Artykuł

Jest polski interes w Brukseli

Polish_flag_with_coat_of_arms
fot. Wikipedia

Różnice między PO a PiS w europarlamencie występują jedynie w głosowaniach nad dalszą integracją UE. Eurosceptycyzm doprowadził PiS do sprzeciwu wobec wydłużania urlopów macierzyńskich - bo UE nie powinna się tym zajmować.

Instytut Spraw Publicznych zbadał, jak głosowało 51 naszych europosłów w 17 najważniejszych sprawach w Parlamencie Europejskim w mijającej kadencji (2009-14).

W europarlamencie podziały przebiegają między frakcjami, w których skupione są partie narodowe. Polacy są w czterech: PO i PSL w chadeckiej (EPP), SLD i Ruch Palikota w socjaldemokratycznej (S&D), PiS i PJN (obecnie Polska Razem Jarosława Gowina) w konserwatywnej (ECR), a Solidarna Polska w eurosceptycznej Europie Wolności i Demokracji (razem z partią Brytyjczyka Nigela Farage'a, który chce rozpadu UE).

Języczek u wagi bez Polaków

Ponieważ żadna z frakcji nie ma większości, zwykle dwie największe: chadecy i socjaldemokraci, muszą się dogadać. Czasami języczkiem u wagi są liberałowie (ALDE), wśród których nie ma Polaków.

Obecne w PE polskie partie podobnie definiują interes narodowy - w ośmiu z 17 głosowań stworzyły wielką koalicję, a w kwestiach szczególnie ważnych dla Polski nasi europosłowie nie wahali się wystąpić przeciwko własnej frakcji. - Na tle innych grup narodowych częściej niż inni głosujemy razem - ocenił jeden z uczestników spotkania w ISP Michał Kot z PAP.

Zaskakujące było to, że eurosceptyczne PiS poparło - jak reszta Polaków - powołanie unijnej służby dyplomatycznej, ale jej utworzenie przewidywał traktat lizboński negocjowany przez braci Kaczyńskich.

Więcej czy mniej integracji - to dzieli polskich europosłów

Mimo to europoseł PiS Mirosław Piotrowski (popierany przez Radio Maryja, ponownie kandyduje z dwójki PiS na Lubelszczyźnie) zastanawiał się, "czy dublowanie działań placówek poszczególnych państw członkowskich jest w ogóle konieczne".

Więcej czy mniej integracji? W zasadzie tylko tego dotyczyły różnice pomiędzy polskimi europosłami. Np. ci z PO, PSL, SLD i SP głosowali za unią bankową, co pozwoli lepiej nadzorować banki, ci z PiS - z wyjątkiem Adama Bielana - byli przeciw. Podobnie przy głosowaniach nad większą kontrolą nad budżetami państw członkowskich - tylko dwóch z PiS głosowało jak reszta Polaków.

Eurosceptycyzm doprowadził PiS do odrzucenia postulatu wydłużenia urlopów macierzyńskich do 20 tygodni. W Polsce urlopy są jeszcze dłuższe, PiS był zawsze za dłuższymi urlopami, głosowanie nie miało więc dla Polski znaczenia. Politycy partii Kaczyńskiego tłumaczyli sprzeciw tym, że Unia nie powinna ingerować w politykę socjalną.

W kwestiach ideologicznych w Brukseli odtwarza się podział krajowy na lewicę i prawicę. PO i SLD były za, a PiS, gowinowcy i ziobryści przeciwko parytetowi płci w kadrze kierowniczej przedsiębiorstw.

 

Lepiej być w dużej czy w małej frakcji w europarlamencie?

Podczas wczorajszej prezentacji raportu ISP spierano się, czy lepiej być w dużej frakcji, czy nie ma to znaczenia? - To dwie największe frakcje dzielą między siebie stanowiska w Parlamencie, to one dostają do opracowania najważniejsze raporty. Dzięki temu, że PO jest w największej frakcji, raport dotyczący gazu łupkowego tworzył Bogusław Sonik - przekonywał Konrad Niklewicz z Instytutu Obywatelskiego, think tanku PO.

Zadziwiającą deklarację złożył Krzysztof Iszkowski z think tanku Ruchu Palikota. - To, w jakiej frakcji znajdą się europosłowie Europy Plus - Twojego Ruchu, zależy od tego, kto z tej koalicji dostanie się do europarlamentu.

Sam Palikot nie ukrywa, że blisko mu jest do liberałów. - ALDE jest często języczkiem u wagi, brak w tej frakcji Polaków sprawia, że nie mamy wpływu na liberałów - zauważył Michał Kot. Jeśli jednak dzięki głosom europosłów koalicji Palikota kandydat socjalistów Martin Schultz miałby szanse na stanowisko szefa Komisji Europejskiej, to - według Iszkowskiego - palikotowcy pójdą do frakcji socjalistów.

Paneliści podkreślali, że po majowych wyborach - według sondaży - partie euroentuzjastyczne: chadecy, socjaldemokraci i liberałowie, nadal będą miały większość. Choć niewątpliwie wejdzie więcej polityków eurosceptycznych pokroju Farage'a.

Co jest słabością polskiej delegacji? - Polacy zgłaszają się do komisji zagranicznej, bo to prestiż, ale Parlament nie ma kompetencji w tej sprawie. Naszą specjalnością są także rolnictwo i energetyka. Brakuje nam za to ekspertów w takich sprawach jak finanse - mówił Michał Kot.

Parlament Europejski tworzy ok. 70 proc. prawa obowiązującego później w 28 krajach członkowskich, w tym w Polsce.

W jakich sprawach Polacy zgodnie głosowali?

Polacy zgodnie zagłosowali m.in.:

- za budżetem na lata 2014-20 (960 mld euro, mniej niż poprzednio, ale dla Polski jest korzystny);

- za nową formułą Wspólnej Polityki Rolnej (przeciwko byli dwaj europosłowie z PiS, ale był to ich sprzeciw wobec ciągle niższych niż np. we Francji dopłat bezpośrednich dla Polaków);

- przeciwko zakazowi energii jądrowej (dwóch polskich socjaldemokratów było "za");

- przeciwko zaostrzaniu polityki klimatycznej (tylko Marek Siwiec z TR wstrzymał się od głosu, co oznaczało złamanie dyscypliny wewnątrz frakcji);

- przeciwko umowie ACTA (politycy PiS i SP zagłosowali przeciwko swoim frakcjom);

- przeciwko poprawce do raportu Bogusława Sonika (PO) zakazującej praktycznie wydobycia gazu łupkowego.

 

Źródło: Gazeta Wyborcza, 17 kwietnia 2014