Artykuł

"Punkt Oparcia" - Liliana Sonik

Cały ten zgiełk. Film opowiada o zupełnie innej epoce, ale też o tym, co dzisiaj. Choć wydaje się, że od tamtej rzeczywistości dzielą nas lata świetlne, przecież bohaterowie zdarzeń żyją i nadal odgrywają w swoich krajach ważną rolę. Dokument „Punkt oparcia” można będzie zobaczyć w TVP2 dzisiaj o godzinie 22.50.

„Szefowie obozu śmierci oznajmiali: nie zabijemy was, ale będziemy was męczyć, aż sami umrzecie” – opowiada Annie Ferens długoletni więzień sowieckich łagrów Enn Tarto. Jednak przeżył: zwolniono go na skutek działań europosłów. Gdy komunizm wydawał się, w liczbach wojsk, rakiet i oddziałów milicyjnych, wszechpotężny, lecz wściekłość podbitych pulsowała utajonym gniewem, więźniowie sumienia znajdowali wsparcie po drugiej stronie żelaznej kurtyny.

To Parlament Europejski był centrum politycznej presji na władze Wschodu i… Zachodu. Wpierw kilku, potem kilkunastu europosłów nie pozwalało świetnie prosperującej Europie Zachodniej zapomnieć o drugiej części Europy.

Przy okazji 10. rocznicy rozszerzenia Unii na wschód film Anny Ferens wydaje się jeszcze bardziej pasjonujący i jeszcze bardziej… niezbędny.

Staram się być recenzentem bezstronnym, choć byłam świadkiem powstawania „Punktu oparcia”. Na pomysł, kilka lat temu, wpadł Bogusław Sonik, przewodniczący stowarzyszenia Maj 77, i co tu kryć – mój mąż. Zaangażowani w obronę kubańskich więźniów politycznych przypominaliśmy sobie naszą, niedawną przecież, historię. Nie przypuszczałam, że realizacja nastręczy aż tylu problemów, o czym opowiem innym razem.

W końcu film powstał. Pokazuje materiały z brukselskich archiwów, których nikt nigdy wcześniej nie widział. Leżały sennie na półkach taśmy z zapisem płomiennych mów w obronie opozycjonistów z Polski, Rumunii, Czechosłowacji, Węgier i Estonii, ale też innych – wzywających do pragmatycznego niemieszania się w wewnętrzne sprawy „obozu postępu”. Po raz pierwszy zobaczymy w akcji orędowników naszych spraw: Jasia Gawrońskiego, nieżyjących już Jiříego Pelikána i Otto von Habsburga, oraz bardzo dziś wpływowego w Parlamencie Europejskim Elmara Brocha.

Dziesięć lat, to dużo czy mało? Przystąpienie do Unii przypieczętowało powrót Wschodu na Zachód. Już nie tylko kulturowo, ale również strukturalnie jesteśmy częścią Zachodu. Przebyliśmy trudną drogę, na której jedni nam pomagali, a inni wręcz przeciwnie. I o tym jest ten film.

Źródło: Dziennik Polski, 5 maja 2014

Powiązane tematy