Artykuł

Dwaj Bergowie - w rocznicę powstania styczniowego

 

„DWAJ BERGOWIE”

 W rocznicę Powstania Styczniowego

W czasach PRL staraliśmy się pamiętać o rocznicach zrywów niepodległościowych. W 1979 roku opublikowałem artykuł „Dwaj Bergowie” w Tygodniku Powszechnym, gdzie przypomniałem sylwetkę cenionego rosyjskiego historyka Mikołaja Berga, który na zlecenie ówczesnego namiestnika Królestwa Polskiego Fiodora (też Berga) napisał historię powstania.

Mój artykuł w Tygodniku Powszechnym musiałem podpisać jako Stanisław Bogusławski, gdyż cenzura nie pozwalała opozycjonistom (jakim byłem) drukować materiałów.

Powstanie Styczniowe wniosło sprawę polską do centrum debaty europejskiej, dlatego okupacyjne władze rosyjskie chciały przedstawić Europie swoją wersję tego zrywu. Mikołaj Berg nieoczekiwanie pomieszał te szyki, jego książka była pracą obnażającą metody carskiego bezprawia. Bezprawia, przeciwko któremu stanęły wszystkie stany, we wszystkich zresztą zaborach. W powstaniu wzięli udział przedstawiciele dawnej Rzeczpospolitej, przybywali też bojownicy o wolność z Zachodu Europy, tak jak przyjaciel Garibaldiego- Francesco Nullo.

 

Oto fragmenty tekstu.

 

Feldmarszałek i hrabia rosyjski Fiodor Fiodorowicz Berg (znany również pod imionami Teodor Fryderyk Wilhelm) żył w latach 1790-1874. Od 1863 roku namiestnik Królestwa, po bezwzględnym stłumieniu powstania styczniowego prowadził na podległych mu ziemiach „Przywiślańskiego Kraju” brutalną akcję represyjną i rusyfikacyjną. Niechlubną zdobył sobie tym sławę. O profesorze mało kto dziś wie i pamięta.

Mikołaj Wasylewicz Berg (ur. 1824, zm. 1884[1]) przybył do Warszawy z początkiem 1863 r., aby- jak sam pisze –bliżej zapoznać się z przebiegiem powstania w Królestwie Polskim. Miał już wówczas ustaloną pozycję w literackich kręgach carskiej Rosji. Znany był jako autor „Pieśni różnych narodów”, które zebrał i wydał w 1854r, a także autor dwutomowego albumu ważniejszych wypadków z oblężenia Sewastopola[2].

 

PROFESOR PROSI O LIST ŻELAZNY

Nic zatem dziwnego, że właśnie do niego zwrócił się w połowie 1864 roku ówczesny namiestnik Królestwa Polskiego hr. Berg z propozycją opracowania „historycznego memoriału o spiskach i powstaniach, jakie miały miejsce w Polsce od roku 1830 aż po najnowsze czasy. Namiestnik obiecał swobodę dostępu do wszelkich materiałów źródłowych, jawnych i sekretnych, a to: archiwów policji, sprawozdań agentów carskich, depesz Rządu Narodowego, akt warszawskiego okręgu wojennego, zapisków ważniejszych działaczy powstania 1863r., podziemnych wydawnictw, rycin, plakatów, broszur itd.

Trudno się dziwić, że profesor propozycję namiestnika skwapliwie przyjął. Ale, że życie znał, wiedział, że władze wolą opracowania historycznie pochlebne, lub  wygodne niż rzetelne i prawdziwe. A że niełaska dla książek idzie często w parze z niełaską dla ich autorów poprosił ostrożny Rosjanin namiestnika o wystawienie listu ochronnego, w którym zagwarantowane było, że za wypowiedziane przekonania i poglądy nigdy i przez nikogo nie będzie pociągany do odpowiedzialności”. Widocznie Mikołaj Berg miał zamiar wykorzystać w swej pracy nie tylko dane zdobyte ze źródeł znanych policji, bo w drugiej części ochronnego listu zawarował sobie: „…nikt nie będzie mieć praw zażądania ode mnie wyjaśnień skąd zaczerpnąłem wiadomości o tym lub owym fakcie…”.

 

Ubezpieczony namiestnikowskim podpisem profesor zabrał się do pracy. Skrupulatnie badał cały dostępny mu materiały. Z dokumentów dostarczonych mu przez policję najistotniejsze były „zeznania Oskara Aweydy i Karola Majewskiego, którzy wchodzi w skład kilku po sobie następujących rządów, wiedzieli bardzo wiele i wiele wyjawiali. Te zeznania, jako stanowiący ważny historyczny materiał, namiestnik kazał przetłumaczyć na język rosyjski i wydrukować w trzydziestu egzemplarzach, które rozesłano najwyższym dostojnikom”… (cytuję ze wstępu do „Zapisków o polskich spiskach i powstaniach pióra M.Berga”).

 

Profesor nie poprzestał na wczytywaniu się w materiały dostarczone przez władze. Szperał na własną rękę, jeździł na prowincję by zbierać relacje świadków ważniejszych wydarzeń. Praca nad memoriałem trwała cztery lata.

 

ZNISZCZONY NAKŁAD

W 1868 roku „Zapiski o polskich spiskach i powstaniach” zostały ukończone. Fragmenty „Zapisków’ ogłaszał Berg w „Russkiej Starinie”, aby całość przedłożyć dygnitarzowi Pawłowi Kotzebuemu. Ten zapewne pracy nie czytał i oparł się tylko na znanych, już publikowanych wyjątkach, bo nakazał całą rzecz wydać drukiem i to na koszt rządu. Wybuchł skandal. Nakład cały doszczętnie zniszczono, tak że udało się uratować zaledwie kilka egzemplarzy, do których dorobiono fikcyjną kartę tytułową umieszczając nań Poznań jako miejsce wydania. W 1898 uroku ukazał się przekład polski „Zapisków” wydany w Krakowie przez Spółkę Wydawniczą Polską[3].

                                  

Można by zdać pytanie, dlaczego memoriał pisany na zamówienie namiestnika, a zatem oficjalnej władzy spowodował tyle hałasu, dlaczego zniszczono cały, już przecież gotowy nakład. Przytoczmy krótki fragment z dzieła prof. Berga, charakteryzujący jego poglądy na stosunki panujące w carskiej Rosji: „… wystarcza dojść do wyższego stanowiska zachowując się spokojnie i mieć jaką taką protekcję, a wtedy czy kto zdatny czy do niczego posuwają go i posuwają, nadają majoraty i dzierżawy, a w końcu pochowają przy odgłosie trąb i głośnym płaczu gazeciarskim (…). Upadają tylko ludzie z talentem i charakterem nie pozwalający na poniewierania sobą wszelkiemu plugastwu, znajdującemu się u góry i czujący, że zachowanie swej ludzkiej godności droższe jest na wszelkie ordery  i możliwą służbową karierę”.

 

DIAGNOZA:

„POLSKĘ POD ROSYJSKIM ZABOREM TRZĘSIE FEBRA POWSTAŃ”

Myślę, że trzeba było nie lada odwagi, by pisząc memoriał dla namiestnictwa Królestwa Polskiego, a zatem – pośrednio – dla cara, umieszczać w nim takie sądy. Wiele cierpkich uwag pod adresem Polaków znaleźć można u Mikołaja Berga („..gdyby Polacy nie byli Polakami, tj. gdyby byli zgodniejsi i nie rozpadali się na tyle różnych stronnictw, gdyby w swych działaniach politycznych okazywali więcej ładu organicznego i wytrwałości, już by się Polska dawno wyzwoliła“), ale charakter „Zapisków“ określa ostra krytyka metod rządzenia i stosunków panujących w dziewiętnastowiecznej carskiej Rosji. Wprawdzie Berg skłonny jest tłumaczyć wiele faktów charakterem narodowym Polaków czy Rosjan, ale zawsze stara się szukać motywów głębszych, bardziej dostępnych obiektywnej ocenie. Nigdzie też nie znajdziemy śladów tak w owych latach u Rosjan popularnego szowinizmu. Jako historyk starał się Berg możliwie wiernie i bezstronnie odtworzyć rzeczywistość trzydziestolecia, którym się zajmował, ostro przeciwstawiał się nieracjonalnym według niego formom rządzenia okupowanym przez Rosjan krajem, „...Polacy, czy to na Litwie czy w Królestwie Polskim, czy na Rusi nie przestaną być nigdy Polakami, (...) jak ich przodkowie nie dadzą się wyleczyć żadnymi zawodami i klęskami, żadną niesumiennością zachodniej polityki, żadnymi konfiskatami majątków, wieszaniami i zsyłkami na Sybir“. Wadliwy system administracyjny, korupcja, brak kompetentnych urzędników, nepotyzm, indolencja cara (sic!) – to przyczyny, dla których „biedną Polskę pod rosyjskim zaborem trzęsie chroniczna febra powstań“.

Ciekawostką jest, że to on  porównał pieśń „Boże coś Polskę”, która na krótko przed Powstaniem była już śpiewana na patriotycznych manifestacjach do Marsylianki. Nazwał ją Marsylianką 1863 roku.

[1] M.W.Berg był również tłumaczem z języka polskiego. W 1875 r. przełożył na język rosyjski „Pana Tadeusza”.

[2] Wszystkie cytaty z: Mikołaj Berg, Zapiski o polskich spiskach i powstaniach, Warszawa 1906.

[3] Pełny tytuł przekładu polskiego „Zapisków o Polskich spiskach wydanego w 1898 w Krakowie „Mikołaja Wasyliewicza Berga- Zapiski o powstaniu polskim 1863 i 1864 roku i poprzedzającej powstanie epoce demonstracji od 1856 r. z rosyjskiego oryginału, wydanego kosztem rządu, a następnie przez cenzurę zniszczonego, dosłownie przełożył JJ”

Źródło: Salon24.pl, 21. stycznia 2013