. 2.       Euro. Kiedy i na jakich warunkach Polska powinna przystąpić do Unii Walutowej i przyjąć Euro? Trudno jest wyznaczyć dokładną datę wejścia Polski do strefy euro. Kwestią nie podlegającą natomiast dyskusji jest fakt iż zmierzamy do tego celu, co do którego się zobowiązaliśmy razem z przystąpieniem do UE. Jednak, aby wprowadzenie wspólnej waluty było dla Polski korzystne sytuacja ekonomiczna w Eurolandzie musi ulec poprawie. Duże rozbieżności w stopach procentowych między państwami, jak również niestabilne finanse publiczne nie sprzyjają bezpiecznemu przyjęciu euro. Co więcej, Polska ze swojej strony musi dokonać zmian na poziomie konstytucyjnym, co również wymaga czasu. Z punku widzenia ekonomicznego nie powinniśmy się spieszyć, gdyż w żaden sposób nie wpływa to negatywnie na naszą koniunkturę. Pragnę przytoczyć badania przeprowadzone przez Polsko – Niemiecką Izbę Przemysłowo – Handlową, która przebadała grupę 142 zagranicznych przedsiębiorstw działających w Polsce. 94 % inwestorów, którzy mają swoje oddziały w Polsce uważa decyzję o wejściu na nasz rynek za słuszną, a złotego za atut Polskiej gospodarki. 3.       Unia Bankowa. Czy, kiedy i na jakich warunkach Polska powinna wejść do Unii Bankowej? Unia Bankowa nie jest jeszcze projektem w pełni zakończonym. Obecnie kraje spoza strefy euro zostały zaproszone do tzw. „bliskiej współpracy”.Nie jest to pełne członkostwo jednak trudno sobie wyobrazić jednolite zasady obowiązujące kraje ze wspólną walutą oraz te prowadzące odrębną politykę monetarną. Bez wątpienia, istotne jest zachowanie równowagi między krajami Eurolandu a UE – 28, aby nie powodować zjawiska Europy dwóch prędkości. Negatywnym skutkiem pozostania poza Unią Bankową mogłoby być wykluczenie grupy państw cieszących się szczególnym nadzorem i zaufaniem rynków. Obecnie najbardziej istotne  dla Polski jest skupienie się na wypracowaniu korzystnych warunków Europejskiego Urzędu Nadzoru Bankowego (EBA), aby w najbliższym czasie Polska mogła stać się beneficjentem tego mechanizmu. Stanie się to jedynie po dokładnej analizie przeprowadzonej przez instytucje odpowiedzialne za zapewnienie bezpieczeństwa polskiego sektora bankowego. 4.       Polityka energetyczna i klimatyczna. Co ważniejsze: środowisko czy gospodarka. Jakie powinny być polskie priorytety w sprawie bezpieczeństwa energetycznego i wspólnej polityki energetycznej UE. Czy Europa powinna być bardziej niezależna energetycznie – jak to osiągnąć. Czy Unia Europejska powinna iść w kierunku dalszego zaostrzenia prawa ochrony środowiska, bez względu na koszty jakie poniosą państwa/ przedsiębiorcy? Obecna sytuacja geopolityczna związana z kryzysem w stosunkach między Rosją a Ukrainą wprowadziła renesans w myśleniu o polityce i bezpieczeństwie energetycznym. Dziś widać bowiem wyraźnie, że ochrona środowiska jest konieczna, ale nie może ona odbywać się kosztem realizowania efektywnej polityki energetycznej. A ta powinna kłaść przede wszystkim nacisk na zwiększenie niezależności energetycznej i zakładać: - wykorzystanie rodzimych surowców – co przede wszystkim jeśli chodzi o Polskę wiążę się z rehabilitacją węgla - dywersyfikację pozyskiwania energii – otwarcie na nowe kierunki, potencjalnie USA - dywersyfikacja źródeł energii – wykorzystanie energii pochodzącej z OZE (Odnawialnych Źródeł Energii); rozpoczęcie eksploatacji gazu z łupków - stworzenie dobrego prawodawstwa dziedzinie energetyki, które z jednej strony będzie atrakcyjne dla inwestorów i nie wprowadzi zbyt daleko idących obciążeń a z drugiej zawierać będzie w sobie katalog niezbędnych praktyk, które zagwarantują poszanowanie środowiska naturalnego i ochronę zdrowia społeczności lokalnej. W dzisiejszej sytuacji politycznej w kontekście namysłu nad kolejnymi krokami w dziedzinie energetyki należy również wziąć pod uwagę następujące postulaty: - zaostrzanie prawa ochrony środowiska, jeśli już powinno zawsze odbywać się po namyśle jak wpłynie to na bezpieczeństwo energetyczne, które w obecnej perspektywie strategicznej odgrywa rolę kluczową - państwa członkowskie powinny mieć wolna rękę w doborze sposobów osiągniecia 3 celów polityki energetyczno – klimatycznej: redukcji emisji CO2, zwiększenia udziału OZE i zwiększenia efektywności energetycznej, biorąc pod uwagę uwarunkowania poszczególnych państw członkowskich - konieczne jest stworzenie niezbędnej infrastruktury energetycznej, która powinna być finansowana z budżetu europejskiego, na maksymalnym, dopuszczalnym poziomie 75%. - odwołując się rozporządzenia o solidarności gazowej konieczne jest finansowanie przez UE infrastruktury i technologii, która będzie pozwalać na przesył energii z różnych kierunków. Solidarność pomiędzy państwami UE w dziedzinie polityki energetycznej powinna stać się kwestią priorytetową. Powinniśmy wzmocnić mechanizm solidarności między państwami na wypadek odcięcia dostaw źródeł energii. Warto skupić się na wspólnym negocjowaniu kontraktów energetycznych z zewnętrznymi dostawcami.  Europa musi wiedzieć skąd weźmie gaz, czy mamy dość miejsca w magazynach i gdzie brakuje połączeń sieci gazowych. Wszystkie nakreślone powyżej działania muszą być również powiązane z oceną kosztów, która pozwoli, aby ich wdrożenie odbywało się z korzystnym rozrachunkiem ekonomicznym. 5.       Unia gospodarcza. Jak daleko powinna sięgać współpraca gospodarcza. Czy powinno dojść do harmonizacji podatkowej i budżetowej w ramach państw członkowskich UE? Wspólny rynek wewnętrzny stanowi silny filar Unii Europejskiej, a uregulowania związane ze współpracą gospodarczą dotykają wielu aspektów funkcjonowania poszczególnych państw. Polityka podatkowa i wiążące się z nią wydatki budżetowe są kwestią nieustannie poddawaną dyskusjom. Harmonizacje w tym zakresie na obecną chwilę nie są korzystnymi rozwiązaniami.Różnice w strukturach wydatkowania są zbyt rozległe, a ujednolicenie mogłoby wykonać więcej szkody. Polityka budżetowa to kompetencja państw członkowskich i UE nie ma możliwości w nią ingerować. Skutecznym sposobem idącym w stronę ulepszania funkcjonowania systemów krajowych są rozwiązania zastosowane na poziomie administracji publicznej. Komisja Europejska wydała w tym zakresie wymóg przedstawienie Krajowych Programów Reform formułowanych przez rządy państw członkowskich. Umożliwia to modernizację państwa dzięki wymianie informacji z innymi członkami wspólnoty (Best practices), co jest istotą integracji – osiąganie  „Jedności w różnorodności”. Z kolei jedynym realnym wspólnym podatkiem mógłby być podatek od wartości dodanej (VAT), w istocie mogłoby to usprawnić handel wewnątrz Unii jak również zwiększyć zasób dochodów własnych w budżecie UE. 6.       Wspólny rynek i swoboda przepływu osób. Jakie wysiłki należy podjąć na rzecz wzmocnienia wspólnego rynku w UE? Jak przeciwdziałać coraz silniej pojawiającym się w UE tendencjom do ograniczenia jednej z fundamentalnych zasad UE – swobodnego przepływu osób? Receptą na wzmocnienie rynku wewnętrznego jest przede wszystkim przestrzeganie istniejących zasad oraz czterech podstawowych swobód, będących podstawą jej funkcjonowania. Monitorowanie oraz wzajemne zaufanie w kwestiach gospodarczych stanowi niezwykle ważny aspekt współpracy w Unii Europejskiej. Tendencje do ograniczania swobody przepływu osób są zauważalne w niektórych częściach Europy, a ich przyczyną jest niedostateczny poziom wiedzy który skutkuje strachem przed napływem imigrantów. Władze powinny starać się wyeliminować tak zniekształcone obrazy, kładąc nacisk na działania UE, które nieustannie zmierzają do zwiększenia współpracy w ramach rynku wewnętrznego. Przykładem mogą być ułatwienia wizowe dla obywateli Armenii uzgodnione na jesieni zeszłego roku, nie chcemy się zamykać na obywateli z krajów trzecich, a na pewno nie zamierzamy ograniczać swobód wewnątrz wspólnoty. Europa powinna również kreować swoją politykę  imigracyjną. W ramach UE  należy zastopować tendencję krajów tzw. „starej Unii” przy blokowaniu na rynku usług  firm z nowych państw członkowskich. Należy eliminować stereotypy (takim przykładem był "polski hydraulik"). 7.       Polityka rolna. Czy należy utrzymać na obecnym poziomie pomoc dla rolnictwa w krajach UE? Czy UE powinna rozważyć inną alokację tych środków np. na rozwój  innowacyjnej gospodarki. Polska jest jednym z głównych beneficjentów Wspólnej Polityki Rolnej. Dzięki środkom na rolnictwo polskie regiony rozwijają się, a nasze produkty stają się coraz bardziej cenione w Europie. Dlatego utrzymanie aktualnych kierunków wspólnej polityki rolnej jest dla Polski korzystne. Polega ona na tym, że z jednej strony wspiera się gospodarstwa wielkotowarowe, kładące nacisk na eksport, a z drugiej wspiera się również gospodarstwa rodzinne głównie przez system dopłat bezpośrednich. Szczególną troską objęte jest rolnictwo na obszarach górskich, gdzie warunki produkcji są utrudnione, a oferowane produkty unikatowe. Inną grupą rolników, która jest szczególnie wspierana przez Komisje Europejską są młodzi rolnicy. Unia docenia również taką działalność jak promowanie zdrowej żywności gdyż bezpośrednio wpisuje się ona w ogólne cele środowiskowe. Stąd zalecane są wyższe dopłaty dla rolników, którzy wykorzystują praktyki przyjazne dla środowiska – dywersyfikację upraw, zachowanie trwałych użytków zielonych oraz ochronę środowiska naturalnego i krajobrazów. Środki alokowane dla rolników są również inwestycją w inne sektory takie jak: ochrona środowiska, innowacyjność technologii, bezpieczeństwo jakości i zasobów żywności, ochrona zdrowia konsumenta. Środki te mają ogromny wpływ na ogólny rozwój regionów i standardu życia obywateli, dlatego jestem za utrzymaniem aktualnego poziomu dofinansowania rolnictwa. 8.       Budżet UE. Jak duży budżet powinna mieć Unia Europejska. Jeśli większy niż dziś, to proszę wskazać źródła dochodów (podatek europejski, podatek od transakcji finansowych, większy udział w dochodach podatkowych państw UE?). Czy powinien powstać osobny budżet strefy Euro. Pobudzenie gospodarki oraz zwiększenie przedsiębiorczości i zatrudnienia z pewnością wymaga powiększenia unijnego budżetu, jednak powinna wiązać się z tym także zmiana alokacji środków. Ważne jest wspierania innowacyjnych inwestycji, badań i rozwoju. Zwiększenie funduszy mogłoby opierać się na podatku od transakcji finansowych. Osobny budżet stworzony dla strefy euro, na chwilę obecną nie wpłynąłby korzystnie na polską gospodarkę, co więcej mógłby kreować niepotrzebny podział Europy. Trudno wyobrazić sobie wyodrębnienie grupy państw czerpiących wyraźnie większe korzyści ze środków finansowych. Upadłaby wówczas idea wspólnego budżetu, który ma za zadanie niwelować różnice między państwami. 9.       Rozszerzenie UE. Czy opowiada się Pan/Pani za rozszerzeniem UE na nowe kraje (jeśli tak to jakie? np. Ukrainę, Mołdowę, Gruzję, Turcję), nawet kosztem zmniejszenia funduszy strukturalnych dla  Polski w przyszłości. UE jest zainteresowana bliższą współpracą z krajami sąsiednimi. Zawierane umowy stowarzyszeniowe są przykładem, iż nie mamy zamiaru zamykać się na żadne narody, szczególnie w chwilach kryzysu. Jednak aby doszło do kolejnego rozszerzenia potrzebna jest głęboka reforma zarówno instytucjonalna jak i budżetowa, a oczywistym faktem jest że kształt i alokacja funduszy strukturalnych musi ulec zmianie. Przyjęcie nowych członków oznacza także zmiany i dostosowania po stronie samej UE. Zatem obie strony – zarówno UE jak i państwa kandydujące musza się do tego przygotować. 10.  Polityka wschodnia i polityka obronna. Jakie powinny być polskie priorytety w sprawie wspólnej polityki wschodniej Unii Europejskiej. Jakimi instrumentami powinno się posługiwać państwa i/lub Unia Europejska w celu wzmocnienia możliwości obronnych Polski i Unii. Polska, jako państwo na terenie, którego przebiega wschodnia granica Unii Europejskiej, powinna dążyć do pogłębiania współpracy w ramach Wspólnej Polityki Wschodniej. Narzędziami, którymi należy się posłużyć są umowy stowarzyszeniowe, pomagające określić wzajemny wymiar współpracy. W kwestii obronności, polityka zagraniczna Unii Europejskiej nie ma charakteru militarnego cooznacza, iż nie dysponuje ona autonomicznymi siłami zbrojnymi, a jedynie reprezentuje pewną kategorią, jaką jest zbiorczy potencjał militarny jej poszczególnych państw członkowskich. Unia Europejska pretenduje do miana mocarstwa gospodarczego i politycznego,dlatego też głównymi narzędziami jej polityki wschodniej są instrumenty wywierania wpływu na polu ekonomicznym. Potrzebna jest jednak budowa wspólnej polityki obronnej, która koordynowałaby sumę budżetów obronnych UE. W tym szczególnym momencie UE powinna skupić się jednak przede wszystkim na wsparciu dla naszych wschodnich sąsiadów, przede wszystkim Ukrainy, Mołdawii i Gruzji. Pomoc gospodarcza i wsparcie dla przemian demokratycznych, ale też dążenie do zmian w zakresie bezpieczeństwa energetycznego tych państw powinno być priorytetem wspólnej polityki wschodniej UE.Konieczna w tym zakresie jest działalność na rzecz wzmocnienia EURONESTU – Parlamentarnego Zgromadzenia Partnerstwa Wschodniego, wspierającego polityczne i ekonomiczne procesy integracyjne oraz rozwój demokracji parlamentarnej. 11.   Polityka demograficzna. Jaka powinna być odpowiedź państwa i instytucji UE na pogarszającą się sytuację demograficzną Polski. Obecnie UE nie ma kompetencji w tej dziedzinie? Czy powinno się to zmienić czy pozostawić na poziomie krajowym? Problem starzejącego się społeczeństwa dotyka nie tylko Polskę ale także pozostałe kraje UE. Ze strony Parlamentu Europejskiego, Komisja Zatrudnienia i Spraw socjalny prowadzi aktywną działalność w zakresie dialogu społecznego i ochrony socjalnej. Wypracowywanie wspólnych rekomendacji, strategii i analiz to obecnie dostępne narzędzia instytucji UE w tym zakresie i uważam je za wystarczające. Jednak niezależnie od faktu iż kompetencje związane z polityką demograficzną leżą w gestii państw członkowskich powinniśmy rozwijać dialog na poziomie UE, szczególnie ze względu na transgraniczność tego problemu. Istotna jest również wymiana informacji pomiędzy państwami i korzystanie z ich rozwiązań (np. model krajów skandynawskich). Priorytetem nowej Komisji Europejskiej powinno być przede wszystkim tworzenie nowych miejsc pracy, a więc dobrego startu dla młodych ludzi. Konieczna jest również walka z bezrobociem wśród młodzieży. Stabilny rynek pracy to bowiem najlepsza zachęta dla młodych ludzi, którzy chcą założyć nową rodzinę. 12.   Prawo rodzinne. Czy Unia Europejska powinna uzyskać większe kompetencje w obszarze prawa rodzinnego? (Dziś Bruksela nie może narzucić niczego krajom członkowskim w tej sprawie) Czy jest Pan/Pani za liberalizacją i ujednoliceniem prawa  dotyczącego zawierania małżeństw przez  pary homoseksualne we wszystkich krajach członkowskich  UE. Czy to samo powinno dotyczyć kwestii aborcji? Prawo rodzinne powinno pozostać w kompetencji państw członkowskich. Nie powinniśmy próbować wspólnie regulować kwestii jak aborcja czy próby nowego zdefiniowania tego, czym jest rodzina. Podejścia do tych tematów różnią się w poszczególnych państw członkowskich, wpływa na to wiele czynników takich jak np. tradycja. Zadaniem Unii nie jest ujednolicanie wszystkich aspektów życia obywateli, moglibyśmy na tym wiele stracić. Mottem Unii Europejskiej jest „Zjednoczenie w różnorodności”, co wskazuje na współpracę przy jednoczesnym zachowaniu i ochronie bogactwa różnych kultur i wartości. Nie próbujmy spłycać tego bogatego w doświadczenia i rozmaite idee środowiska, poprzez nadmierną chęć harmonizacji.

Rzeczpospolita, 27 kwietnia 2014

A Papież przestrzegał

Z okazji zbliżającej się kanonizacji naszego wielkiego rodaka i wspaniałego papieża Jana Pawła II chcemy przypomnieć Państwu artykuł "A Papież przestrzegał" napisany przez europosła Bogusława Sonika. Tekst ten ukazał się w Gościu Niedzielnym 24 listopada 2008 roku, jednak jego treść wciąż jest aktualna. Poniżej zamieszczamy fragment tego tekstu. Zachęcamy do zapoznania się z całością artykułu znajdującą się w załączniku. "Politycy chcą kształtować historię. Czy warto im na to pozwolić? A jeśli tak, to na jakich warunkach? Jesteśmy przyzwyczajeni do wizji historii, w której decydującą rolę odgrywają wielcy aktorzy – prezydenci, dyktatorzy, wielcy przywódcy. A także anonimowe procesy społeczne i ekonomiczne, anonimowe wojny i nieco mniej anonimowe traktaty pokojowe.   Tu mieszka pustka  W zupełnie innych kategoriach ocenia historię Jan Paweł II. W „Liście do młodych całego świata” (1985 r.) sformułował mocne i zaskakujące zdanie: „Historia pisana jest przede wszystkim »od wewnątrz«: jest historią ludzkich sumień, moralnych zwycięstw lub klęsk”. Oznacza to uznanie indywidualnej odpowiedzialności każdego człowieka. Za tym idzie postulat wolności. Jan Paweł II stwierdza jasno: „Bez wolności nie ma odpowiedzialności: ani przed Bogiem, ani przed ludźmi”. (Mowa do członków dyrektoriatu Prix Charlemagne, 2002 r.). A zatem instytucje i systemy polityczne są istotne o tyle, o ile tę wolność zapewniają lub jej zaprzeczają. Tworzenie takich zasad wspólnego życia, takiego modelu społecznego, w którym człowiek może żyć w sposób wolny i odpowiedzialny, jest zadaniem polityków. Co to znaczy w praktyce? Dzisiaj, w Europie Anno Domini 2008? Wydawało się, że Europa uwolniona od swych demonów, od sowieckiego zagrożenia, demokratyczna i poszerzająca się na wschód o nowe kraje, by oddychać – jak chciał Jan Paweł II – dwoma płucami, wzmocni się i odrodzi. Tymczasem, jak mawia francuski analityk Nicolas Baverez, Europa jest dziś wsysana przez pustkę."

Gość Niedzielny, 24 listopada 2008

Polska czołówka w Brukseli

Specjalizacje liderów naszego zestawienia to zarazem zestaw polskich priorytetów w Parlamencie Europejskim. Na miesiąc przed wyborami do Parlamentu Europejskiego oceniamy eurodeputowanych, którzy spędzili tam ostatnich pięć lat. Oddając głos 25 maja, warto wybrać tych, którzy potrafią coś dla Polski zdziałać. Pierwsza dziesiątka, a właściwie jedenastka, zestawienia „Rz" nie powinna być zaskoczeniem. Jest prawie identyczna z listą, którą brukselscy korespondenci polskich mediów sporządzili w lipcu 2010 r., a więc po roku obecnej kadencji PE. I choć kolejność jest nieco inna, to większość nazwisk się powtarza. Czołówka rankingu „Rz" to jednocześnie zestaw priorytetów polskich eurodeputowanych w kończącej się właśnie kadencji PO. Nie straci on nic na aktualności w nowej kadencji PE. A więc bezpieczeństwo energetyczne i rozsądna polityka klimatyczna, polityka regionalna i dobre wydawanie przyznanych nam dziesiątek miliardów euro, polityka wschodnia i odpowiedź na agresywne zachowania Rosji w regionie. (…) Pozostali eurodeputowani z pierwszej dziesiątki to Paweł Kowal z Polski Razem (6.), ekspert w sprawach Ukrainy, Bogusław Sonik z (7.), doceniony za pracę przy dyrektywie tytoniowej i gazie łupkowym, Rafał Trzaskowski (8.) od danych osobowych spraw instytucjonalnych i Lena Kolarska-Bobińska (9), kolejna eurodeputowana zajmująca się energią. (…) Tak ocenialiśmy Ranking „Rz" w tej formie publikujemy już po raz trzeci. Za każdym razem metodologia jest identyczna. O oceny prosimy tylko polskich dziennikarzy pracujących na co dzień w Brukseli i na bieżąco obserwujących pracę europosłów. Prosimy wszystkich. Jeśli kogoś na liście nie ma, to jest to efekt negatywnej decyzji jego rodzimej redakcji. Każdy przydziela notę od 1 do 10, wyliczamy z tego średnią.

Rzeczpospolita, 22 kwietnia 2014

Jest polski interes w Brukseli

Różnice między PO a PiS w europarlamencie występują jedynie w głosowaniach nad dalszą integracją UE. Eurosceptycyzm doprowadził PiS do sprzeciwu wobec wydłużania urlopów macierzyńskich - bo UE nie powinna się tym zajmować. Instytut Spraw Publicznych zbadał, jak głosowało 51 naszych europosłów w 17 najważniejszych sprawach w Parlamencie Europejskim w mijającej kadencji (2009-14). W europarlamencie podziały przebiegają między frakcjami, w których skupione są partie narodowe. Polacy są w czterech: PO i PSL w chadeckiej (EPP), SLD i Ruch Palikota w socjaldemokratycznej (S&D), PiS i PJN (obecnie Polska Razem Jarosława Gowina) w konserwatywnej (ECR), a Solidarna Polska w eurosceptycznej Europie Wolności i Demokracji (razem z partią Brytyjczyka Nigela Farage'a, który chce rozpadu UE). Języczek u wagi bez Polaków Ponieważ żadna z frakcji nie ma większości, zwykle dwie największe: chadecy i socjaldemokraci, muszą się dogadać. Czasami języczkiem u wagi są liberałowie (ALDE), wśród których nie ma Polaków. Obecne w PE polskie partie podobnie definiują interes narodowy - w ośmiu z 17 głosowań stworzyły wielką koalicję, a w kwestiach szczególnie ważnych dla Polski nasi europosłowie nie wahali się wystąpić przeciwko własnej frakcji. - Na tle innych grup narodowych częściej niż inni głosujemy razem - ocenił jeden z uczestników spotkania w ISP Michał Kot z PAP. Zaskakujące było to, że eurosceptyczne PiS poparło - jak reszta Polaków - powołanie unijnej służby dyplomatycznej, ale jej utworzenie przewidywał traktat lizboński negocjowany przez braci Kaczyńskich. Więcej czy mniej integracji - to dzieli polskich europosłów Mimo to europoseł PiS Mirosław Piotrowski (popierany przez Radio Maryja, ponownie kandyduje z dwójki PiS na Lubelszczyźnie) zastanawiał się, "czy dublowanie działań placówek poszczególnych państw członkowskich jest w ogóle konieczne". Więcej czy mniej integracji? W zasadzie tylko tego dotyczyły różnice pomiędzy polskimi europosłami. Np. ci z PO, PSL, SLD i SP głosowali za unią bankową, co pozwoli lepiej nadzorować banki, ci z PiS - z wyjątkiem Adama Bielana - byli przeciw. Podobnie przy głosowaniach nad większą kontrolą nad budżetami państw członkowskich - tylko dwóch z PiS głosowało jak reszta Polaków. Eurosceptycyzm doprowadził PiS do odrzucenia postulatu wydłużenia urlopów macierzyńskich do 20 tygodni. W Polsce urlopy są jeszcze dłuższe, PiS był zawsze za dłuższymi urlopami, głosowanie nie miało więc dla Polski znaczenia. Politycy partii Kaczyńskiego tłumaczyli sprzeciw tym, że Unia nie powinna ingerować w politykę socjalną. W kwestiach ideologicznych w Brukseli odtwarza się podział krajowy na lewicę i prawicę. PO i SLD były za, a PiS, gowinowcy i ziobryści przeciwko parytetowi płci w kadrze kierowniczej przedsiębiorstw.   Lepiej być w dużej czy w małej frakcji w europarlamencie? Podczas wczorajszej prezentacji raportu ISP spierano się, czy lepiej być w dużej frakcji, czy nie ma to znaczenia? - To dwie największe frakcje dzielą między siebie stanowiska w Parlamencie, to one dostają do opracowania najważniejsze raporty. Dzięki temu, że PO jest w największej frakcji, raport dotyczący gazu łupkowego tworzył Bogusław Sonik - przekonywał Konrad Niklewicz z Instytutu Obywatelskiego, think tanku PO. Zadziwiającą deklarację złożył Krzysztof Iszkowski z think tanku Ruchu Palikota. - To, w jakiej frakcji znajdą się europosłowie Europy Plus - Twojego Ruchu, zależy od tego, kto z tej koalicji dostanie się do europarlamentu. Sam Palikot nie ukrywa, że blisko mu jest do liberałów. - ALDE jest często języczkiem u wagi, brak w tej frakcji Polaków sprawia, że nie mamy wpływu na liberałów - zauważył Michał Kot. Jeśli jednak dzięki głosom europosłów koalicji Palikota kandydat socjalistów Martin Schultz miałby szanse na stanowisko szefa Komisji Europejskiej, to - według Iszkowskiego - palikotowcy pójdą do frakcji socjalistów. Paneliści podkreślali, że po majowych wyborach - według sondaży - partie euroentuzjastyczne: chadecy, socjaldemokraci i liberałowie, nadal będą miały większość. Choć niewątpliwie wejdzie więcej polityków eurosceptycznych pokroju Farage'a. Co jest słabością polskiej delegacji? - Polacy zgłaszają się do komisji zagranicznej, bo to prestiż, ale Parlament nie ma kompetencji w tej sprawie. Naszą specjalnością są także rolnictwo i energetyka. Brakuje nam za to ekspertów w takich sprawach jak finanse - mówił Michał Kot. Parlament Europejski tworzy ok. 70 proc. prawa obowiązującego później w 28 krajach członkowskich, w tym w Polsce. W jakich sprawach Polacy zgodnie głosowali? Polacy zgodnie zagłosowali m.in.: - za budżetem na lata 2014-20 (960 mld euro, mniej niż poprzednio, ale dla Polski jest korzystny); - za nową formułą Wspólnej Polityki Rolnej (przeciwko byli dwaj europosłowie z PiS, ale był to ich sprzeciw wobec ciągle niższych niż np. we Francji dopłat bezpośrednich dla Polaków); - przeciwko zakazowi energii jądrowej (dwóch polskich socjaldemokratów było "za"); - przeciwko zaostrzaniu polityki klimatycznej (tylko Marek Siwiec z TR wstrzymał się od głosu, co oznaczało złamanie dyscypliny wewnątrz frakcji); - przeciwko umowie ACTA (politycy PiS i SP zagłosowali przeciwko swoim frakcjom); - przeciwko poprawce do raportu Bogusława Sonika (PO) zakazującej praktycznie wydobycia gazu łupkowego.  

Gazeta Wyborcza, 17 kwietnia 2014

Bogusław Sonik liderem na otwarcie głosowania w sondzie...

Zwycięzcą pierwszego dnia głosowania w sondzie internetowej został europoseł Bogusław Sonik z Platformy Obywatelskiej. Prezentujemy sylwetkę deputowanego, który ubiega się o mandat z trzeciego miejsca na liście Platformy w okręgu małopolsko-świętokrzyskim. Bogusław Sonik urodził się w 1953 roku w Krakowie. Jego matka jest góralką, a ojciec był w czasie wojny żołnierzem Batalionów Chłopskich - notabene krewnym słynnego biskupa z Kielc - Franciszka Sonika.Na początku lat siedemdziesiątych rozpoczął studia na Uniwersytecie Jagiellońskim. Współpracował z Komitetem Obrony Robotników. Po zamordowaniu jego przyjaciela Stanisława Pyjasa z innymi przyjaciółmi z opozycji założył Studencki Komitet Solidarności. Do 1982 roku był wiceprzewodniczącym Zarządu Regionu Małopolskiej „Solidarności”, a także przewodniczącym delegacji Małopolski na I Krajowy Zjazd „Solidarność”. W pierwszym dniu stanu wojennego został internowany. W 1983 roku podjął pracę w Wydawnictwie ZNAK. Jeszcze w czasie studiów ożenił się z Lilianą. Państwo Sonikowie mają dwoje dorosłych dzieci córkę Janeczkę i syna Jacka. W 1983 roku wyjechał do Paryża. Gdy dotarła do niego rodzina, zadomowili się w stolicy Francji i zaangażowali w tamtejszą działalność opozycyjną. Współpracował wówczas jako dziennikarz między innymi z radiem Wolna Europa i BBC. W Paryżu spędził kilkanaście lat. Po upadku komuny został dyrektorem Instytutu Polskiego.W 1996 roku po powrocie do Krakowa zajął się działalnością samorządową. Był między innymi przewodniczącym sejmiku województwa małopolskiego. W 2004 roku został po raz pierwszy wybrany posłem do Parlamentu Europejskiego. Pięć lat później wyborcy ponownie obdarzyli go zaufaniem. Wolny czas spędza z rodziną i przyjaciółmi. Jeździ w góry, czyta, chodzi na spacery z ukochanym psem Paris.- Wynik pierwszego dnia sondy mile mnie zaskoczył. Dziękuję za zaufanie i oddane na mnie głosy. Mam nadzieję na utrzymanie prowadzenia, aż do samego końca, choć prawdziwym testem poparcia będzie dzień wyborów. Jeszcze raz dziękuję wszystkim tym, którzy postawili na Sonika – mówi Bogusław Sonik.

Echo Dnia, 11 kwietnia 2014

Wyróżnienie dla zespołu ludowego "Promyki" na Dziecięcej...

6 kwietnia 2014 roku nasz szkolny zespół ludowy „Promyki” po raz trzeci wziął udział w Dziecięcej Estradzie Folkloru. Celem organizowanego przez Wojewódzki Dom Kultury im. J. Piłsudskiego w Kielcach konkursu jest nie tylko artystyczna konfrontacja dziecięcych zespołów folklorystycznych, ale przede wszystkim popularyzacja ludowego muzykowania, śpiewu i świętokrzyskich tradycji taneczno-śpiewaczych wśród  najmłodszych. Ponadto przegląd sprzyja promowaniu kultury ludowej wśród młodzieży oraz utrwalaniu niesionych przez nią wartości. Jak co roku impreza ta cieszyła się ogromnym zainteresowaniem. Zgromadzonej widowni mogły zaprezentować się zespoły śpiewacze, zespoły pieśni i tańca, kapele oraz soliści, wokaliści i instrumentaliści. Na scenie zaprezentowało się aż dwudziestu czterech wykonawców w różnych kategoriach. Bardzo wysoki poziom, który prezentowali najmłodsi był oceniany przez profesjonalne jury. W minioną niedzielę „Promyki” zaprezentowały się w trzech stylach tanecznych. Występ naszych uczniów wzbudził zainteresowanie wśród publiczności i został nagrodzony gromkimi brawami. Z rąk Rady Artystycznej otrzymali wyróżnienie w kategorii Zespołów Pieśni i Tańca oraz nagrodę rzeczową. Nasz zespół ludowy kształci się pod czujnym okiem pana Andrzeja Piotrowskiego- etnochoreografa Wojewódzkiego Domu Kultury w Kielcach. Fundatorami nagród byli: Starostwo Powiatowe w Kielcach, Świętokrzyski Związek Rolników, Kółek i Organizacji Rolniczych w Kielcach, Kuratorium Oświaty w Kielcach oraz Poseł do Parlamentu Europejskiego – Bogusław Sonik.

Gmina Sitkówka-Nowiny, 8 kwietnia 2014

Bratobójcze te eurowybory

Wyborcza walka do europarlamentu rozegra się nie tylko między PO i PiS, ale także między kandydatami z jednej listy. Często to właśnie te pojedynki są najbardziej widowiskowe. Według socjologa z UJ Jarosława Flisa w PO zacięta walka odbędzie się co najmniej w czterech okręgach. W Małopolsce PO może liczyć na dwa mandaty. Pierwszy przypadnie pewnie europosłance Róży Thun, jedynce na liście. Ale o drugi mandat rozegra się bój między byłym trenerem piłkarzy ręcznych Bogdanem Wentą a europosłem Bogusławem Sonikiem. Wenta to kandydat ze Świętokrzyskiego. Krakowianin Sonik jest dla niego groźnym przeciwnikiem. Pięć lat temu także startował z trzeciej pozycji i pokonał Konstantego Miodowicza - dwójkę.

Gazeta Wyborcza, 3 kwietnia 2014

Euroruleta partyjna. W eurowyborach walka toczy się na...

Były trener piłkarzy ręcznych Bogdan Wenta jest dwójką na liście PO w Małopolsce. Za nim Bogusław Sonik, który w poprzednich wyborach z trzeciego miejsca przeskoczył Konstantego Miodowicza i wszedł do europarlamentu. W wyborach do Parlamentu Europejskiego nic nie jest oczywiste. Ani liczba mandatów dla konkretnych partii, ani to, że wyborcze lokomotywy z jedynek na pewno do Brukseli pojadą. Kto kogo przeskoczy Pięć lat temu, żeby zebrać na listę jak najwięcej głosów, PO umieściła na jedynce w Małopolsce Różę Thun (choć mieszka w Warszawie), a na dwójce - nieżyjącego już Konstantego Miodowicza jako kandydata ze Świętokrzyskiego, które wchodzi w skład okręgu. Znany w Krakowie europoseł Bogusław Sonik wylądował dopiero na trójce. Sonik dzięki intensywnej kampanii przeskoczył Miodowicza i wszedł do europarlamentu. Teraz sytuacja może się powtórzyć, Sonik jest na trzecim miejscu - za byłym trenerem piłkarzy ręcznych Bogdanem Wentą. (…) Pełna treść w załączniku:

Gazeta Wyborcza, 31 marca 2014

Miller i Kowal o planie stworzenia europejskiej unii...

Polityka energetyczna powinna być prowadzona jako wspólnotowa, podobnie jak polityka rolna - uważa szef SLD Leszek Miller. Paweł Kowal (Polska Razem) ostrzega z kolei, by nie regulować wydobycia gazu łupkowego na poziomie unijnym. Zarówno politycy SLD, jak i Polski Razem odnosili się w niedzielę do pomysłu stworzenia unii energetycznej, który premier Donald Tusk ma przedstawić w Brukseli. Według propozycji Tuska unia energetyczna miałby opierać się m.in. na mechanizmie solidarności gazowej, wspólnych zakupach energii, rehabilitacji węgla oraz radykalnej dywersyfikacji źródeł dostaw energii. Założenia tego projektu Tusk przedstawił w sobotę w Tychach. Program przedstawiony przez Tuska to "krok w dobrym kierunku, ale dalece niewystarczający" - ocenił Miller podczas sobotniego spotkania z dziennikarzami. Według niego, w ogólnej koncepcji wspólnotowej polityki energetycznej należy uwzględnić dodatkowe elementy, np. nie odwoływać się do solidarności gazowej, tylko "dążyć do tego, żeby cała Unia była jednolitym rynkiem, a więc polityka energetyczna powinna być wprowadzona do traktatu o UE jako polityka wspólnotowa - podobnie jak jest ze wspólną polityką rolną". SLD proponuje również, by jednolita polityka obowiązywała dostawców spoza Unii. "Dostawca nie powinien wybierać sposobu traktowania poszczególnych państw Unii, jak to jest obecnie. Inaczej zewnętrzny dostawca traktuje firmy niemieckie, inaczej francuskie i polskie. Polska płaci stosunkowo wysoką cenę" - podkreślił Miller. Zdaniem SLD plan Tuska powinien zostać uzupełniony o zamysł, zgodnie z którym interkonektory będą służyły nie tylko do przesyłu gazu, ale też ropy i energii. "Powinien to być priorytet unijnej polityki spójności" - uważa Miller. Według niego potrzebny jest też większy nacisk na miks energetyczny, "to znaczy na źródła surowcowe i energetyczne, jakie już są na terenie Unii". Chodzi o energię z wiatru, wody, biomasy, gazu łupkowego i szelfowego oraz węgla kamiennego i brunatnego. Są to "źródła dość obfite, które można w szerszym zakresie wykorzystywać" - powiedział Miller. Zdaniem SLD unijne programy badawcze powinny się bardziej niż dotąd skupiać na obszarze energetycznym, np. nowych technologiach wydobycia i spalania węgla, magazynowania energii i rozwoju energetyki rozproszonej (małych, lokalnych elektrowni). Według Millera należy też unowocześnić technologie spalania i wydobycia węgla, dzięki czemu węgiel stanie się tańszy, a jednocześnie jego spalanie stanie się bardziej efektywne, co oznacza mniej emisji CO2. Reprezentujący "Polskę Razem" Paweł Kowal ostrzegał z kolei, że Polska nie powinna dążyć do regulowania wydobycia gazu łupkowego na poziomie unijnym. Na niedzielnej konferencji prasowej stwierdził, że premier "powinien już dawno stworzyć pakiet ustaw, które pozwoliłyby wydobywać polski gaz łupkowy". "Nie ma powodu, żeby oddawać go pod jakieś regulacje unijne. Gdyby premier zapytał posłów Bogusława Sonika i Lenę Kolarską-Bobińską - wiedziałby, że każda próba regulacji gazu łupkowego na poziomie unijnym kończy się dla gazu niebezpiecznie - w taki sposób, że nigdy tej puszki, dzięki UE, nie będziemy mogli otworzyć" - powiedział. Przekonywał też, że większość rozwiązań proponowanych przez premiera "albo już została zrobiona przez unijnego komisarza ds. energii Guenthera Oettingera, albo może zostać zrobiona w ramach wszystkich porozumień, jakie Polska zawarła w ramach UE". "Polacy nie są za tym, by tworzyć nowe instytucje unijne. Nie ma potrzeby wydawać dodatkowych środków. Trzeba tylko zrobić to, czego oczekują od nas nasi partnerzy w Europejskiej Wspólnocie Energetycznej - lepiej koordynować sprawy energetyczne i doprowadzić do tego, żeby zasady opisane w trzecim pakiecie energetycznym wreszcie zaczęły obowiązywać. Potrzeba decyzji politycznych" - przekonywał Kowal. Pomysł na unię energetyczną to "pomysł pod publiczkę; nie wnosi niczego nowego i robi Polakom wodę z mózgów, ponieważ sprawia wrażenie, że nic w tej sprawie się nie dzieje" - ocenił Kowal.

Wyborcza.biz, 30 marca 2014

Kraków pod czerwoną latarnią. Co się stało z naszym...

Zamiast mieszkańców i zwykłych turystów - pijani Anglicy i naganiacze do klubów, zamiast eleganckich butików, galerii - krzykliwe witryny nocnych lokali i dyskotek... Niedługo tak może wyglądać centrum Krakowa. Jest godz. 22.30, środek tygodnia. W okolicach bazyliki Mariackiej otacza nas tłumek dziewcząt w białych kurteczkach pod różowymi parasolami. Część próbuje nawiązać rozmowę łamaną angielszczyzną. - Du ju łona goł tu de strip klab? - zachęca jedna z nich i wskazuje na rozświetloną na czerwono kamienicę na początku ul. Grodzkiej. Inwazja na centrum To tu od dwóch tygodni mieści się klub go-go sieci Cocomo, drugi już na Drodze Królewskiej. Choć nasza polszczyzna szybko wyprowadza dziewczyny z błędu, nie dają za wygraną. Pojawiają się też inni naganiacze. Przekrzykują się: "U nas promocja, tanie piwko za 15 zł! Polki, Ukrainki, Węgierki". Przechodzącym Hindusom w garniturach polecają "europejskie kształty", prywatne dance roomy. (…) Centrum bez mieszkańców to skorupa Józef Lassota, poseł PO i były prezydent Krakowa, uważa, że miasto może wpływać na to, jaką funkcję mają poszczególne lokale. - Tak zrobiono w przypadku Sukiennic. Poprzez odpowiednie ustalenia dotyczące rodzaju towaru dopuszczonego tam do handlu powstrzymano zalew chińszczyzny. Choć oczywiście tam było łatwiej, bo to miejski budynek - mówi Lassota. Dlatego proponuje wprowadzenie dodatkowych zapisów w uchwale o parku kulturowym. - Dotychczas skupiliśmy się na szyldach, ale należałoby się też pochylić nad tym, co dzieje się w poszczególnych budynkach. Europoseł Bogusław Sonik wskazuje, że są miejsca, gdzie poradzono sobie z erotycznym biznesem. W Rydze zakazano "erotycznych reklam", potem ograniczono działalność samych klubów. W walijskim Swansea rada miasta poszła jeszcze dalej: w obrębie miasta odrzuca każdy wniosek o zezwolenie na działalność lokalu z branży rozrywki erotycznej. Według Mateusza Zmyślonego miasto powinno też powalczyć o to, by w centrum nadal mieszali ludzie. - Bez nich okolice Rynku będą tylko makietą. Skorupą do obsługi ruchu turystycznego. Jeśli z danej kamienicy wyprowadzą się już wszyscy lokatorzy, nie będzie miał kto protestować przeciwko klubowi go-go. Miasto musi jednak coś mieszkańcom zaoferować, zapewnić im miejsca w przedszkolach, parkingi, zwykłe sklepy, place zabaw - przekonuje Zmyślony, który sam mieszka w centrum. Przestrzega, by Kraków nie podążał drogą Zakopanego, które z modnego kurortu dla poetów stało się miastem tandety. Z takim wizerunkiem trudno potem walczyć. Dr Monika Bogdanowska ze Społecznego Komitetu Ochrony Zabytków Krakowa ubolewała na naszych łamach: - W opinii gości z innych krajów, którzy odwiedzali Kraków jeszcze kilka lat temu, wyjątkowe w naszym mieście było to, że w ścisłym, historycznym centrum nadal mieszkali ludzie, których można było spotkać spacerujących z psami, niosących zakupy. Kraków nie był skansenem, lecz żywym miastem. Zniszczono to bezpowrotnie w ostatnich latach. Śródmieście Krakowa coraz bardziej się wyludnia. - W czasach mojej młodości większość moich kolegów mieszkała właśnie tutaj. Dzisiaj niewielu ich tutaj zostało - rozkłada ręce Tomasz Daros. Jak oblicza, stałych zameldowanych mieszkańców może być nawet dwukrotnie mniej mieszkających czasowo. (…) Pełna treść w załączniku:

Gazeta Wyborcza, 29 marca 2014

Kampania PO - przede wszystkim wśród wyborców

  PO chce w eurokampanii postawić przede wszystkim na kontakt bezpośredni z wyborcami, zwłaszcza z młodzieżą. Planowane są również regionalne konwencje z udziałem premiera Donalda Tuska. To będzie bardzo otwarta, ofensywna kampania - zapowiadają politycy Platformy. Główny przekaz kampanii PO nakreślił w ubiegłą sobotę podczas obrad Rady Krajowej szef PO Donald Tusk, który majowe wybory do Parlamentu Europejskiego ze względu na sytuację na Ukrainie określił jako najważniejsze w historii. "To nie będą dzisiaj wybory, debaty, dyskusje o unii bankowej, o tym, kto ile pieniędzy dostanie w UE (...) To będą wybory, które dotyczyć będą istoty sprawy, istoty naszej historii, bo także od tych wyborów zależeć będzie, czy Europa przetrwa" - mówił wówczas Tusk. Zachęcał partyjnych kolegów do kampanii bezpośredniej, spotkań z wyborcami. "Jeśli mówimy dzisiaj, że to będą wybory o tym, na ile bezpieczna jest Europa, na ile bezpieczna jest Polska, to nie ma w tym słowa przesady. To będzie także test na to, na ile jesteście gotowi w czasie tej bardzo trudnej kampanii tłumaczyć wszystkim w Polsce wagę i istotę tych wyborów - przekonywał lider PO. Szef sztabu wyborczego PO Tadeusz Zwiefka przewiduje, że kampania Platformy rozpocznie się na dobre dopiero w kwietniu. "Teraz jest etap zbierania podpisów - na serio kampania wyborcza, gdzie kandydaci będą spotykać się z wyborcami, zacznie się po rejestracji list" - powiedział PAP europoseł. Jak dodał, aktywność PO ma się koncentrować na kwestiach bezpieczeństwa w Europie i przyszłości UE. W połowie kwietnia planowana jest emisja drugiego już spotu wyborczego PO; pierwszy pt. "Tego potrzebuje dziś Polska" został zaprezentowany w tym tygodniu. Odbędą się też regionalne konwencje wyborcze - niektóre z udziałem Donalda Tuska. "Dziś trudno mi powiedzieć gdzie i w jakim wydarzeniu premier będzie uczestniczył, ale z całą pewnością będzie wspierał kampanię i naszych kandydatów, choć z pewnością to wsparcie nie będzie tak nasilone jak podczas kampanii parlamentarnej" - zaznaczyła w rozmowie z PAP rzeczniczka rządu Małgorzata Kidawa-Błońska. Politycy Platformy deklarują, że w tegorocznej eurokampanii chcą postawić przede wszystkim na kontakt bezpośredni. "Będziemy mieć bardzo otwartą, ofensywną kampanię - dużo rozmów, spotkań" - zapewnił z rozmowie z PAP wiceszef PO, wicemarszałek Sejmu Cezary Grabarczyk. Według niego szczególnie istotna jest tu młodzież. "Młodzi są najbardziej proeuropejsko nastawioną grupą społeczną w Polsce, tak jak Platforma - ugrupowanie przewidywalne, z doświadczeniem w strukturach europejskich. Nie tylko przewodniczący PE Jerzy Buzek, ale też wyjątkowo ważny komisarz ds. budżetu Janusz Lewandowski i poprzednia pani komisarz Danuta Huebner są na listach PO" - zauważył Grabarczyk. Część władz regionalnych PO łączy eurokampanię z jesienną kampanią samorządową. Tak jest m.in. na Podlasiu. "W każdym powiecie odbywamy spotkania z udziałem marszałka województwa, wojewody, samorządowców i działaczy Platformy z przedstawicielami lokalnych społeczności, środowisk, liderami opinii, żeby rozmawiać o rozwoju ich wspólnot w nadchodzącej perspektywie europejskiej" - powiedział PAP szef podlaskiej PO Robert Tyszkiewicz. Zwrócił uwagę, że właśnie teraz powstają projekty i programy, które mają szansę otrzymać unijne wsparcie do 2020 roku. "Na tle tej dyskusji pokazujemy naszych kandydatów do europarlamentu i pokazujemy, jak ważne jest, by nasz region był dobrze reprezentowany na poziomie europejskim" - zaznaczył Tyszkiewicz. Podobnie jest w Małopolsce. "Planujemy dużo mówić o tym, co dzięki funduszom europejskim, którymi zarządzają ludzie PO, udało się zrobić w województwie, a zrobiono niemało" - zapowiedział w rozmowie z PAP szef regionalnego sztabu wyborczego Platformy, senator Bogdan Klich. Oprócz tego małopolscy działacze PO chcą przypomnieć dokonania swych europosłów. "Chcemy pokazać, że jest to ekipa wiarygodna i sprawdzona. Róża Thun trzykrotnie była wybierana europosłanką roku; Bogusław Sonik z kolei ma duże osiągnięcia, jeśli chodzi o kwestie energetyczne" - podkreślił Klich. Wpływ funduszy unijnych na inwestycje chce pokazać też mazowiecka PO. "Dzięki środkom europejskim bardzo dużo zyskała Warszawa - to jest metro, oczyszczalnia Czajka, remont Teatru Powszechnego" - przypomniał jeden z liderów stołecznej PO Marcin Kierwiński. Kampania na Mazowszu również ma opierać się na spotkaniach z wyborcami; oprócz tego będą też spoty wyborcze z udziałem kandydatów z obu okręgów wyborczych (warszawskiego i mazowieckiego). Na listach wyborczych PO do europarlamentu znaleźli się m.in. byli i obecni ministrowie rządu Donalda Tuska; większość obecnych europosłów Platformy oraz kilka osób spoza polityki, w tym znani sportowcy: pływaczka Otylia Jędrzejczak i b. trener reprezentacji Polski szczypiornistów Bogdan Wenta. Stołeczną listę otworzy europosłanka, b. unijna komisarz ds. polityki regionalnej Danuta Huebner; liderką listy mazowieckiej jest posłanka Julia Pitera. "Jedynka" w okręgu łódzkim to eurodeputowany Jacek Saryusz-Wolski, a w Wielkopolsce - pełnomocniczka rządu ds. równego tratowania Agnieszka Kozłowska-Rajewicz. Na Dolnym Śląsku listę otworzy minister kultury Bogdan Zdrojewski, a na Pomorzu - unijny komisarz ds. budżetu Janusz Lewandowski. Na Kujawach i Pomorzu liderem listy został b. minister finansów Jacek Rostowski, a na Śląsku - b. premier i b. szef PE Jerzy Buzek. Z numerem "jeden" na liście na Pomorzu Zachodnim i w Lubuskiem kandyduje szef sejmowej komisji finansów Dariusz Rosati, listę na Warmii i Mazurach oraz Podlasiu otwiera b. minister nauki i szkolnictwa wyższego Barbara Kudrycka. Listę PO w okręgu małopolsko-świętokrzyskim otwiera europosłanka Róża Thun. Liderką listy na Podkarpaciu jest europosłanka Elżbieta Łukacijewska, a z "jedynką" na Lubelszczyźnie wystartuje były spin doktor PiS Michał Kamiński.

Gazeta Wyborcza, 29 marca 2014

Konferencja "Po co nam Parlament Europejski?"

Umowa o wolnym handlu między Unią Europejską a USA, stabilizacja strefy euro, tworzenie miejsc pracy dla młodych i kolejna perspektywa finansowa UE - te sprawy będą według posłów oraz kandydatów do PE przedmiotem gorącej dyskusji w nowej kadencji Parlamentu Europejskiego. Obecni europosłowie oraz politycy kandydujący do PE uczestniczyli w czwartek w Krakowie w konferencji "Po co nam Parlament Europejski?" zorganizowanej na Uniwersytecie Jagiellońskim. "Parlament Europejski to instytucja niekonieczna. Lud zapewne by nie płakał, gdyby został on zamknięty, może za jednym wyjątkiem - sztabem urzędników w Brukseli i Strasburgu" - oceniła kandydatka Polski Razem do PE Jadwiga Emilewicz. Według niej mała frekwencja w tych wyborach to raczej dowód świadomości ludzi, że decyzja, jaką podejmujemy przy urnie "jest odległa o lata świetlne, od tego, co staje się potem przedmiotem debaty w PE". "Nie mamy poczucia kontroli" - podkreśliła Emilewicz. Ale, jak przyznała, skoro Parlament Europejski jest "grzechem byłoby go nie wykorzystać". W jej ocenie najistotniejszym wyzwaniem dla PE będzie w najbliższych latach umowa o wolnym handlu UE z USA oraz pakiet klimatyczny. W obronie europarlamentu stanął Jan Hartman kandydat Twojego Ruchu do PE. "Ze wszystkich instytucji UE, to właśnie Parlament Europejski jest tą instytucją, w której bije serce projektu utworzenia wspólnej, obywatelskiej przestrzeni na terenie całej Europy" - podkreślił Hartman. Według niego wszystkie kraje UE powinna jednoczyć silna waluta. Dodał, że również Polska powinna być w strefie euro. "Drugi element, który musimy przyjąć, to wspólna, rzeczywista reprezentacja zagraniczna całej UE. Unia powinna mieć też własne pieniądze pochodzące z podatku europejskiego od transakcji bankowych i możliwość finansowania zadłużenia z własnych europejskich obligacji" - powiedział Hartman. Europosłanka SLD Joanna Senyszyn za wyzwania na kolejne pięć lat uznała stabilizację systemów finansowych, zwłaszcza w strefie euro, poprawę konkurencyjności europejskiej gospodarki, ochronę konsumentów, umowę handlową z USA oraz kwestie budżetowe. "W 2016 r. będziemy nowelizować wieloletnie ramy finansowe na lata 2014-20. Z punktu widzenia socjalistów najważniejsza jest praca. 120 mln osób w Europie żyje w ubóstwie lub na jego na granicy, a 27 mln Europejczyków nie ma pracy. Tworzenie miejsc pracy dla młodych to wyzwanie, z którymi musimy się zmierzyć w najbliższej kadencji" - podkreśliła Senyszyn. Wśród osiągnięć minionej kadencji wymieniała m.in. odrzucenie umowy ACTA. Według europosła PSL Czesława Siekierskiego, czeka nas poważna dyskusja o relacji UE z USA oraz o nowym kształcie UE, w tym o jej finansowych podstawach po roku 2020. "Według mojej oceny po roku 2020 będzie oddzielny budżet dla krajów obszaru euro, bardzo federalistyczny i musimy zastanowić się nad naszym wejściem do strefy euro" - mówił Siekierski. Europoseł PO Bogusław Sonik uważa, że nie należy postrzegać UE wyłącznie przez pryzmat inwestycji i pieniędzy. "UE to największa instytucja na świecie udzielająca pomocy humanitarnej. Posiada specjalny fundusz na rzecz demokracji i finansuje misje obserwacyjne w krajach, które próbują wyjść z dyktatur" - przypomniał. Eurodeputowany PiS Ryszard Legutko zauważył, że nie tylko polskie społeczeństwo wie mało o Parlamencie Europejskim i nie tylko u nas frekwencja w wyborach do PE jest niska, bo podobnie jest we wszystkich krajach Wspólnoty. "To nie jest wyłącznie sprawa edukacji, ale dość niejasnego statusu tej instytucji" - ocenił Legutko. Jak wyjaśnił, głosując na konkretnego kandydata, nie do końca wiadomo, jakie ten wybór "będzie miał przełożenie polityczne". "Reakcja UE na kryzys strefy euro pokazała rzecz niepokojącą: niejasność procesu decyzyjnego" - zaznaczył Legutko. Jego zdaniem to jedna z rzeczy, wymagająca naprawy. "PE nie do końca funkcjonuje tak jak parlament. Nie ma w nim opozycji. Jedną z rzeczy, które robimy, to próba stworzenia opozycji wobec grupy, która nadaje kierunek aktualnej polityce" - podkreślił polityk. Według Legutki polityka europejska "doznała suwu ideologicznego na lewo", a PE "emituje rozmaite nie legislacyjne dokumenty będące manifestacjami światopoglądowymi" - jak je określił "encykliki". "To powinni się skończyć, by nie wkładać przesłania ideologicznego do każdego dokumentu" - uważa Legutko. Europosłanka Róża Thun (PO) zaznaczyła, że nie zajmuje się światopoglądem, a skupia się na legislacji. Według niej sukcesem minionej kadencji był budżet UE do roku 2020. Jak oceniła, jest on przejawem "europejskiej solidarności". "Wyzwaniem w kolejnych latach jest m.in. kontrola jakości dostępu do interentu. Chodzi o zagwarantowanie neutralności sieci, o to, żeby internet był miejscem rozwoju innowacyjności oraz o zniesienie barier na rynku elektronicznym" - mówiła Thun. Konferencję "Po co nam Parlament Europejski?" zorganizowali: Koło Studentów Stosunków Międzynarodowych UJ we współpracy z Instytutem Nauk Politycznych i Stosunków Międzynarodowych UJ i Centrum Inicjatyw Międzynarodowych.

Gazeta Wyborcza, 27 marca 2014

XIV Powiatowy Turniej Wiedzy o Europie w ZSTE w Skawinie

W czwartek 27 marca br. w ZSTE w Skawinie odbył się XIV Powiatowy Turniej Wiedzy o Europie. Patronat nad Turniejem objęli: starosta krakowski Józef Krzyworzeka, wicestarosta Urszula Stochel, przewodniczący Rady Powiatu Krakowskiego Tadeusz Nabagło, dyrektor Wydziału Edukacji Starostwa Powiatowego Lidia Pycińska, burmistrz Miasta i Gminy Skawina Adam Najder, wójt gminy Czernichów Szymon Łytek, rektor Uniwersytetu Pedagogicznego w Krakowie prof. Michał Śliwa, rektor WSZiB w Krakowie prof. Włodzimierz Roszczynialski, prorektor ds. Nauki AGH w Krakowie prof. Zbigniew Kąkol, dyrektor ds. Rozwoju Elektrowni Skawina S.A. Marek Jaglarz, dyrektor Departamentu Edukacji i Kształcenia Ustawicznego Urzędu Marszałkowskiego Województwa Małopolskiego Dariusz Styrna, poseł do Parlamentu Europejskiego Bogusław Sonik oraz poseł do Parlamentu Europejskiego Róża Thun. W Turnieju wystąpiły reprezentacje ośmiu szkół ponadgimnazjalnych ze Skały, Czernichowa, Giebułtowa, Krzeszowic i Skawiny. Wyniki w części indywidualnej: I miejsce Jakub Pałac ZSTE Skawina, II miejsce Damian Nowaczyk ZSTE Skawina III miejsce Michał Spyrka ZSTE Skawina, IV miejsce Daniel Kocoł ZSRCKU Czernichów V miejsce Barbara Baran ZSP Giebułtów VI miejsce Justyna Brańka LO Skawina i Sebastian Gnyp ZSP Krzeszowice. Wyniki w części drużynowej: I miejsce – Zespół Szkół Techniczno Ekonomicznych w Skawinie II miejsce – Liceum Ogólnokształcące w Skawinie III miejsce – Zespół Szkół i Placówek Oświatowych w Skale IV miejsce – Zespół Szkół Ponadgimnazjalnych w Giebułtowie i Zespół Szkół Rolnicze Centrum Kształcenia Ustawicznego w Czernichowie V miejsce – Zespół Katolickich Szkół w Skawinie VI miejsce – Zespół Szkół Ponadgimnazjalnych w Krzeszowicach i Liceum Ogólnokształcące w Krzeszowicach.  W imieniu sponsorów nagrody wręczyli m.in.: wicestarosta Urszula Stochel, wiceprzewodniczący Rady Powiatu Krakowskiego Krzysztof Karczewski oraz prof. Kazimierz Jeleń. Wicestarosta złożyła również podziękowania na ręce uczniów i nauczycieli. Otrzymali je: Dorota Karwat LO Skawina, Urszula Garlacz LO Krzeszowice, Ałła Wójcik ZSiPO Skała, Krzysztof Klohn i Robert Grajny ZSP Giebułtów, Konrad Rzepecki ZKS Skawina oraz Łukasz Skalny ZSP Krzeszowice. Gratulacje otrzymali także organizatorzy XIV Powiatowego Turnieju Wiedzy o Europie: Ewa Śnieżek, Aleksandra Sikorska, Katarzyna Luberda, Andrzej Spyrka i Andrzej Ciaptacz. Uczestnicy turnieju (dziękując za wsparcie i nagrody) zadeklarowali obecność na kolejnym – XV Turnieju Wiedzy o Europie, do czego zachęcał pomysłodawca i organizator konkursu Andrzej Ciaptacz.

Dziennik Krakowski, 8 kwietnia 2014