Artykuł

Dyrektywa o efektywności energetycznej

W czerwcu zakończyły się negocjacje Parlamentu Europejskiego z państwami członkowskimi na temat szczegółów dyrektywy o efektywności energetycznej. Rządy – jak zawsze w takich wypadkach – zabiegały o zredukowanie rygorów i uzyskały pewne poluzowania. 11 września PE uchwalił dyrektywę po tych redukcjach, a 4 października Rada UE ostatecznie ją zatwierdziła – co kończy proces legislacyjny. Dyrektywa wchodzi w życie, na poziomie unijnym, z końcem tego roku, zaś na poziomie państw członkowskich z końcem roku przyszłego.


Najbardziej sumarycznym celem dyrektywy jest zredukowanie do 2020 roku zużycia energii w Unii Europejskiej o 20 proc. (niezależnie od tej dyrektywy UE zakłada osiągnięcie do tego roku 20-proc. udziału energii odnawialnej w całej produkcji energetycznej oraz redukcję CO2 o 20 proc.) Jednak „zieloni” w PE i inni zwolennicy konsekwentnych działań proekologicznych obawiają się, że wobec wspomnianego poluzowania rygorów osiągnięcie planowanego celu nie będzie możliwe. Na przykład początkowo planowano, że renowacja budynków publicznych (3 proc. parku nieruchomości każdego roku) pod względem izolacji termicznej dotyczyć będzie obiektów państwowych, mieszkań socjalnych oraz obiektów będących własnością samorządu terytorialnego. Ostatecznie – pod presją rządów – zgodzono się, że obowiązkowa renowacja będzie dotyczyć tylko budynków państwowych. To nie jedyne tego rodzaju wyłączenie. Stąd obawy. Pisze o nich „Euractiv.com”: „Godząc się na złagodzenia wobec państw członkowskich, Unia ryzykuje, że nie osiągnie planowanego celu w roku 2020. Claude Turmes, deputowany do PE z frakcji „zielonych”i zarazem sprawozdawca projektu, uważa, że oszczędności energii nie przekroczą 15 proc. Komisja Europejska będzie więc, jego zdaniem, musiała powziąć jakieś >>dodatkowe decyzje<< [aby wypełnić planowane 20 proc. redukcji]” (http://www.euractiv.fr/eurodeputes-adoptent-directive-efficacite-energetique-article).

Jeszcze przed przyjęciem dyrektywy przez Radę Europejską na stronach radia France Info ukazała się analiza jasno ukazująca wyzwania stojące w tej materii przed Unią. Czytamy tam: „Stawka jest wysoka. W zeszłym roku 27 państw Unii importowało łącznie nośniki energii (głównie gaz i ropę) za kwotę 480 mld euro. (...) Dyrektywa na temat efektywności energetycznej pozwoli stopniowo ograniczyć naszą zależność, ponieważ zobowiązuje ona państwa do konsekwentnych oszczędności. Mieliśmy już uregulowania prawne z obligatoryjnymi dyspozycjami dla państw w zakresie zmian klimatycznych [redukcja CO2] oraz w zakresie energii odnawialnej, ale brakowało jak dotąd regulacji w zakresie oszczędzania energii. (...) Wynegocjowane po zaciętej walce porozumienie [Parlamentu z rządami państw członkowskich] pozwoli obniżyć unijny import surowców energetycznych z równowartości 1700 milionów ton ropy do 1560 milionów ton w roku 2020, co przyniesie miliardy euro oszczędności. A przede wszystkim, jak wyjaśnia Claude Turmes, >>będzie to pobudzać gospodarkę europejską i pozwoli stworzyć miliony nowych miejsc pracy” (http://www.franceinfo.fr/europe/l-europe-au-quotidien/la-nouvelle-directive-sur-l-efficacite-energetique-allie-rigueur-et-vertu-753073-2012-09-30).

Źródło: Blog Bogusława Sonika, 10. października 2012

Powiązane tematy