Artykuł

Unia federalna albo żadna?

Komisja Europejska opublikowała przed kilkoma dniami dokument na temat przyszłego kształtu instytucjonalnego Unii (http://ec.europa.eu/commission_2010-2014/president/news/archives/2012/11/pdf/blueprint_fr.pdf). A ściślej mówiąc: stanowisko na temat pożądanego – jej zdaniem – przyszłego kształtu Unii. Ma to, rzecz jasna, związek z kolejnym spotkaniem na szczycie unijnych przywódców, w połowie grudnia w Brukseli. Ale jeszcze bardziej ma związek z kryzysem waluty euro/ strefy euro/ Unii Europejskiej. Kryzys zmusił Komisję do postawienia pytania o jego najgłębsze przyczyny, a od rodzaju odpowiedzi, jakiej się na to pytanie udzieli, zależy wizja przyszłej Unii, bardziej odpornej na takie zagrożenia.


Komisja proponuje: utworzenie osobnego budżetu strefy euro, na dodatek zasilanego z autonomicznych źródeł (inaczej niż dziś budżet UE), utworzenie przez strefę własnego skarbu, możliwość zaciągania wspólnych pożyczek, zaprowadzenie wspólnego ścisłego nadzoru nad budżetami państw narodowych. To wszystko byłyby zmiany rewolucyjne. Zmianą ewolucyjną byłoby natomiast uruchamianie systemu MES (funduszu ratunkowego dla państw zagrożonych) większością kwalifikowaną (a nie, jak dotąd, jednogłośnie).

Komentując dokument Komisji, brukselski korespondent „Libération”, Jean Quatremer, konstatuje, że wyłania się z tego dokumentu wizja przyszłej Unii jako czegoś pomiędzy ustrojem Stanów Zjednoczonych a ustrojem Republiki Federalnej Niemiec. Pisze on: „Nawet jeśli europejska egzekutywa stroni od używania >>słowa na f<<, preferując bardzo medialne sformułowanie >>prawdziwa i pogłębiona unia gospodarcza i walutowa<<, to przecież proponuje ona państwom członkowskim skok w federalizm (...)” http://bruxelles.blogs.liberation.fr/coulisses/2012/12/2018-la-f%C3%A9d%C3%A9ration-de-la-zone-euro-voit-le-jour.html#more).

Naturalnie dokument Komisji jest szeroko komentowany i z pewnością będzie ważnym punktem odniesienia dyskusji szefów państw i rządów 13 i 14 grudnia w Brukseli.

Głos na ten temat zabrał też think-takn kierowany przez byłego przewodniczącego Komisji Europejskiej Jacquesa Delorsa, Notre Europe – Institut Jacques Delors. Stanowisko Delorsa i jego zwolenników streszcza portal europe-liberte-securite-justice.org, w trzech punktach.

Po pierwsze, unia polityczna jest dziś tylko częściowo rzeczywistością, natomiast jest nieodzowna dla Unii na przyszłość. Po drugie, można w tym kierunku zmierzać tylko odwołując się zarówno do skuteczności, jak i do legitymizmu. Potrzebne jest zasada zróżnicowania, pozwalająca na podążanie różnych państw wewnątrz Unii z różną prędkością. Po trzecie, strefa euro powinna być środkiem ciężkości integracji europejskiej.

Na koniec czytamy: „Konkludują oni [członkowie Instytutu Jacquesa Delorsa], że mając przed oczami te podwójną perspektywę – strefę euro i UE – państwa europejskie mogą lepiej uskuteczniać działania leżące w ich wspólnym interesie, i w ten sposób pogłębiać >>europejską unię polityczną<<” (http://europe-liberte-securite-justice.org/2012/12/01/une-veritable-1-union-economique-et-monetaire-renforcee-et-approfondie-une-union-politique-enfin-une-realite-en-peu-de-mots-essayons-dy-voir-clair-avant-le-sommet-de-decembre/).

Źródło: Blog Bogusława Sonika, 11. grudnia 2012

Powiązane tematy