Nowość

W dniu wizyty Prezydenta Francji Emmanuela Macrona - wywiad z François Mitterrandem z 18 czerwca 1989 roku

84012240_10158251152311410_2704532994961440768_o

W dniu wizyty Prezydenta Francji Emmanuela Macrona, chciałem przypomnieć mój wywiad z prezydentem Francji François Mitterrandem z 18 czerwca 1989 roku, i podzielić się wspomnieniami o współpracy polsko – francuskiej z tamtego wyjątkowego okresu.

Wizyta ówczesnego prezydenta odbyła się pomiędzy drugą turą wyborów parlamentarnych w Polsce z 4 czerwca 1989 roku. Prezydent François Mitterrand zapytany o możliwość przyjęcia do Wspólnoty Europejskiej odpowiedział: „Polska ma pełne prawo do miejsca w Europie. Polska stanowi jeden z najstarszych i najbardziej zasłużonych narodów europejskich. Chciałbym, aby Europa była wspólnotą kultury i wartości zapewniającą wolność i pokój. Niedawna historia chciała, aby kontynent nasz został podzielony. Istotnie często mówiłem, że nie godzę się na ten stan rzeczy narodzony z wojny i podtrzymywany przy życiu dzięki sile ideologii i stabilności zaistniałych systemów. Polska weszła na drogę pluralizmu politycznego. Porozumienia „okrągłego stołu” i wybory są wspaniałym zwycięstwem Polski nad samą sobą. Jest to akt odwagi i rozsądku, któremu składam hołd, albowiem przynosi on zaszczyt wszystkim tym, którzy go uczynili możliwym i jest on nadzieją dla całej Europy.”
W temacie współpracy gospodarczej Francusko – Polskiej, prezydent François Mitterrand stwierdził m.in.: „Nasze przedsiębiorstwa są już w Polsce obecne. Przewidziane są także projekty dotyczące nie tylko wymiany dóbr i usług, lecz także prawdziwych inwestycji. Jednakże miejsce jakie zajmujemy dziś w polskiej ekonomii nie jest porównywalne z sytuacją, jaka istniała w przeszłości. Podróż do Polski, którą odbywam w towarzystwie ministrów i przemysłowców francuskich, stanie się okazją do nadania naszej współpracy nowej dynamiki.”
Słabnący reżim komunistyczny, który wchodził w okres Gorbaczowa, pod naciskiem wolnego świata Zachodu zaczynał wysyłać sygnały, iż jest gotów się reformować. Na zaproszenie prezydenta Francji F. Mitterranda pod koniec 1988 roku do Francji na wielkie spotkanie dotyczące praw człowieka po raz pierwszy Moskwa i Warszawa zezwalają na wyjazd Andrieja Sacharowa i Lecha Wałęsy. Obaj bez żadnych zahamowani mówią w Paryżu co sądzą o systemie komunistycznym. Lech Wałęsa odbiera nagrodę Rady Europy za działalność na rzecz praw człowieka. Zapytałem go wówczas, jakiej rady udzieliłby nam Polakom, którzy zza granicy udzielają wsparcia Solidarności. Odpowiedział, że mamy tu na razie trwać, bo niebawem Polska będzie potrzebować ludzi do budowania nowych kadr niekomunistycznych. Macie unikalne doświadczenie do wykorzystania - powiedział.

Później historia przyspieszyła, porozumienia okrągłego stołu spowodowały, iż w maju ’89 my ludzie Solidarności wkroczyliśmy do omijanych do tej pory ambasady PRL i konsulatów jako współorganizatorzy i mężowie zaufania wyborów 4 czerwca. Byłem członkiem komisji. Narastała nadzieja na radykalną zmianę i dopuszczenie do współdecydowania o losach Polski. 4. czerwca do punktów wyborczych we Francji przychodzili wieloletni, zdecydowani antykomuniści z chęcią wykorzystania szansy na bezprecedensowy akt wyborów i pokazania komunistom, że wszyscy ich mamy dość . I tak samo zagłosowała cała Polska. A że z tych wyborów musi wynikać pokrętny twór sejmowy z zachowaniem "parytetu" nikogo specjalnie nie obchodziło. Polacy chcieli wierzyć, iż skończył się komunizm.
Oczywiście perspektywa Komitetu Obywatelskiego była inna. Po 4 czerwca nastrój tryumfu musiał ustąpić miejsca realiom. Trzeba odpowiedzieć na pytanie co dalej? Wówczas najbardziej radykalne hasło to " Wasz prezydent, nasz premier", czyli kohabitacja.

W tamtym czasie między dwiema turami wyborów przylatuję po kilku latach nieobecności do Polski w samolocie dziennikarzy obsługujących wizytę prezydenta Francji Mitterranda. Jest ze mną Maciej Morawski, paryski korespondent Wolnej Europy, który wraca do kraju po 40 latach nieobecności. Przylot do Polski korespondenta Wolnej Europy oznacza, że mury trzęsą się w posadach, odwieczny wróg Wolna Europa stoi u bram Warszawy. "Tygodnik Powszechny" drukuje mój wywiad z ówczesnym dyrektorem monachijskiej rozgłośni Markiem Łatyńskim. Wylądowaliśmy wieczorem w Krakowie. Razem z Maciejem Morawskim około 23 dotarliśmy na Rynek. Atmosfera zupełnie nie przypominała dzisiejszego czerwcowego wieczoru. Rynek oblany był gęstą mgłą, a w dodatku pusty - bez gwaru dochodzącego z ogródków. Jedynym miejscem, które tętniło życiem była Piwnica pod Baranami.