Artykuł

Kluby go-go a tajlandyzacja Krakowa. Nie jesteśmy bezradni.

Klub%20-%20kopia

Zagęszcza się atmosfera wokół działających w centrum Krakowa klubów go-go. Najbardziej widoczne są one przy Drodze Królewskiej - głównie przez mieszczące się przy ul. Floriańskiej i Grodzkiej kluby sieci Cocomo - kamienice, w których się kryją, już od popołudnia świecą całe na czerwono. To złamanie zasad obowiązującego na Starym Mieście Parku Kulturowego, który zakazuje tego typu iluminacji. Eurodeputowany Bogusław Sonik zdradza, jak z inwazją różowej rozrywki poradziły sobie europejskie miasta.

Czy miasto jest rzeczywiście bezradne wobec działających w prywatnych kamienicach klubów nocnych? Przez pewien czas radni zastanawiali się nad ograniczeniem na terenie gminy godzin otwarcia hipermarketów - może teraz powinni przenieść swoje zainteresowanie na inne placówki? Tak uważa eurodeputowany Bogusław Sonik, który przytacza doświadczenia Rygi i miast angielskich (list posła drukujemy poniżej). W Rydze rada miasta wprowadziła zakaz "erotycznych reklam", zakazała też działalności klubów nocnych w budynkach mieszkalnych.

List Bogusława Sonika: Jak sobie radzić z "różową rozrywką"

Widok klubu go-go w sercu Starego Miasta Krakowa zelektryzował ostatnio opinię publiczną. Chyba nie tego oczekujemy od centrum Parku Kulturowego. Warto jednak zaznaczyć, że Kraków nie jest jakimś odosobnionym przypadkiem i wiele miast, choćby europejskich, musiało sobie z tym poradzić. Oto kilka przykładów.

Stolica Łotwy, jak większość wschodnioeuropejskich miast, od czasu otwarcia swoich granic przyciąga również tych turystów, którzy są bardziej zainteresowani życiem nocnym niż zabytkami i kulturą. Wraz ze zwiększającą się liczbą amatorów seksturystyki oraz przybytków "różowej rozrywki" na ulicach Rygi narastało niezadowolenie społeczne wywołane takim stanem rzeczy.

Prace nad regulacjami ograniczającymi rozprzestrzenianie się klubów ze striptizem na ryskim starym mieście prowadzone były przy ogromnym poparciu społecznym ze strony mieszkańców, którzy sprzeciwili się przede wszystkim agresywnej promocji tychże miejsc, polegającej m.in. na nagabywaniu spacerowiczów. Zarówno mieszkańcy miasta, jak i turyści skarżyli się, iż niemożliwym jest przejście po historycznym centrum Rygi bez bycia nagabywanym przez promotorki z klubów go-go. Sytuacja analogiczna jak w Krakowie.

Dyskusja na temat uregulowania działalności klubów erotycznych na obszarze historycznego centrum Rygi była w owym czasie jednym z głównych tematów w lokalnych mediach. Ostatecznie wprowadzono zakaz "erotycznych reklam", który radykalnie poprawił wizerunek starego miasta. Wkrótce rada miasta poszła jednak dalej i ograniczyła działalność samych klubów. Zakazano działalności lokali erotycznych w budynkach mieszkalnych, wszelkich lokalach stanowiących własność publiczną oraz w odległości mniejszej niż 300 metrów od instytucji edukacyjnych.

Pomimo protestów ze strony właścicieli klubów władzom Rygi udało się osiągnąć cel - zerwano z wizerunkiem Rygi jako miasta seksturystyki. Z problemem boomu na lokale rozrywkowe o charakterze erotycznym zmagały się także brytyjskie miasta. Na uwagę zasługuje sposób, w jaki z problemem poradziły sobie Swansea oraz atrakcyjny turystycznie Bristol. W obu przypadkach władze lokalne posiadały uprawnienia do decydowania o ilości tego typu lokali w mieście, jednak to od mieszkańców wyszła inicjatywa działania na rzecz ograniczenia ich ilości.

W Swansea, gdzie rada miasta każdorazowo przyznawała zezwolenie na działalność lokalu o charakterze "rozrywki erotycznej", ustalono liczbę takich lokali w obrębie miasta na "zero", a każdy wniosek o przyznanie zezwolenia na działalność odrzucano. Zmiany zostały poprzedzone konsultacjami społecznymi. Poparcie mieszkańców dla wprowadzanych zmian było przytłaczające. Chcieli oni, aby centrum miasta było postrzegane jako przyjazne dla rodzin o każdej porze dnia i nocy.

W zeszłym roku wzorem Swansea poszło kolejne brytyjskie miasto - Bristol. Na stronie internetowej miasta pojawiła się petycja w sprawie całkowitego zakazu działalności tego typu lokali na terenie miasta. Może teraz czas na Kraków?

Bogusław Sonik

Źródło: Gazeta Wyborcza, 22 marca 2014

Powiązane tematy